małe formacje skalne ukryte w lesie niedaleko plaży
Wspomnienia z trasy
Na Skałki w Krynkach trafiliśmy właściwie przypadkiem. Wracaliśmy już powoli do domu po bardzo intensywnym dniu. Chwilę wcześniej zwiedzaliśmy Muzeum Martyrologii Wsi Polskiej, które zostawiło nas w dość poruszonym i refleksyjnym nastroju. To jedno z tych miejsc, po których człowiek wychodzi trochę ciszej niż wszedł.
W drodze zobaczyliśmy nagle duży zbiornik wodny. Zatrzymaliśmy się spontanicznie przy parkingu, bardziej po to, żeby na chwilę odpocząć i zrobić kilka zdjęć zachodu słońca nad wodą.
Zalew Brody
Zalew był częściowo zamarznięty, trzciny przy brzegu świeciły złotym światłem, a słońce powoli schodziło za linię lasu. Idealny moment, żeby chwilę po prostu postać i popatrzeć.

Na parkingu zauważyliśmy jednak tablicę informacyjną. I tam pojawiła się nazwa, która od razu przyciągnęła naszą uwagę: Rezerwat Skały w Krynkach. A że formacje skalne zawsze działają na nas jak magnes, decyzja była bardzo szybka.

Najpierw minęliśmy plażę i niewielką siłownię plenerową nad zalewem. To miejsce wyglądało na spokojną przestrzeń rekreacyjną dla mieszkańców, z ławkami i miejscem do odpoczynku nad wodą.
Rezerwat
Przy wejściu znajduje się tablica rezerwatu i kilka informacji o miejscu. Dowiadujemy się, że chronione są tu monumentalne bloki piaskowcowe, wąwóz skalny i niewielkie jaskinie ukryte w lesie.

Czerwony szlak prowadzi lekko pod górę przez spokojny, sosnowy, pachnący żywicą las. Ścieżka jest szeroka, miejscami przecinają ją korzenie drzew, a pod nogami miękko skrzypi sucha ściółka. Na ścieżce spotykamy tylko rodzinę z pieskiem i parę spacerowiczów. Droga na skałki okazała się zaskakująco krótka. Słońce było już bardzo nisko i świeciło miękkim, ciepłym światłem. Ten moment dnia, kiedy wszystko robi się trochę bardziej złote i spokojne.

Po kilku minutach marszu między pniami zaczęły pojawiać się pierwsze zarysy skał. Najpierw tylko fragmenty jasnego piaskowca wystające z ziemi, potem coraz większe formacje ukryte między drzewami. Wyglądały trochę jak małe wyspy wyrastające z leśnego podłoża.

I wtedy wiedzieliśmy już, że to miejsce będzie ciekawsze, niż początkowo zakładaliśmy. Kiedy podeszliśmy bliżej, skał zaczęło pojawiać się coraz więcej. Nie tworzą jednej wysokiej ściany ani spektakularnego kanionu, raczej rozrzucone są po lesie w niewielkich grupach, jakby ktoś poustawiał je między drzewami.

To piaskowcowe formacje o bardzo ciekawych kształtach. Niektóre wyglądają jak ogromne stoły, inne jak przewrócone bloki, jeszcze inne mają podcięte spody tworzące naturalne półki i małe schronienia.

W wielu miejscach skały pokrywa zielony mech, a ich powierzchnia jest miękka w dotyku, lekko chropowata i ciepła od słońca. Ścieżki między nimi są dobrze wydeptane i prowadzą właściwie same. Nie trzeba się specjalnie orientować w terenie, po prostu chodzi się od jednej formacji do drugiej.

I tu zaczyna się ta część spaceru, w której trochę zapomina się, że to już nie dzieciństwo. Wchodziliśmy między skały, obchodziliśmy je dookoła, zaglądaliśmy pod przewieszenia. Sprawdzaliśmy, czy da się przejść między blokami, czy da się stanąć na górze i zobaczyć kawałek lasu z innej perspektywy. Naprawdę bawiliśmy się jak dzieci.

Sam rezerwat jest niewielki, ale przez to bardzo przyjemny do spokojnego eksplorowania. Skały pojawiają się co chwilę, więc nie ma poczucia długiego marszu między jedną atrakcją a drugą. Pod względem charakteru przypomina trochę Skałki Piekło pod Niekłaniem albo Skałki w Dalejowie. Podobny piaskowiec, podobne formy rzeźbione przez czas, wiatr i wodę.
Zachód słońca nad zalewem
Po dłuższym krążeniu między skałami zaczęliśmy powoli wracać w stronę zalewu. Słońce było już bardzo nisko i światło zaczęło robić się coraz cieplejsze. Las powoli ciemniał, a między drzewami pojawiały się długie cienie. Ścieżka prowadziła nas z powrotem w stronę wody. Po kilku minutach znowu zobaczyliśmy plażę i spokojną taflę zalewu.

I wtedy stwierdziliśmy, że jeszcze chwilę tu zostaniemy. Usiedliśmy na brzegu i po prostu patrzyliśmy, jak dzień powoli się kończy. Na wodzie widać było cienką warstwę lodu, która odbijała kolory zachodzącego słońca.

To był jeden z tych momentów, kiedy nic się specjalnego nie dzieje, a mimo to wszystko jest dokładnie takie, jak powinno być. Cisza, spokojna woda, las po drugiej stronie i powoli gasnące światło. Idealne zakończenie spaceru.
Nasza perspektywa
Co cieszy
- bardzo krótkie dojście do skał od parkingu i zalewu
- ciekawe piaskowcowe formacje skalne rozrzucone między drzewami
- możliwość chodzenia między skałami i wchodzenia na nie
- spokojny, jasny sosnowy las, który dodaje miejscu lekkości
- kameralny charakter rezerwatu – wszystko jest blisko
- piękne światło późnego popołudnia między drzewami
- możliwość zakończenia spaceru nad wodą przy zachodzie słońca
Co męczy
- miejsce jest dość popularne, więc momentami pojawia się sporo spacerowiczów
- przez niewielki rozmiar rezerwatu spacer kończy się dość szybko
Spacer czy wyzwanie?
To zdecydowanie spacer, a nie wymagająca trasa. Rezerwat Skałki w Krynkach jest niewielki, a dojście do formacji skalnych zajmuje tylko kilka minut od zalewu. Ścieżki są wyraźne i dobrze wydeptane, więc trudno się tu zgubić.
Teren lekko wznosi się pod górę, ale podejścia są krótkie i łagodne. Największym „wyzwaniem” mogą być miejscami korzenie na ścieżkach i nierówne podłoże między skałami. To raczej spokojna eksploracja niż klasyczna wędrówka.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Tak. To bardzo przyjemne miejsce na krótki spacer po drodze albo spokojne popołudnie w lesie. Skałki nie są spektakularne jak w dużych rezerwatach, ale mają swój urok.
Lubimy takie miejsca, trochę niepozorne, leśne, z kilkoma ciekawymi formacjami, które można spokojnie obejść z każdej strony. Dużym plusem jest też bliskość zalewu, który pozwala zakończyć spacer nad wodą.
A zachód słońca nad zamarzniętą taflą tylko potwierdził, że to był bardzo dobry pomysł na przystanek.
Parking
- Parking przy plaży – duży i bezpłatny parking wyłożony kostką brukową. W sezonie letnim szybko się zapełnia.
Mapa

Trasa: Parking – Z parkingu skręcamy w lewo i idziemy wzdłuż szosy – Za około 100m skręcamy w lewo (przechodzimy przez szlaban) – Idziemy ścieżką z kostki brukowej do samego końca – Idziemy plażą do samego końca jeziorka i na końcu skręcamy w lewo na szlak czerwony – Kierując się szlakiem za około 200m dochodzimy do skałek – Wracamy do parkingu tą samą drogą – Parking
Cywilizacja
- Parking – dostępne są śmietniki.
- Plaża – stolik do gry w warcaby/szachy oraz siłownia na świeżym powietrzu.












Dodaj komentarz