Rezerwat przyrody Rosochacz w Lasach Starachowickich


szum wody, sarny i rozlewiska… oraz zamknięta ścieżka



  1. Wspomnienia z trasy
  2. Nasza perspektywa
  3. Parking
  4. Mapa
  5. Cywilizacja
  6. Linki
  7. Podobne miejsca

Wspomnienia z trasy

Początek kwietnia. Ciepły, słoneczny dzień, który aż prosi, żeby wyjść do lasu. Tym razem trafiamy w miejsce trochę nietypowe, bo tuż przy ruchliwej drodze. Szum samochodów towarzyszy nam jeszcze przez chwilę, kiedy parkujemy przy leśniczówce. Na szczęście parking jest duży i pusty, więc bez problemu znajdujemy miejsce.

Artykuły, które znaleźliśmy w internecie, miały już kilka lat. Nie do końca wiedzieliśmy, czego się spodziewać, czy ścieżka jest zadbana, czy coś się zmieniło, czy w ogóle warto tu przyjechać. Trochę niewiadomej, trochę ciekawości i wejście w las…

Przechodzimy przez szosę i kierujemy się w stronę tablicy rezerwatu. Kilka kroków i wchodzimy do lasu. Z każdym metrem dźwięki drogi zaczynają się rozmywać, a ich miejsce powoli zajmuje cisza i szelest suchych liści pod nogami.

Tabliczka 1

Początek ścieżki znajduje się praktycznie przy samej szosie. Jeszcze przez chwilę towarzyszy nam dźwięk przejeżdżających samochodów, który miesza się z pierwszymi odgłosami lasu.

Zgodnie z informacją z tablicy, wchodzimy na teren rezerwatu „Rosochacz”, utworzonego w 1997 roku, którego celem jest ochrona naturalnych procesów zachodzących w lesie bez ingerencji człowieka. I to czuć od razu. Las jest dziki, miejscami trochę „nieuporządkowany”, z grubą warstwą liści i naturalnym chaosem pod nogami.

Wiosna dopiero zaczyna tu zaglądać. Dominują jeszcze brązy i szarości, ale między nimi pojawiają się pierwsze białe kwiaty, delikatne, kontrastujące z suchym tłem. Niestety kontemplację roślin przerywają nam… mrówki. Jest ich naprawdę dużo całe kolonie pracujące pod warstwą liści. Szybko rezygnujemy z fotografowania roślin i ruszamy dalej, trochę przyspieszając kroku.

Ptaki śpiewają głośno i intensywnie, ich dźwięki zaczynają powoli zagłuszać szum drogi i to właśnie one tworzą to specyficzne, kojące poczucie wejścia w las.

Tabliczka 2

Ścieżka prowadzi nas dalej, stając się coraz węższa i momentami lekko zarośnięta. Widać, że to nie jest miejsce masowych spacerów, raczej taka cicha, trochę zapomniana trasa, która powoli prowadzi nas głębiej w rezerwat.

Tabliczka zawiera informacje o Leśnictwie Lubienia, wymieniając inne miejsca warte zobaczenia w okolicy, jak Skały Pod Adamowem oraz Uroczyska Lasów Starachowickich.

Las nadal ma w sobie dużo z jesieni. Pod nogami gruba warstwa liści, na drzewach jeszcze niewiele zieleni, a całość utrzymana w odcieniach brązu i szarości. Wiosna dopiero się tu rozkręca.

Nagle gdzieś w oddali słychać ruch. Zatrzymujemy się na chwilę i nasłuchujemy… to sarny. Nie widzimy ich dokładnie, ale wyraźnie słychać, jak przebiegają przez las, gdzieś między drzewami. To jeden z tych momentów, kiedy czujesz, że jesteś tylko gościem w czyjejś przestrzeni. Idziemy dalej spokojnie, trochę ciszej niż wcześniej.

Tabliczka 3

Ścieżka zaczyna prowadzić nas w dół, w stronę niewielkiego mostku. Już z góry widać, że coś jest nie tak, wejście jest zamknięte, a sam mostek wygląda na uszkodzony.

Zatrzymujemy się na chwilę i schodzimy bliżej w stronę wody. Zgodnie z informacją z tablicy, to właśnie tutaj płynie „Świętojanka”, niewielka, ale bardzo charakterystyczna dla tego rezerwatu rzeka.

Jej kolor od razu przyciąga uwagę. Woda jest wyraźnie brązowa, miejscami wręcz rdzawa, czytamy, że to z powodu obecności związków żelaza. W słońcu wygląda to dość nietypowo, ale jednocześnie bardzo naturalnie.

Słychać delikatny szum wody, który w tym miejscu zaczyna dominować nad innymi dźwiękami. Rozglądamy się jeszcze za sarnami, które chwilę wcześniej było słychać gdzieś w oddali, ale teraz las jakby się uspokoił. Cisza, tylko woda i pojedyncze ptaki.

Mostek jest zamknięty, więc trzeba sobie poradzić inaczej. Zauważamy, że ktoś już wcześniej znalazł sposób w wodzie leżą ułożone większe gałęzie, tworzące prowizoryczne przejście. Wygląda na to, że nie jesteśmy pierwszymi, którzy tędy próbują przejść. Przechodzimy ostrożnie na drugą stronę, balansując nad wodą.

Po drugiej stronie od razu widać różnicę. Jest wilgotniej, bardziej zielono, a na drzewach pojawia się więcej młodych liści. Wiosna w tym miejscu jest już o krok dalej, jakby rzeka przyspieszała jej nadejście.

Tabliczka 4

Po przejściu przez dolinę rzeki ścieżka prowadzi nas z powrotem w górę. Wychodzimy po schodkach i po chwili znowu trafiamy na szosę, która przecina rezerwat. To trochę wybija z leśnego klimatu, na moment wraca hałas samochodów i poczucie, że jesteśmy blisko cywilizacji. Przechodzimy jednak szybko na drugą stronę i od razu kierujemy się dalej do lasu.

Mijamy tabliczkę „Rezerwat przyrody Rosochacz”, jakby przypominając, że to tylko krótki przerywnik i zaraz wracamy do właściwego rytmu leśnego spaceru. Przed nami pojawia się szeroka leśna droga, zupełnie inna niż wcześniejsze, wąskie i bardziej dzikie odcinki. Tędy idzie się tu łatwiej, spokojniej, szeroką, wydeptaną drogą.

Mimo bliskości szosy, znowu zaczynają dominować dźwięki lasu. Ptaki słychać bardzo wyraźnie, jakby zagłuszały ruch uliczny i przywracały ten znajomy, spokojny klimat. Pojawia się też strzałka wyznaczająca kierunek marszu. To dobry znak, ścieżka jest oznaczona i nie trzeba się zastanawiać, gdzie iść dalej.

Tabliczka zawiera informacje o jodle pospolitej. Czytamy, że w Polsce to głównie górski gatunek, który coraz częściej schodzi na niziny.

Tabliczka 5

Ścieżka zaczyna delikatnie piąć się w górę. Podejście nie jest trudne. Las tutaj wydaje się inny. Nie ma gęstej zieleni ani podszytu, raczej dominują wysokie drzewa i przestrzeń między nimi. Wciąż bardziej przypomina to jesień niż wiosnę: brązy, szarości i suche liście pod nogami, które skrzypią przy każdym kroku. Dopiero miejscami pojawia się trochę życia: kępy trawy, mech przy pniach, delikatne oznaki tego, że zaraz wszystko zacznie się zazieleniać.

Tabliczka informuje o brzozie brodawkowatej, która najbardziej ze wszystkich występujących w Polsce gatunków liściastych jest wymagająca pod względem światła słonecznego.

Ścieżka jest szeroka i wygodna, prowadzi spokojnie przez las, bez większych przeszkód. Idzie się tu rytmicznie, bez zastanawiania się nad każdym krokiem. Ptaki słychać coraz wyraźniej. Zwracamy też uwagę na ziemię pod drzewami. W wielu miejscach jest mocno rozryta, jakby ktoś intensywnie szukał tu jedzenia. Wszystko wskazuje na dziki i to całkiem niedawno.

Tabliczka 6

Idziemy dalej przez las i nagle zaczyna się robić… bardziej wiosennie. W powietrzu coś się zmienia, pojawia się więcej światła, więcej ruchu i więcej dźwięków. W pewnym momencie zauważamy pierwsze żółte motyle. Pojedyncze, potem kolejne. Latają nisko, między drzewami, jakby dopiero testowały ten cieplejszy dzień. To jeden z pierwszych wyraźnych znaków, że ta wiosna jednak tu jest, tylko jeszcze nieśmiała.

Ptaki są coraz głośniejsze. Ich śpiew momentami całkowicie wypełnia przestrzeń i przykrywa wszystko inne. Las zaczyna brzmieć intensywniej niż wygląda. Słońca też jest wyraźnie więcej. Przebija się przez drzewa i tworzy jasne plamy na ścieżce. Nadal jest dużo suchych liści, ale światło sprawia, że ten krajobraz wydaje się mniej „jesienny”.

Po drodze trafiamy na ławkę. Stoi trochę na uboczu, lekko omszała, jakby dawno nikt z niej nie korzystał. To jedno z tych miejsc, gdzie można by usiąść na chwilę… ale jednocześnie ma się wrażenie, że to raczej punkt „po drodze” niż cel.

I tu pojawia się małe zaskoczenie, oznaczenia praktycznie znikają. Przez chwilę nie do końca wiadomo, gdzie iść. Ścieżki się rozchodzą, pojawiają się dwie równoległe drogi biegnące obok siebie.

Wygląda to tak, jakby cała trasa zaczynała się zamykać w pętlę. Idziemy trochę intuicyjnie, trochę „na wyczucie”, obserwując teren. Znowu rzuca się w oczy ziemia, miejscami mocno rozryta, odsłonięta, bez ściółki. Dziki musiały tu działać intensywnie i całkiem niedawno.

To fragment, który jest jednocześnie najładniejszy i najbardziej „nieuporządkowany”. Więcej światła, więcej życia… ale też mniej pewności, że idziemy dokładnie tam, gdzie powinniśmy.

Tabliczka opisuje siedliska rezerwatu, wraz ze schematem cieków wodnych oraz typami lasów. Las mieszany, wyżynny, bagienny i ols jesionowy mieszają się tutaj ze sobą. Nie widać tego aż tak dokładnie teraz kiedy nie ma liści, a większość lasu jest zwyczajnie szara.

Tabliczka 7

Znajduje się tuż obok tabliczki nr 6. Widać, że to miejsce miało być jednym z ważniejszych przystanków. Pojawiają się ławki ustawione obok siebie, jakby przygotowanych na dłuższy postój.

Jest też platforma widokowa… ale zamknięta. Taśma, lekkie zniszczenia, wygląda na to, że konstrukcja po prostu się rozpada i została wyłączona z użytku. Trochę szkoda, bo to właśnie stąd najlepiej można by było obserwować okolicę.

Za to sama okolica robi robotę. Rzeka zmienia tu swój charakter. Woda nie jest już tak wyraźnie brązowa jak wcześniej, wygląda spokojniej, czyściej, bardziej przejrzyście. Rozlewa się szerzej, tworząc małe rozlewiska i podmokłe fragmenty lasu.

Słychać delikatne sączenie, ciche ciurkanie, miejscami szum. Woda płynie powoli, odbijając światło słońca między drzewami. To jeden z tych dźwięków, które trudno opisać, ale bardzo łatwo zapamiętać. Ziemia robi się miękka, miejscami podmokła. Pojawia się więcej zieleni, świeżej, intensywnej, jakby wiosna właśnie tutaj zaczęła się na dobre.

To też fragment, gdzie widać ingerencję natury bez „poprawiania” przez człowieka. Gałęzie, powalone drzewa, naturalne spiętrzenia wody, wszystko wygląda trochę dziko, ale bardzo spójnie.

Zniszczone mostki – koniec ścieżki w praktyce

Patrzymy na dalszą część ścieżki, która prowadzi przez las nad wodą. Wygląda zachęcająco, jakby to miał być jeden z ciekawszych fragmentów trasy. Niestety, przez zniszczone i wyłączone z użytku mostki nie mamy jak tam podejść. Taśmy, oznaczenia, brak przejścia. Próbujemy obejrzeć teren, podejść bliżej, ale nie chcemy niszczyć rezerwatu.

Z drugiej strony sytuacja wygląda podobnie. Kolejny mostek również zamknięty. Widać, że to nie jest chwilowa sprawa, tylko większy problem z infrastrukturą. Teoretycznie można by próbować wejść z innej strony… ale właściwie po co, to jednak rezerwat. Decydujemy się zawrócić.

Wracamy do szosy i dalej już asfaltową drogą kierujemy się w stronę parkingu. Trochę szkoda końcówki, bo czujemy, że ta ścieżka mogłaby mieć bardzo fajne domknięcie.

Bo sam rezerwat i jego klimat naprawdę robią wrażenie. To miejsce jest dzikie, różnorodne, momentami bardzo spokojne i kojące. Słychać wodę, ptaki, widać zmieniające się siedliska, od suchych fragmentów po podmokłe rozlewiska. Ale jednocześnie infrastruktura wyraźnie nie nadąża za tym potencjałem. Gdyby mostki i platformy były sprawne, byłaby to bardzo urocza, pełna i dopracowana ścieżka dydaktyczna. Zostaje trochę niedosytu… i poczucie, że trafiliśmy na miejsce z dużym potencjałem, który „chwilowo” jest „w remoncie”.


Nasza perspektywa

Co cieszy

  • naturalność i dzikość miejsca różnorodność: od suchego lasu po mokradła i rozlewiska
  • dźwięki wody: sączenie, ciurkanie, szum
  • ślady zwierząt i obecność natury (dziki, sarny)
  • pierwsze oznaki wiosny: motyle, świeża zieleń przy wodzie
  • brak tłumów i spokój
  • klimatyczne fragmenty ścieżki (szczególnie przy rzece)

Co męczy

  • zamknięte mostki i platforma widokowa (zniszczone)
  • brak ciągłości trasy (konieczność zawracania)
  • słabe oznaczenia, w niektórych miejscach momentami zarośnięta, mało czytelna
  • ścieżka uczucie „niedokończonej” wycieczki

Spacer czy wyzwanie?

To nie jest wymagająca trasa pod względem kondycji, brak dużych przewyższeń, spokojne tempo, dużo odcinków łatwych do przejścia. Jeśli mostki byłyby otwarte, to zdecydowanie przyjemna, lekka ścieżka na godzinny spacer. Jednak przy obecnym stanie infrastruktury trzeba kombinować, zawracać i omijać Czyli fizycznie spacer, logistycznie… trochę przygoda.

Czy chcielibyśmy wrócić?

Tak, ale nie teraz. To miejsce ma potencjał i bardzo fajny klimat: dzikie fragmenty, woda, cisza, różnorodność, ale żeby naprawdę poczuć tę ścieżkę „tak jak powinna wyglądać”, infrastruktura musi wrócić do życia.


Parking

  • Parking przy leśniczówce – nieduży i bezpłatny parking. Właściwie to nieduża zatoczka przy drodze leśnej przy której można pozostawić samochód.

Mapa

szczegóły mapy

Trasa: Parking – Przechodzimy na drugą stronę szosy i skręcamy w lewo – Po około 50m po prawej stronie widoczne będą tablice edukacyjne – Idziemy ścieżką aż dojdziemy do drogi asfaltowej – Skręcamy w prawo i idziemy asfaltem – Po około 50m skręcamy w lewo w leśną drogę (przed czerwonym znakiem rezerwatu) – Idziemy ścieżką mijając kolejne tabliczki aż dojdziemy do ławeczki – Przy ławeczce należy skręcić ostro w lewo (brak jest oznaczenia/znaków w tym miejscu) – Dochodzimy do punktu widokowego (3.04.2026 – punkt był zamknięty) – Idziemy aż do mostku – Mostek jest uszkodzony. My skręciliśmy w lewo i za chwilę w prawo żeby wrócić na ścieżkę którą tu przyszliśmy – Wracamy na parking


Cywilizacja

  • Parking – jest tutaj wiata turystyczna i śmietnik. Kawałek dalej znajdują się toalety mobilne.
  • Na tranie dostępne są ławeczki.
  • Cześć drogi (około 50m) przebiega po asfalcie. Odcinek ten będziemy przechodzili 2 razy.

Linki


Podobne miejsca

Dodaj komentarz