zimowy spacer pośród lessowych ścian
Wspomnienia z trasy
To była nasza pierwsza wizyta w Sandomierzu. Za nami było już zwiedzanie Muzeum Zamkowe w Sandomierzu, Podziemna Trasa Turystyczna w Sandomierzu i Furta Dominikańska oraz wejście na Brama Opatowska w Sandomierzu. Na koniec dnia zostawiliśmy sobie jeszcze jeden, mniej znany wąwóz, Wąwóz Św. Jacka Odrowąża.
Połowa stycznia, dzień był wyraźnie zimowy. Odczuwalna temperatura spadała poniżej –10°C, a śnieg po ostatnich intensywnych opadach był mocno udeptany i śliski, szczególnie na chodnikach. Mimo to turystów w Sandomierzu nie brakowało.
Początek
Zaczynamy naprzeciwko Kościoła św. Jakuba Apostoła. Widzimy, jak jeden z panów zwija swój stragan, a ludzie jeszcze w „kościołowych” butach ostrożnie, a czasem zupełnie nieostrożnie, zjeżdżają po śliskiej nawierzchni w dół wąwozu, prosto po wyjściu z mszy.
Czekamy chwilę, aż ruch się zmniejszy. Mamy na butach raczki, bez nich byłoby tu naprawdę trudno. Jest bardzo ślisko.
Zaczynamy spacer schodząc w dół. Nie mamy pewności, czy to najlepsza decyzja… ale zostajemy przy niej.
Zejście
Schodzimy po ubitym śniegu, ostrożnie stawiając każdy krok. Jest już wieczór, słońce wisi nisko, a światło szybko się zmienia. Śnieg przybiera lekko niebieskawy odcień, typowy dla zimowych godzin tuż przed zmrokiem.

Wąwóz jest mniejszy niż ten Królowej Jadwigi, krótszy, niższy, bardziej kameralny.
Widać wyraźnie wydeptane ślady, cienkie, dobrze odsłonięte korzenie drzew oraz bezlistne korony rysujące się na wciąż błękitnym niebie.

Idziemy około 150 metrów. Patrząc na poskręcane korzenie, mamy skojarzenie z mniejszą, spokojniejszą wersją Korzeniowego Dółu w Kazimierzu Dolnym (link!!!).

Zaskakują nas lampy, po jednej stronie wąwozu stoją czarne latarnie ledowe, które dodają całości nieco miejskiego, ale jednocześnie bardzo klimatycznego charakteru.

Brązowawe, lessowe ściany delikatnie barwią śnieg, a ponad nimi widać ogrodzenia i zabudowania znajdujące się już na poziomie miasta.
Wyjście na miasto
Z wąwozu wychodzimy dość szybko, w okolicach parku na Podwalu. Chodniki są tu wyjątkowo śliskie i zupełnie nie zachęcają do dalszego spaceru. Zimowe warunki robią swoje.
Trochę szkoda, że nie ma żadnych tabliczek informacyjnych. Przy takiej historii i lokalizacji aż prosiłoby się o kilka zdań kontekstu.
Nasza perspektywa
Co cieszy
- kameralny charakter wąwozu
- korzenie i lessowe ściany widoczne zimą wyjątkowo wyraźnie
- wieczorne światło i niebieskawy śnieg
Co męczy
- bardzo śliska nawierzchnia
- brak informacji, tabliczek z historią miejsca
Spacer czy wyzwanie?
Krótki spacer, ale w zimowych warunkach wymaga uważności i dobrego obuwia.
Raczki były tu zdecydowanie dobrym wyborem.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Możliwe, ale w innej porze roku. Chętnie zobaczylibyśmy ten wąwóz wiosną lub jesienią, kiedy detale lessowych ścian i korzeni są jeszcze bardziej widoczne, a spacer mniej ryzykowny.
Parking
- Parking pod Zamkiem – płatny. Opłaty dokonuje się w parkomacie. Można płacić kartą.
Mapa

Trasa: Parking – Skręcamy w lewo i idziemy zgodnie z oznaczeniami szlaku czerwonego – Wejście do wąwozu znajduje się naprzeciwko Kościoła Św. Jakuba – Przejście wąwozem około 100m – Wrócić można tą samą trasą lub skręcając w prawo po wyjściu z wąwozu – Parking
Cywilizacja
- Parking – dostępne są śmietniki.
- Przy wejściu do wąwozu znajdują się ławeczki.
- Na końcu wąwozu znajduje się park a w nim ławeczki.





Dodaj komentarz