mała warownia i wielkie historie
Wspomnienia z trasy
Po intensywnej trasie w dolinie Prądnika i zejściu doliny Sąspowskiej postanowiliśmy jeszcze zajrzeć do kolejnej atrakcji – zamku w Ojcowie. To część tej samej wycieczki, ale wyraźnie odmienna: więcej architektury, historii i smaków niż samych leśnych ścieżek.
Parking leśny
Docieramy do kolejnej wiaty i odbijamy w zielony szlak. Jesienne powietrze niesie z sobą szelest – słychać, jak liście spadają z drzew i wirują w podmuchach wiatru. Droga wiedzie pod górę, leśną ścieżką, a my już wyraźnie zmęczeni docieramy do parkingu leśnego.

Na miejscu czekają mobilne toalety, stoły piknikowe i trochę przestrzeni, by złapać oddech. Siadamy, odpoczywamy, pijemy łyk wody z termosu. Las wokół wciąż jest zielony, jakby nieśmiało zaczynał dopiero jesień.
Zamek
Z parkingu kierujemy się w dół – ścieżką wygodną, choć pełną drobnych kamieni ukrytych pod liśćmi. Trzeba uważać, by się nie poślizgnąć.

Po chwili mijamy charakterystyczną Willę Zorza i docieramy do zamku. To niewielka budowla, ale z klimatem.


Zwiedzamy bramę, zaglądamy na punkt widokowy, podziwiamy starą studnię i wieżę.

Archeologiczne wykopaliska, obecnie odgrodzone, przypominają o tym, że historia wciąż tu trwa.

Na metalowej platformie widokowej robimy kilka zdjęć – panorama doliny i lasów jest naprawdę przyjemna, choć sam zamek nie zajmuje zwiedzających na długo. Pół godziny wystarczy, by poczuć jego atmosferę.

Droga przez Ojców
Wracamy czarnym szlakiem. Trasa prowadzi wzdłuż asfaltu, gdzie stoją wille i dawne pensjonaty.

Drewniane, nieco górskie, ale z wyraźnym uzdrowiskowym charakterem – każdy z budynków ma swoją historię, opisaną na tabliczkach.

Zachodzimy na obiad do restauracji „Pod Bocianem”. Ciepły schab po ojcowsku smakuje wybornie – to idealna nagroda po chłodnym i wymagającym dniu.

Najedzeni wracamy dalej. Droga prowadzi obok punktu widokowego, a potem pod górę przez zalesioną, cichą ścieżkę. Liście szeleszczą pod butami, powietrze pachnie wilgotnym mchem, a my docieramy do Czajowic.

Nasza perspektywa
Co cieszy
- odpoczynek na parkingu leśnym,
- zamek z klimatem i jego punkt widokowy,
- unikalne wille w Ojcowie,
- smaczny obiad „Pod Bocianem”,
- spokojna droga powrotna przez cichy las.
Co męczy
- zmęczenie całym dniem wędrówki,
- śliskie kamienie ukryte pod liśćmi,
- chłód, który nie odpuszczał ani na chwilę.
Spacer czy wyzwanie?
Ten fragment wycieczki był zdecydowanie spokojniejszy – mniej stromych zejść i podejść, więcej spaceru i oddechu. Największym wyzwaniem okazało się zmęczenie całym dniem i chłód, który towarzyszył nam od rana. Sam zamek to raczej lekka atrakcja niż górska przygoda.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Choć zamek w Ojcowie nie jest największą atrakcją w Polsce, ma swój urok. To przyjemny przystanek na trasie, połączony z klimatem miejscowości i jej zabytkowymi willami. Chętnie wrócimy tu w cieplejszym okresie, by spokojnie przejść drogę przez Ojców i znów zjeść coś dobrego.
Parking
- Parking pod zamkiem w Ojcowie – płatny. Duży na kilkadziesiąt samochodów. Płatności dokonuje się w automacie.
Mapa

Trasa: Parking “Złota Góra” – Przechodzimy na drugą stronę drogi asfaltowej i kierujemy się w prawo szlakiem zielonym – Zamek w Ojcowie – Zwiedzanie zamku jest płatne a po jego terenie można poruszać się samodzielnie – Po wyjściu z zamku kierujemy się w lewo i schodzimy w dół schodami – Kierujemy się drogą asfaltową aż do stawu i za nim skręcamy w prawo w szlak czarny – Parking w Czajowicach
Cywilizacja
- Wzdłuż drogi asfaltowej dostępne są liczne lokale gastronomiczne





Dodaj odpowiedź do Dolina Sąspowska – Nie tacy znowu turyści Anuluj pisanie odpowiedzi