Spokojna, przyjemna trasa, która łączy edukację, naturę i relaks, idealna na niespieszny spacer.
Wspomnienia z trasy
Jest sobota przed Wielkanocą. Spokojne przedpołudnie. Słońce świeci mocno, niebo jest czyste, aż za bardzo idealne…tylko ten wiatr. Chłodny, przenikliwy, który przypomina, że to jeszcze nie ta wiosna, na którą czekamy.
Mamy ochotę na coś prostego. Bez planu, bez ambicji „zrobienia trasy”. Po prostu wyjść, przejść się, popatrzeć, posiedzieć chwilę. Relaks zamiast celu.
Zalew Maczuły
Podjeżdżamy nad zalew i od razu czujemy przestrzeń. Otwarta woda, szerokie niebo i wiatr, który nie ma tu żadnych przeszkód. Najpierw kierujemy się na drewnianą wieżę widokową. Schody lekko skrzypią pod butami, a z każdym krokiem widok się otwiera coraz bardziej. Na górze zatrzymujemy się na chwilę, woda rozciąga się szeroko. Jest jasno, ale chłodno. Wiatr ciągle przypomina o sobie.

Schodzimy niżej, w stronę plaży. Piasek jest jasny. Stoją parasole, puste, czekające na sezon, kiedy ktoś będzie szukał pod nimi cienia, a nie uciekał przed wiatrem. Jest też małe molo. Wchodzimy na nie powoli. Deski lekko uginają się pod krokami, a wokół nas tylko woda i wiatr.

I wtedy widać to najlepiej, tafla nie jest spokojna. Faluje, marszczy się, błyszczy w słońcu. Światło odbija się w tysiącach drobnych refleksów, które co chwilę zmieniają kształt. Pięknie, ale surowo. Wiatr zaczyna być coraz bardziej odczuwalny, więc schodzimy z mola i kierujemy się dalej.

Mijamy siłownię na świeżym powietrzu. Metalowe konstrukcje są zimne w dotyku, ale mimo to zatrzymujemy się na chwilę. Kilka ruchów, trochę śmiechu, taki spontaniczny przystanek.
Obok wiaty piknikowe. Puste, ciche, trochę uśpione. Przy tablicy informacyjnej zatrzymujemy się na dłużej. Dopiero wtedy dowiadujemy się, że to miejsce ma swoją historię, której z daleka zupełnie nie widać.

Zalew „Maczuły” został oddany do użytku w 2005 roku. Później, w latach 2013–2015, teren został zagospodarowany, powstała cała infrastruktura rekreacyjna, którą teraz mijamy. Ale najciekawsze jest to, co było tu wcześniej. Na zachodnim brzegu znajdowało się grodzisko wczesnośredniowieczne, wyniesione ponad dolinę. U jego podstawy odkryto dwa wały ziemne. Podczas badań archeologicznych znaleziono tu różne przedmioty, głównie fragmenty ceramiki, ale też inne ślady dawnego życia.
Patrzymy znowu na wodę. Na pomosty, plażę, spokojną linię brzegu. I trudno uwierzyć, że pod tą „wakacyjną” przestrzenią kryje się tyle historii. Patrząc na to wszystko łatwo sobie wyobrazić, jak to miejsce wygląda latem. Gwar, ludzie, ręczniki na piasku, rozmowy, śmiech. Teraz jest zupełnie inaczej. Spokojniej. Surowiej. Bardziej „naszo”. Nad wodą stoją wędkarze. Niewzruszeni wiatrem, zapatrzeni w taflę. Każdy trochę w swoim świecie.
Słowiańskie akcenty
Idąc dalej wzdłuż zalewu, ścieżką pieszo – rowerową, trafiamy na coś, czego się tu zupełnie nie spodziewaliśmy. Wśród otwartej przestrzeni, trawy i wiatru stoją drewniane posągi. Wysokie, surowe, wyrzeźbione z jednego kawałka drewna. Zatrzymujemy się przy nich od razu. Jest w nich coś przyciągającego, może przez tę prostotę, może przez to, że wyglądają, jakby były tu „od zawsze”.


Rozpoznajemy słowiańskie bóstwa: Swaroga, Światowita, Mokosz.
Każdy trochę inny, każdy z własnym wyrazem. Drewno jest spękane, miejscami przyciemnione od słońca i czasu, a mimo to (albo właśnie dlatego) wyglądają jeszcze bardziej autentycznie. Lubimy takie rzeczy. Drewniane rzeźby, które nie są idealne, ale mają w sobie charakter.

Nad nami intensywnie niebieskie niebo. A pod nim… wiatr, który nie odpuszcza ani na chwilę. Szumi w trawie, uderza w ubrania, przesuwa dźwięk wokół nas.

Obok stoi chata słowiańska. Niska, zbudowana z grubych, szarych bali.
Dach schodzi prawie do ziemi, trochę jak półziemianka, od razu przypomina nam te z grodziska w Żmijowiskach. Podchodzimy bliżej. Drewno jest szorstkie, nierówne, widać każdy sęk i każde pęknięcie. W środku ciemno, chłodno, kontrast do jasnego, ostrego światła na zewnątrz.

Obok tabliczka z informacjami. Dowiadujemy się, że to próba odtworzenia dawnej słowiańskiej wioski, miejsca, gdzie kiedyś mogło toczyć się zwyczajne życie: praca, rozmowy, codzienność. I znowu to uczucie, które mieliśmy już wcześniej przy tablicy nad zalewem, że to miejsce ma więcej warstw, niż widać na pierwszy rzut oka. Z jednej strony rekreacja, pomosty, plaża. Z drugiej historia, dawne grodziska i próby ich odtworzenia. I gdzieś pomiędzy tym wszystkim my, trochę zmarznięci od wiatru, ale zatrzymani na dłużej, niż planowaliśmy.
Ścieżka Uroczysko Maczuły
Wejście na ścieżkę zauważamy od razu, prowadzi do niej charakterystyczny, drewniany znak z nazwą „Uroczysko Maczuły”.

Prosty, trochę surowy, dobrze wpisany w leśne otoczenie. Już tutaj czuć, że to będzie bardziej spokojna, przyrodnicza trasa niż „atrakcja”.
Tabliczki 1–2
Stoją blisko siebie, na solidnych, drewnianych konstrukcjach, czytelne, dobrze opisane, aż chce się podejść i zatrzymać na chwilę. Z tablic dowiadujemy się, że teren uroczyska to obszar cenny przyrodniczo związany m.in. z siedliskami wilgotnymi i lasami liściastymi. Pojawiają się informacje o lokalnej faunie: płazach i gadach, które dobrze odnajdują się w takich warunkach. Obok stoi rzeźba żółwia. Trochę nieoczekiwana, ale pasująca do całości.

Idziemy dalej pod górę. Ścieżka zaczyna delikatnie się wznosić, a pod nogami czuć miękką warstwę liści. Jest jeszcze bardzo „po zimie”. Kolory przygaszone: brązy, szarości, pojedyncze zielone akcenty. Wieje mocno. Wiatr przechodzi między drzewami, porusza gałęziami, chwilami szumi, chwilami ucicha.

I gdzieś w tym wszystkim słyszymy ptaki. Ich dźwięki przebijają się przez wiatr i nadają temu miejscu trochę życia, mimo tej jeszcze wczesnowiosennej surowości.
Tabliczka 3
Za kolejną tablicą ścieżka zmienia trochę charakter. Robi się bardziej „leśna” mniej otwartej przestrzeni, więcej drzew, więcej cienia. Z tabliczki dowiadujemy się o brzozie brodawkowatej, której system korzeniowy wchodzi w mikoryzę z koźlarzami.

Wchodzimy w teren przypominający niewielki wąwóz. Ścieżka delikatnie się obniża, teren faluje, a drzewa rosną gęściej, tworząc coś w rodzaju naturalnego korytarza. Pod nogami miękko: liście, drobne gałęzie, miejscami piasek. Idzie się przyjemnie, choć czuć lekkie nachylenie terenu.

I w końcu pojawia się coś, na co trochę czekaliśmy: pierwsze wyraźniejsze oznaki zieleni. Niewielkie rośliny przy ziemi, świeże liście wychodzące spod starej, suchej warstwy. Jeszcze nie jest to „pełna wiosna”, ale widać, że powoli się zaczyna.

Po prawej stronie stoi prosta, drewniana ławeczka. Trochę w cieniu, trochę na uboczu, idealna na krótką przerwę.
Tabliczka 4
Czytamy o bobrach, co nas zaskakuje, mogą ważyć aż do 30 kilogramów. Za tablicą ścieżka nagle skręca i prowadzi w dół. Pojawiają się schody, drewniane, lekko nierówne, wkomponowane w zbocze. Schodząc nimi, od razu czujemy zmianę, robi się ciszej, chłodniej.

Wchodzimy w wąwóz na dobre. Ściany po obu stronach są strome, miejscami odsłaniają jasną, piaszczystą ziemię, poprzecinaną korzeniami drzew. Idziemy dnem. Tu wszystko wygląda inaczej niż wyżej. Pod nogami wilgotniej, miękko, liście mieszają się z ziemią.

Powietrze jest cięższe, bardziej „zamknięte”, a wiatr prawie nie dociera. I przede wszystkim , więcej zieleni. Rośliny przy ziemi są gęstsze, intensywniejsze, jakby wąwóz dawał im trochę lepsze warunki niż reszta lasu. Ścieżka prowadzi nas spokojnie dołem, lekko meandrując. Nie ma tu pośpiechu, idzie się wolniej, bardziej uważnie, trochę jakby to miejsce samo narzucało tempo.
Tabliczka 5
Czytamy o borsukach, których nory zwykle mają kilka wyjść. Za tablicą ścieżka znowu zmienia kierunek. Lekko skręca, jakby prowadziła nas dalej w głąb tego pofalowanego terenu. Oznaczenia są dobrze widoczne, spokojnie można iść bez zastanawiania się, gdzie dalej. To daje trochę luzu, można skupić się na samym miejscu.
Najpierw pod górę. Krótki odcinek, ale czuć go w nogach, szczególnie po wcześniejszym zejściu do wąwozu. Pod stopami suche liście, które lekko się osuwają przy każdym kroku. Potem pojawiają się schodki. Nierówne, drewniane, trochę już wtopione w ziemię. Skrzypią delikatnie pod ciężarem, jakby reagowały na każdy krok.

Za nimi zejście w dół i niewielki mostek. Prosty, drewniany, z poręczą z jednej strony. Pod mostkiem… sucho. Zostaje tylko ślad po tym, że kiedyś musiała tu płynąć woda, lekkie zagłębienie, bardziej wilgotna ziemia, inny kolor podłoża. Przechodzimy powoli na drugą stronę i znowu w górę. Kolejne schodki prowadzą nas wyżej, z powrotem na poziom lasu.
Tabliczka 6
Tabliczka opisuje dąb szypułkowy, wspomina świętokrzyskim o Dębie Bartek. Ścieżka prowadzi nas dalej przez las, spokojnie, bez większych zaskoczeń, ale z tym charakterystycznym uczuciem, że zaraz znowu coś się zmieni. Pod nogami miękka warstwa igliwia i suchych liści, które tłumią kroki. Pachnie lekko żywicą i wilgotną ziemią.

Ptaki znowu są bardzo wyraźne, ich dźwięki odbijają się między drzewami, jakby było ich więcej, niż widać. Po chwili zauważamy kolejną budkę dla ptaków. Tym razem kolorowa, trochę wyróżnia się na tle brązów i zieleni. Wisi na pniu drzewa i wygląda jak mały, cichy punkt życia w tym spokojnym lesie.
Idziemy dalej i teren zaczyna się lekko załamywać. Pojawiają się schodki w dół, proste, ziemne, miejscami już trochę rozmyte. Trzeba uważać, bo podłoże jest sypkie. Schodząc niżej, wchodzimy w kolejne wąwozy. Ściany po bokach robią się wyższe, a ścieżka węższa. Światło wpada tu inaczej, mniej go, bardziej rozproszone.
Tabliczka 7
Tabliczka opowiada o łosiach, zaskakuje nas, że dorosły osobnik może potrzebować do 50 kg jedzenia dziennie… Nagle przestrzeń trochę się otwiera. Pośród drzew pojawia się miejsce odpoczynku, prosty, drewniany stół piknikowy. W słońcu nagrzany, lekko szorstki pod dłonią, jakby zapraszał, żeby na chwilę się zatrzymać.

Obok niego coś mniej oczywistego, równoważnia z pni. Ustawione jeden za drugim, nieregularne, trochę przechylone. Wyglądają jak zabawa, ale wymagają skupienia. Każdy krok trzeba postawić uważnie, bo powierzchnia jest nierówna, a kora miejscami się kruszy.

Ścieżka prowadzi dalej w dół. Znowu pojawiają się schodki, suche, lekko osypujące się pod butami. Powietrze robi się chłodniejsze, cięższe, jakby zatrzymywało się w zagłębieniu terenu.

Na dole czeka mostek. Drewniany, z poręczami, trochę już zużyty. Kiedy na niego wchodzimy, delikatnie się porusza i cicho skrzypi przy każdym kroku. Pod nim… znowu brak wody. Tylko zagłębienie w ziemi, ciemniejsza gleba i pojedyncze gałęzie, ślad po czymś, co kiedyś tu płynęło. Po drugiej stronie zaczyna się podejście. Schodki prowadzą w górę, powoli wyciągając nas z wąwozu. A kawałek dalej, pniaczki. Każdy innej wysokości, trochę chybotliwe, trochę niepewne.
Tabliczka 8
Tabliczka opowiada o sarnach, przystajemy popatrzeć na urocze zdjęcia saren, czytamy o tym co jedzą, zaskakuje nas, że żywią się także grzybami.

Idąc dalej, trafiamy na kolejne elementy, które trochę zmieniają charakter tej ścieżki, z samego spaceru robi się też lekka lekcja przyrody. Na drzewie wisi budka lęgowa. Prosta, drewniana, z niewielkim otworem, cicha i niepozorna, ale od razu wiadomo, że to czyjś przyszły dom. W słońcu drewno jest ciepłe w kolorze, lekko chropowate.

Zatrzymujemy się na chwilę, bo zaczyna mocniej wiać. Wiatr przechodzi między drzewami, porusza gałęziami i niesie ze sobą suchy szelest liści. Ten dźwięk jest bardziej ciągły niż wcześniej, mniej punktowy jak ptaki, bardziej tło.

Kawałek dalej stoi domek dla owadów. Z bliska widać, ile tu detali, kawałki drewna, rurki, szyszki, wszystko poukładane warstwami. Każda część wygląda inaczej i ma swoje przeznaczenie.
Tabliczka 9
Za kolejną tabliczką ścieżka wyraźnie się zwęża. Idąc zastanawiamy się, o tym co dopiero przeczytaliśmy, że sosna żyje do 400 lat. Z szerokiej drogi robi się wąska, leśna nitka, która prowadzi między drzewami jakby trochę bardziej „dziko”, mniej uporządkowanie.

Pod nogami czuć miękką, pofalowaną powierzchnię.Ziemia nie jest równa, raz lekko się unosi, raz zapada. Warstwa suchych liści tłumi kroki, ale jednocześnie sprawia, że każdy ruch jest trochę mniej stabilny. Zaczynamy schodzić w dół. Nachylenie nie jest duże, ale wystarczające, żeby poczuć zmianę tempa i uważniej stawiać kroki. Między drzewami pojawia się więcej światła, a długie cienie układają się na ziemi w nieregularne pasy.
Tabliczka 10
Przystajemy poczytać o wiewiórkach, co ciekawe potrafi zjadać również ptasie jaja oraz małe pisklęta. Przy kolejnej tabliczce pojawia się mała zmiana tempa. Obok stoi drewniana ławeczka, prosta, trochę w słońcu, trochę w cieniu. To jedno z tych miejsc, gdzie można by na chwilę usiąść i po prostu popatrzeć na las bez żadnego pośpiechu.

Ścieżka prowadzi dalej w górę. Pojawiają się schodki, niewysokie, ale wyraźnie zaznaczają zmianę terenu. Z każdym krokiem czuć lekkie napięcie w nogach i zmianę rytmu oddechu. Podłoże jest suche, przykryte liśćmi. Przy każdym kroku słychać ich charakterystyczny szelest, cichy, ale powtarzalny, jakby towarzyszył nam cały czas w tle. Między drzewami widać więcej przestrzeni, więcej światła. Las robi się trochę jaśniejszy, bardziej otwarty.
Tabliczka 11
Przy kolejnej tabliczce zatrzymujemy się na chwilę dłużej. Na zdjęciu charakterystyczny ptak, dudek, jego „pióropusz” zwraca na siebie uwagę. Za tabliczką ścieżka znowu zaczyna opadać. Schodzimy w dół, a między drzewami coraz wyraźniej widać światło odbijające się od wody. Powietrze robi się trochę chłodniejsze, bardziej wilgotne.

Las powoli się kończy. Drzewa zaczynają się przerzedzać, przestrzeń się otwiera i wychodzimy niemal na jego skraj. To moment przejścia, z zamkniętej, cichej przestrzeni lasu do bardziej otwartego krajobrazu przy wodzie.
Tabliczka 12
Na ostatniej tabliczce poznajemy modrzew europejski, drzewo inne niż większość iglastych. Jako jedno z nielicznych zrzuca igły na zimę, dlatego teraz jego gałęzie są jeszcze nagie, ale wiosną szybko pokryją się miękkimi, jasnozielonymi pęczkami. Czytamy, że modrzew potrafi dorastać do dużych rozmiarów i jest ceniony za trwałe drewno. Jego szyszki są niewielkie, a młode, mają charakterystyczny, lekko różowy kolor.

Drewniane schodki prowadzą na niewielki taras między drzewami, punkt widokowy na wodę. Na górze zatrzymujemy się na chwilę. Przed nami rozciąga się zalew, spokojna To dobre miejsce, żeby na chwilę nic nie robić, tylko patrzeć. Schodzimy z tarasu i kierujemy się wzdłuż brzegu.

Ścieżka zmienia się w szeroką, utwardzoną drogę biegnącą równolegle do zalewu. Po lewej, woda i pas trzcin. Po prawej, linia drzew, które zostawiamy już za sobą. Idziemy spokojnie dalej, wracając wzdłuż zalewu, z otwartą przestrzenią i wiatrem towarzyszącym nam do końca spaceru.
Tabliczka 13
Kolejna tabliczka na trasie opowiada o mniej znanym mieszkańcu tych okolic, grzebiuszce ziemnej. To niewielki płaz, który większość życia spędza… pod ziemią. Czytamy, że grzebiuszka ma specjalne, przystosowane tylne nogi, którymi potrafi szybko się zakopywać. Na powierzchnię wychodzi głównie nocą, a jej środowiskiem są wilgotne tereny w pobliżu wody, dokładnie takie jak tutaj, przy zalewie.

Słychać wyraźnie szum fal uderzających o brzeg, szelest trzcin poruszanych wiatrem. To dźwięki, które uspokajają.
Tabliczka 14
Przystajemy poczytać o traszkach, dowiadujemy się, że największa w Polsce osiąga ok 17 cm. Idziemy dalej spokojnym tempem wzdłuż wody. Ścieżka jest już wygodna, wykostkowana, prowadzi prosto, bez niespodzianek. Po drodze pojawiają się domki dla owadów. Niewielkie, drewniane konstrukcje ustawione przy ścieżce, miejsce schronienia dla pszczół, chrząszczy i innych drobnych mieszkańców tego ekosystemu. To drobny detal, ale ważny, przypomina, że ta przestrzeń jest współdzielona, nie tylko dla spacerowiczów.

Obok niezmiennie towarzyszy nam zalew. Wiatr porusza trzcinami, które miękko się uginają, a woda marszczy się w drobne fale.
Tabliczka 15
Na kolejnej tabliczce poznajemy mieszkańców wody, ryby słodkowodne. Widzimy gatunki takie jak karp, szczupak czy leszcz.

Ścieżka prowadzi nas dalej i nagle przestrzeń jeszcze bardziej się otwiera.
Przed nami pojawia się plaża. To naturalne zakończenie spacerowej pętli, od leśnej ścieżki, przez tabliczki i punkt widokowy, aż tutaj, nad otwartą wodą.
Nasza perspektywa
Co cieszy
- Zmieniający się krajobraz
- Tabliczki edukacyjne
- Dźwięki natury: szum liści, wody i trzcin
- Punkt widokowy
- Wygodna ścieżka na końcu trasy
- Budki dla ptaków i owadów
- Brak turystów, ale pewnie w sezonie będzie ich dużo więcej
Co męczy
- Wiatr nad wodą
- Mało zieleni wczesną wiosną
Spacer czy wyzwanie?
To zdecydowanie spacer, a nie wyzwanie. Trasa jest łagodna, dobrze oznaczona i urozmaicona, są krótkie podejścia, schodki i fragmenty leśne, ale nic wymagającego kondycyjnie. Dzięki tabliczkom edukacyjnym i zmieniającemu się krajobrazowi droga mija bardzo przyjemnie i naturalnie.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Tak, ale raczej poza sezonem. W sezonie miejsce może być zbyt tłumne i trochę za bardzo „ucywilizowane”, co odbiera mu ten spokojny, naturalny charakter. Poza sezonem wraca tu cisza, przestrzeń i prawdziwy klimat tego miejsca, wtedy jest najpiękniej.
To jednak bardzo ładnie zadbany teren, widać włożoną pracę i pomysł na jego zagospodarowanie. Być może w przyszłości warto będzie tu wrócić jeszcze raz, bardziej „eksploracyjnie”, żeby przyjrzeć się bliżej tematom związanym z grodziskiem.
Parking
- Parking przy zalewie – duży i bezpłatny parking. Całość parkingu jest wyłożona kostką brukową, a miejsca do parkowania są oznaczone.
Mapa

Trasa: Parking – Z parkingu kierujemy się ścieżką z kostki brukowej – Po minięciu ostatniego budynku za około 100m po prawej stronie będzie początek ścieżki – Ścieżka stanowi pętlę i jest oznakowana za pomocą przekreślonego kwadratu o kolorze biało-czerwonym i tych oznaczeń należy się trzymać – Po około 600m ścieżka dochodzi do drogi z kostki brukowanej, a my skręcamy nie w lewo gdzie znajdują się pozostałe tabliczki ścieżki przyrodniczej – Po dojściu do początku ścieżki wracamy na parking
Cywilizacja
- Parking – w sezonie letnim są dostępne punkty gastronomiczne
- Plaża – wypożyczalnie sprzętu wodnego i rowerowego. Można skorzystać również z ławeczek, rozłożonych parasoli oraz miejsca na ognisko. Na końcu plaży znajdują się toalety. Wzdłuż ścieżki spacerowej są śmietniki
- Ścieżka dydaktyczna – Na ścieżce znajdują się w kilku punktach ławeczki, mostki i przebiegania.


















Dodaj komentarz