Rezerwat przyrody Skały pod Adamowem


podtytuł



  1. Wspomnienia z trasy
  2. Nasza perspektywa
  3. Parking
  4. Mapa
  5. Cywilizacja
  6. Linki
  7. Podobne miejsca

Wspomnienia z trasy

O skałach pod Adamowem pierwszy raz przeczytaliśmy na ścieżce w rezerwacie Rosochacz i od razu zapisaliśmy je sobie jako miejsce „do sprawdzenia kiedyś”. To właśnie ten typ lokalizacji, który nie jest oczywisty i trochę trzeba go poszukać.

Na miejscu pojawia się jednak pierwsza wątpliwość, gdzie właściwie zostawić samochód. Artykuły w internecie sugerują okolicę składu drewna, więc kierujemy się właśnie tam. Teren po deszczach jest mocno rozjeżdżony przez ciężki sprzęt, błoto, koleiny i ogólnie mało zachęcające warunki.

Mimo tego decydujemy się zostawić tam auto. Nie jest to idealne miejsce na start spaceru, ale wygląda na to, że to jedyna sensowna opcja, żeby podejść w stronę skał.

Czarny szlak

Ruszamy przed siebie w las, trzymając się oznaczeń czarnego szlaku. Droga od początku jest mocno rozjeżdżona, pełna kolein i błota po ciężkim sprzęcie, więc trzeba uważać, gdzie się stawia kroki. Z każdym metrem robi się trochę bardziej pochmurno, słońce znika za chmurami, a wiatr zaczyna być jeszcze bardziej odczuwalny.

Mimo tego w lesie pojawia się trochę życia, co chwilę przelatują obok nas żółte motyle, a przy ziemi zaczynamy dostrzegać pierwsze żółte kwiaty. To takie małe sygnały, że wiosna jednak powoli się tutaj pojawia, nawet jeśli krajobraz nadal jest dość surowy.

Idziemy dalej zgodnie z oznaczeniami, aż szlak skręca, podążamy za nim i wchodzimy w bardziej otwartą przestrzeń pod linią wysokiego napięcia. Zmienia się też podłoże, zamiast błota pojawia się bardziej piaszczysta droga, choć nadal nierówna i wymagająca uwagi.

To nie jest najprzyjemniejszy odcinek pod względem komfortu, ale ma swój klimat, trochę dziki, trochę surowy, z wiatrem, przestrzenią i tym poczuciem, że idziemy w mniej oczywiste miejsce.

Rezerwat i pierwsze skałki

Docieramy do tablicy rezerwatu, to znak, że jesteśmy na miejscu. Ścieżka prowadzi lekko pod górę, tylko kawałek, ale od razu robi się ciekawiej. Już po chwili między drzewami zaczynają wyłaniać się pierwsze skałki.

Podchodzimy bliżej, obchodzimy je dookoła, oglądamy z różnych stron. Mają nieregularne kształty, miejscami porośnięte mchem, z charakterystycznymi zagłębieniami i warstwami. Z góry można też spojrzeć na kolejne formacje niżej, widać, że to większy obszar niż wydawało się na początku.

Jest tylko jeden mały minus, mrówek jest naprawdę sporo. Trzeba uważać, gdzie się staje i gdzie się siada, bo szybko można je poczuć na sobie.

Mimo tego miejsce robi wrażenie, spokojne, trochę dzikie i z tym specyficznym klimatem leśnych skałek, które pojawiają się nagle, jakby trochę nie pasowały do reszty krajobrazu.

Więcej skałek i mrówki

Skręcamy w prawo, w wąską, leśną ścieżkę. Od razu czuć zmianę, robi się bardziej dziko i mniej „spacerowo”. Ściółka dosłownie żyje, mrówki są wszędzie, trzeba uważać na każdy krok.

Idziemy dalej przez las, ścieżka jest mocno zarośnięta i bardzo wąska. Suche rośliny, jeszcze bez liści, zahaczają o nogi i drapią przy każdym kroku. Nie jest to najwygodniejszy odcinek, raczej taki, gdzie trzeba się przeciskać niż swobodnie iść.

Po chwili, po prawej stronie, dostrzegamy kolejne skałki. Ukryte trochę wśród drzew, mniej oczywiste niż te pierwsze, ale przez to jeszcze ciekawsze.

Las jest suchy, słychać ptaki, ale sama droga jest wymagająca, nierówna, pełna korzeni, gałęzi i powalonych drzew. Trzeba cały czas patrzeć pod nogi. To już bardziej dziki fragment trasy, gdzie czuć, że natura rządzi się tu swoimi zasadami.

Jeszcze więcej skałek

Idziemy dalej wzdłuż skałek dołem, trzymając się ich blisko. Co chwilę pojawiają się nowe formacje, jedne większe, inne bardziej ukryte między drzewami. Można je też obchodzić górą, więc co jakiś czas zmieniamy perspektywę, żeby zobaczyć je z różnych stron.

Zatrzymujemy się przy kolejnych, przyglądając się kształtom i fakturze skał, warstwom, zagłębieniom, porostom i mchom. Każda wygląda trochę inaczej, jakby miała swój własny charakter.

W tle cały czas słychać śpiew ptaków, ale światło zaczyna się zmieniać, robi się coraz bardziej pochmurno. Kolory przygasają, a miejsce nabiera trochę spokojniejszego, bardziej surowego klimatu.

Ścieżka przyrodnicza

Nagle w lesie dostrzegamy duże skupisko tabliczek edukacyjnych. Jedna obok drugiej, każda z opisem, ilustracjami i ciekawostkami, zatrzymujemy się i czytamy po kolei. Trochę nas to zaskakuje, bo spodziewaliśmy się, że będą rozrzucone wzdłuż trasy, a tutaj wszystkie stoją obok siebie, jakby w jednym miejscu zebrano całą wiedzę o rezerwacie.

Pierwsza z nich wyjaśnia podstawowe informacje o rezerwacie „Skały pod Adamowem”. Dowiadujemy się, że został utworzony w 1995 roku i obejmuje niewielki obszar niespełna 9 hektarów. Chroni fragment północno-wschodniego skraju Gór Świętokrzyskich, gdzie zachowały się naturalne odsłonięcia dolnojurajskich piaskowców. Już tutaj pojawia się ważna informacja, że to nie są przypadkowe skały w lesie, tylko efekt bardzo długich procesów geologicznych.

Kolejna tablica pokazuje mapę rezerwatu i okolicznych terenów leśnych. Można zobaczyć, jak niewielki jest sam obszar ochrony na tle całego kompleksu leśnego oraz gdzie dokładnie przebiega granica rezerwatu. Daje to fajne poczucie orientacji i pozwala lepiej zrozumieć, gdzie się właściwie jesteśmy.

Tablica dotycząca form skalnych skupia się na tym, co widzimy bezpośrednio na trasie. Opisuje długie progi skalne i mniejsze wychodnie, które miejscami osiągają kilka metrów wysokości. Zwraca uwagę na różnorodność kształtów, od większych bloków po drobniejsze struktury przypominające półki, ambony czy szczeliny. To moment, kiedy zaczyna się patrzeć na te skały trochę inaczej, bardziej świadomie.

Bardzo ciekawa jest też tablica geologiczna. Wyjaśnia, że skały powstały około 200 milionów lat temu w środowisku przybrzeżnym ciepłego morza. Opisuje ich strukturę, barwy i charakterystyczne tekstury, które powstały w wyniku wietrzenia. Dzięki temu łatwiej zauważyć detale, drobne zagłębienia, warstwowość czy nierówności powierzchni.

Ostatnia z tablic skupia się na roślinności. Pokazuje, że mimo dość surowego, suchego charakteru miejsca, rośnie tu sporo ciekawych gatunków, od borówek i paproci po rośliny chronione. Wspomniane są też typowe drzewa tego obszaru, jak sosna, brzoza czy dąb, które tworzą mieszany, ale dość lekki las.

Całość jest dobrze przygotowana i uporządkowana, co sprawia, że nawet krótki spacer zyskuje dodatkowy wymiar. To nie tylko oglądanie skał, ale też poznawanie historii miejsca, które powstawało przez miliony lat.

Idąc kawałek dalej, trafiamy na tabliczkę informującą o rezerwacie i wtedy dociera do nas, że weszliśmy na ścieżkę przyrodniczą… ale od końca.

Jeszcze jedna formacja

Za tabliczką idziemy jeszcze kawałek dalej. Przed nami pojawiają się kolejne skałki, mniejsze skupisko, ale równie ciekawe. Podchodzimy bliżej, oglądamy je z różnych stron, zatrzymujemy się na chwilę.

Zaczyna robić się coraz bardziej pochmurno, światło wyraźnie się zmienia i robi się chłodniej. W tym momencie decydujemy, że to dobry moment, żeby zawrócić.

Powrót

Za tabliczkami skręcamy w prawo i wchodzimy na drogę, którą, jak się okazuje, powinniśmy byli iść od początku. Jest szeroka, dobrze widoczna i znacznie wygodniejsza niż wcześniejsze odcinki.

Najpierw lekko opada, a potem prowadzi pod górę. Idzie się spokojniej, bez przedzierania się przez zarośla.

Z czasem droga się zwęża i po chwili wychodzimy praktycznie tuż obok składu drewna, gdzie zostawiliśmy samochód. Zamyka się nam pętla, trochę przypadkiem, ale bardzo klimatycznie.


Nasza perspektywa

Co cieszy

  • różnorodne, ciekawe formacje skalne
  • możliwość oglądania skałek z różnych perspektyw
  • cisza i śpiew ptaków
  • poczucie odkrywania miejsca „trochę ukrytego”
  • naturalny, dziki charakter lasu
  • momenty światła przebijającego się przez drzewa
  • satysfakcja z przejścia mniej oczywistej trasy

Co męczy

  • błoto i rozjeżdżony teren przy starcie
  • bardzo nierówne, dzikie ścieżki zarośnięte odcinki,
  • rośliny drapiące po nogach
  • duża ilość mrówek
  • konieczność ciągłego patrzenia pod nogi
  • brak wyraźnej trasy

Spacer czy wyzwanie?

To nie jest typowy, lekki spacer. Trasa momentami jest dzika, nierówna i zarośnięta. Trzeba uważać na każdy krok, przeciskać się przez rośliny i omijać powalone drzewa. Krótka, ale wymagająca, bardziej przygoda niż spacer.

Czy chcielibyśmy wrócić?

Tak, ale raczej w suchszych warunkach i lepiej przygotowani na teren. To miejsce ma swój klimat i potencjał, tylko warto trafić na lepszy moment.


Parking

  • Miejsce postoju – brak jest dedykowanego parkingu. My zaparkowaliśmy koło składowiska drewna.

Mapa

szczegóły mapy

Trasa: Parking – Idziemy zgodnie z oznaczeniami czarnego szlaku – Po dojściu do linii wysokiego napięcia skręcamy w prawo – Dochodzimy do pierwszych formacji skalnych – Po wejściu na szczyt skręcamy w prawo i  odchodźmy od szlaku czarnego – Dalsza część drogi jest bardzo zarośnięta. My szliśmy wzdłuż górnej krawędzi skał – Po około 200m dochodźmy do tablic informacyjnych i szerokiej ścieżki – Skręcamy w lewo i idziemy wspomnianą ścieżką – Po około 200m dochodzimy do końca formacji skalnych – Wracamy do miejsca z tablicami -Z tego miejsca możemy skręcić w prawo i wrócić tą  samą drogą, lub kontynuować marsz  dalej ścieżką (brak jest jej na mapie), którą można wrócić prawie pod sam parking – Parking


Cywilizacja

  • Na tej trasie brak jest udogodnień.

Linki


Podobne miejsca

Dodaj komentarz