Wilgotna wędrówka, kamienne formacje i punkt widokowy bez widoków
Wspomnienia z trasy
Jest słoneczna i ciepła sierpniowa niedziela w Beskidzie Niskim. Poprzedniego dnia przemierzyliśmy Ścieżkę dydaktyczną Folusz, a dziś ruszamy ponownie do Magurskiego Parku Narodowego. Wczorajsze wejście na Ferdel nie zakończyło się sukcesem, więc liczymy, że dzisiaj będziemy mieć więcej szczęścia do pogody. Aplikacje wskazują, że dopiero od południa ma padać więc ruszamy w drogę.
Początek
Relację z wejścia do Magurskiego Parku Narodowego opisaliśmy już przy okazji Folusza – nic się tu nie zmieniło od wczoraj, więc nie zatrzymujemy się na zdjęcia. Zobacz więcej tutaj. Przechodzimy przez mostek, wchodzimy po schodach, skręcamy w prawo i kierując się na Ferdel schodzimy aż do mostu nad rzeką. Szybko pokonujemy ten kawałek, znając trasę prawie na pamięć.

Rzeka i mżawka
Przez znajomą polankę odbijamy w lewo. Żwirowa, leśna droga prowadzi nas wśród intensywnej zieleni. Mżawka się nasila, ale w lesie panuje cisza i spokój.


Po lewej szumi rzeka, którą wkrótce przekraczamy po pierwszym mostku – odtąd płynie po naszej prawej stronie. Droga robi się węższa, bardziej zarośnięta, mokre powietrze pachnie ściółką i deszczem.
Kolejny mostek i deszcz przybiera na sile. Mijamy kamienne barierki porośnięte mchem. Las wokół gęstnieje, drzewa chronią nas częściowo przed wodą. Po jednej stronie ciemny, świerkowy las, po drugiej łąkowa roślinność i młodsze drzewa.


Ścieżka znów się rozszerza i zamienia w szeroką, kamienistą drogę. Idziemy jednostajnie pod górę już 2 km bez większych zakrętów, bez odmiany w krajobrazie. Wilgotne powietrze, mokre rośliny sięgające spodni i butów oraz niemal bezustanne podchodzenie – całość męczy bardziej niż się spodziewaliśmy.
Magura
Ostrzejsze podejście zaczyna się od powalonego drzewa z oznaczeniem szlaku. Tu zaczyna się węższa, bardziej wymagająca droga.

Szlak prowadzi przez błoto i mokre kamienie wzdłuż szumiącego potoku – który jednak szybko się kończy. Spotykamy żabę, ledwo zauważalną w błocie.


Mijamy dziesiątki grzybów – na pniach, w ściółce, wzdłuż ścieżki.



Dwa ostre zakręty i wchodzimy w gęstszy las. Ostatnie pół kilometra to strome podejście przez mniej gęsty las, gdzie widać więcej powalonych i wyciętych drzew. Mąż stwierdza, że z moim bolącym kolanem, nawet bez Lackowej mam ścianę płaczu. Coś w tym jest.

Docieramy do Magury zmęczeni, zasapani i… z ulgą. Musimy popracować nad naszą kondycją kardio, jak widać nie samymi ciężarami człowiek żyje.

Wiata i widoki
Z Magury schodzimy lekko w dół, do wiaty. Są tu ławki, stoły piknikowe, ołtarz polowy oraz pomnik poświęcony Janowi Pawłowi II.

Jest również punkt widokowy, ale tak zarośnięty, że widzimy jedynie korony drzew.

Robimy przerwę, wyciągamy termos z plecaka. Wiatr robi się coraz silniejszy, ale przestaje padać. Wokół kręci się kilku turystów, ale panuje w miarę spokojna atmosfera. Siedzimy, suszymy się, pijemy kawę i odpoczywamy – nieco spoceni, nieco zmoknięci.
Decydujemy, że idziemy jeszcze dalej, by znów zobaczyć Rezerwat Kornuty. Tablica wskazuje tylko 45 minut.
Wątkowa
Wchodzimy w las. Wiatr wyraźnie nasila się, gałęzie szumią wysoko nad głowami, wiatr strąca krople wody z drzew. Droga prowadzi pod górę, jest pełna korzeni. Z oddali widzimy powiewającą flagę, to pewnie Wątkowa. Na szczycie znajduje się tabliczka z nazwą.

Z Wątkowej schodzimy lekko w dół – las robi się bardziej zielony i jaśniejszy. Mijamy łączkę i kolejny odcinek ostro pod górę. Co kawałek pojawiają się prześwity w drzewach, przez które wpada światło.

Głazy
Na szlaku coraz więcej kamieni. Wchodzimy w obszar formacji skalnych – omszałe głazy, zielone, wilgotne, wyrastają spomiędzy drzew. Oczywiście przystajemy, oglądamy i schodzimy nieco ze szlaku, żeby zobaczyć je z bliska.

Magura Jasielska
Docieramy do Magury Jasielskiej, zalesionego szczytu oznaczonego tabliczką.

Zaraz potem pojawia się kolejna tablica Rezerwat Kornuty za 20 minut.
Kornuty
Dochodzimy do rozwidlenia szlaków. Są tu ławki, miejsce na ognisko i tabliczka informująca o rezerwacie.

Po kilometrze docieramy do skalnego rezerwatu, ścieżka dydaktyczna wita nas błotem i zaroślami. Pierwsze formacje pojawiają się szybko. Masywne głazy w lesie, wyglądające jak wyrwane fragmenty skał obrośnięte są mchem. Przypominają nam bardziej te głazy z Piekła Dalejowskiego w świętokrzyskim niż Skalne Grzyby z Gór Stołowych.


Wspinamy się na jedną z nich: formację Jaszczur. Z dołu podświetlona promieniami słońca wygląda zjawiskowo. Z góry już tego efektu nie ma. Rozglądamy się, pod nami las, wokół cisza, tylko szum wiatru.


Na ścieżce mnóstwo połamanych drzew i gałęzi, więc trzeba uważać pod nogi. Formacje skalne zachwycają nas, pobudzają wyobraźnię, tracimy poczucie czasu. Poza nami nikogo tutaj nie ma. Nie spieszymy się.


Rozwidlenie
Wracamy tą samą trasą, aż do rozwidlenia. Decydujemy się na małą przerwę. Odpoczywamy na ławkach, jemy batoniki z orzechami, pijemy kawę.

Słońce znów wychodzi zza chmur, jest ciepło. Wybieramy szlak żółty – czas wracać.
Powrót
Leśna ścieżka prowadzi w dół. Pod stopami chrzęszczą drobne kamyki, które niebawem zamieniają się w większe kamienie.

Po drodze mijamy kolorowe grzyby na pniach, przystajemy żeby się im przyjrzeć. Las jest cichy i spokojny, nie spotykamy wielu turystów na szlaku.


Wchodzimy w odcinek pełen wąwozów – stromo, mokro, błotniście. Osuwające się kamienie i gałęzie utrudniają zejście, nogi się ślizgają. Szlak staje się monotonnym, frustrującym zejściem, zmęczenie daje się we znaki, kolano przypomina o sobie bólem. Idziemy powoli, ostrożnie, nasłuchując – czy to szum rzeki, czy lasu? Gdy pojawia się szum wody wiemy, że jesteśmy blisko.

W końcu docieramy do polanki. Słońce świeci mocno, pachnie roślinami, powietrze ciepłe i mokre. Przekraczamy strumień i wychodzimy na znajomy asfalt, opisany już wcześniej w artykule o Foluszu. Bez problemu docieramy do parkingu.
Nasza perspektywa
Co cieszy
- Zapach wilgotnego lasu i ściółki – mocno obecny przez całą trasę.
- Formacje skalne – fascynujące i pobudzające wyobraźnię.
- Możliwość odpoczynku przy wiacie – wyraźnie wydzielona przestrzeń na złapanie oddechu, schronienie przed deszczem.
- Leśne dźwięki – śpiew ptaków i odgłos wiatru w liściach działają kojąco i pozwalają się wyciszyć.
- Bliskość wody – trasa wiodąca wzdłuż rzeki, słychać jej szum, widać jak roślinność obok bujnie porasta ścieżkę.
- Przyjemnie zacieniony las – osłania od nadmiernego słońca, jednak nie na tyle gęsty by dawać wrażenie zbyt dużej ciemności.
Co męczy
- Monotonne i długie podejścia – szczególnie na początku wzdłuż rzeki.
- Wysoka roślinność przy rzece – łaskocze po nogach, mokra od deszczu moczy nogi i buty. Warto jednak wybrać długie spodnie.
- Wilgoć i błoto – utrudniają poruszanie się i powodują dyskomfort sensoryczny.
- Śliskie zejście żółtym szlakiem – nieprzyjemne wrażenie braku kontroli pod stopami, osuwająca się ściółka, kamienie i drobne gałązki oraz błoto nie ułatwiają zejścia wydrążonymi korytami.
- Powalone I powycinane drzewa w rezerwacie – wybijają z rytmu, zmuszają do ciągłej czujności.
Spacer czy wyzwanie?
To zdecydowanie wyzwanie dla ADHD bo trasa jest monotonna. Dla ASD to przyjemny spacer o stałym rytmie. Podejście na Magurę i zejście żółtym szlakiem dają w kość, są strome. Zmienne warunki pogodowe, błoto, śliskie kamienie i powalone drzewa sprawiają, że trzeba być przygotowanym na wszystko – szczególnie po kontuzji.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Tak, choć nieprędko. To była trasa mocno monotonna. Na upalne dni wydaje się dobrą opcją z powodu jej zacienienia i zalesienia. Rezerwat Kornuty z pewnością zasługuje na powtórne odwiedziny – być może jako osobna, krótsza wyprawa. Natomiast jest on mniej okazały niż inne formacje skalne przywoływane w tym artykule.
Parking
- Parking przy wejściu na trasę na Diabli Kamień – bezpłatny. Duży asfaltowy parking na poboczu drogi. Widzieliśmy również parkujące tutaj autobusy.
Mapa

Trasa: Parking – Kierujemy się szlakiem czarnym przez strumień i pod górę schodami – Na pierwszym skrzyżowaniu skręcamy w prawo – Na kolejnym rozwidleniu skręcamy w lewo na szlak zielony – Po około 4km dochodzimy do skrzyżowania szlaków na którym skręcamy w prawo – Przechodzimy przez Magurkę i Wątkową idąc cały czas szlakiem zielonym – Za około 0.5km za Kornutami (szczytem) będzie znak na rezerwat Kornuty i tu skręcamy w lewo – Rezerwat Kornuty – Wracamy do szlaku zielonego i skręcamy w prawo – Wracamy do przecięcia szlaku żółtego i zielonego i na nim skręcamy w lewo na szlak żółty – Po wyjściu z lasu wchodzimy na drogę asfaltową – Parking
Cywilizacja
- Parking – w przypadku obu parkingów można liczyć na stoliki i ławeczki, miejsca na ogniska, wiaty turystyczne i toalety. Brakuje tutaj śmietników.
- Magurka Wątkowska – Wiata turystyczna a w niej stój i ławeczki. Kilka ławeczek znajduje się także wzdłuż szlaku. Punkt widokowy z rozpisanymi widocznymi szczytami – niestety las już zdążył odrosnąć i zupełnie zasłonił widok. Znajdują się tutaj również dwa pomniki.
- Skrzyżowanie szlaku zielonego i żółtego pomiędzy Kornutem i Wątkową – dostępne jest miejsce na ognisko i ławeczki.






















































Dodaj komentarz