Ceglane korytarze, dawne magazyny i historia ukryta pod miastem
Wspomnienia z trasy
To była nasza pierwsza wizyta w Sandomierzu. Za nami było już zwiedzanie Muzeum Zamkowe w Sandomierzu i Brama Opatowska w Sandomierzu, a dzień choć pełen planów od początku wystawiał nas na próbę. Odczuwalna temperatura spadała poniżej –10°C, śnieg był udeptany i bardzo śliski na chodnikach. Mimo takich warunków turystów w Sandomierzu nie brakowało, więc postanowiliśmy zajrzeć także pod ziemię.
Początek
Na miejscu, przy kasie biletowej, dowiadujemy się, że zwiedzanie Podziemnej Trasy Turystycznej odbywa się wyłącznie z przewodnikiem. Do kolejnego wejścia mamy około pół godziny. Zamiast czekać bezczynnie, postanawiamy wykorzystać ten czas i zobaczyć coś w najbliższej okolicy.
Ucho igielne – Furta Dominikańska
Idziemy w stronę Furty Dominikańskiej, potocznie nazywanej uchem igielnym. To wysoki, strzelisty otwór w murach obronnych, otoczony masywną ceglaną konstrukcją. Prowadzą do niego schody w dół, schodzimy nimi, oglądamy furtę z drugiej strony i wracamy tą samą drogą.

To jedyna zachowana furta spośród dwóch, które niegdyś funkcjonowały w systemie murów obronnych miasta. Surowa czerwona cegła i skala miejsca mocno działają na wyobraźnię. To niewielki zabytek, ale robi duże wrażenie.
Zejście do podziemi
Wracamy na czas. Razem z dość sporą grupą, głównie starszych turystów, ruszamy w stronę wejścia do podziemi. Przewodniczka prowadzi opowieść wartko i z humorem.

Na początku uwagę przyciąga mural przedstawiający Tatarów i Halinę Krępiankę. Grupa powoli schodzi w dół. Im głębiej, tym ciemniej, ale jednocześnie wyraźnie cieplej niż na mroźnym zewnątrz.
Sala koszykowa
To tutaj poznajemy legendę o Halinie Krępiance, która według podań uratowała Sandomierz przed najazdem Tatarów. Dowiadujemy się też, że podczas zwiedzania mamy do pokonania około 500 metrów trasy, zejść maksymalnie na 12 metrów pod ziemię, przejść przez 34 dawne magazyny kupieckie i pokonać niemal 400 schodów.

Rozglądamy się po ceglanych wnętrzach. Na jednej ze ścian widnieje napis – wiersz o Sandomierzu autorstwa Apolinarego Knothego z 1915 roku. Ruszamy dalej gęsiego wąskimi korytarzami i stromymi schodkami.

Mijamy dekoracje sgraffitowe, między innymi scenę z kupcami w jasnobrązowych barwach kontrastujących z czerwienią cegły. Niestety tempo jest szybkie i nie ma czasu, by się im dokładniej przyjrzeć.

Korytarz
Po chwili schodkami w górę trafiamy do wijących się korytarzy o łukowatych sklepieniach.

W jednym z nich zatrzymujemy się na moment, jest ciasno i ciemno. W szczelinach ścian wyraźnie widać jasnobrązowe lessowe wypełnienia, które mocno odcinają się od cegły.

Zwraca uwagę fragment starej ściany, pozostawiony i wyeksponowany wśród nowszej ceglanej zabudowy, podświetlony jasnym światłem. Znów ruszamy dalej, gęsiego, schodkami w górę.
Komnata pod frontonem
Mijamy komnatę pod frontonem i szybko ponownie schodzimy w dół. Niektórzy turyści proszą o wolniejsze tempo, mamy podobne odczucia. Krążymy po korytarzach, raz w górę, raz w dół, nie zawsze wiedząc dokładnie, gdzie jesteśmy, a przez ścisk i tempo trudno usłyszeć wszystko, co mówi przewodniczka.

Ceglane ściany mają różne odcienie, widać fragmenty starsze, oryginalne, i nowsze, odbudowane. Łukowate sklepienia i wnęki wyglądają pięknie, ale znów trzeba biec za grupą.
Sala katowska
Zatrzymujemy się przy czerwono podświetlonej wnęce z inscenizacją kata.

Dowiadujemy się, że kat sandomierski pracował także w Opatowie. Krótko, sugestywnie, bez dłuższego postoju.
Kamienne schodki
Idziemy w górę kamiennymi schodkami. Ściany zbudowane są z nieregularnego kamienia, bardzo dekoracyjnego.

Na chwilę się zagapiamy i gubimy grupę. W jednym z korytarzy mijamy kolejną dekorację z inscenizacją targu.
Sala kolebkowa
Tutaj zwracamy uwagę na otwory wentylacyjne, którymi do podziemi dostarczano powietrze. W sali znajduje się także wystawa porcelany. Przewodniczka zachęca do jej zakupu, co odbieramy jako dość nachalny product placement.

Figurki są nowoczesne i kolorowe, kotki, pieski, postacie, trochę filiżanek, zupełnie nie w naszym stylu. Mijamy kolejną dekorację przedstawiającą bitwę z Tatarami.

Kopalnia soli
Szybko przechodzimy obok niebiesko podświetlonej wnęki z przedstawieniem kopalni soli. Nie zatrzymujemy się, niestety brak jest wyjaśnienia, zostaje niedosyt.

Sala z eksponatami archeologicznymi
Kilka gablot z zabytkami z różnych okresów, misy, dzbanki, drobne przedmioty.


Znów jest za mało czasu, przewodniczka ponagla.
Sala „Na ratunek Sandomierzowi”
To jedna z najbardziej wartościowych przestrzeni na całej trasie. Jasna, przestronna sala z wysokim, białym sklepieniem.

Na szklanych tablicach opisano historię zapadania się miasta po najazdach szwedzkich, zalewania pustych piwnic wodą oraz prace ratunkowe prowadzone przez górników, którzy zabezpieczyli podziemia i stworzyli trasę turystyczną.

Tu wreszcie można zrozumieć sens istnienia tej trasy.
Komora łukowa
Docieramy do komory z łukami odbudowanymi z oryginalnych cegieł. Struktura łuków i zróżnicowane kolory cegieł naprawdę przykuwają wzrok, choć stoimy zbici w ciasną grupkę.

Komnata rycerska
Niebieskawe światło i dekoracja rycerza. Krótki przystanek, po którym znów idziemy w górę i w dół.

Korytarz z wnękami
Przechodzimy niemal biegiem przez korytarz z wnękami. Jest ciemno i ciasno, trudno się zatrzymać.

Ślepy zaułek
Widzimy kolejne eksponaty, talerze, monety, ale światło jest słabe, a przewodnik nie przystaje. Zdjęcia odpadają.
Sala Bobolów
Grafiki przedstawiają kolejne fragmenty historii: najazd szwedzki, rzemieślników, chłopów na polach, kupców w karczmie.




Przechodzimy zbyt szybko. Korytarze są wąskie, chłodne, a cegła, piękna i surowa.
Komora flisów i chodnik rękodzielników
Zatrzymujemy się na schodkach prowadzących do komory. Przewodniczka opowiada o flisakach, ich znaczeniu i świętach z nimi związanych w Sandomierzu.

Jest tłoczno, malowidła trudno obejrzeć. Schodzimy znów w dół, mijając kolejne dekoracje.

Komora kupiecka
Widzimy wóz z ziołami i produktami spożywczymi. Przewodniczka opowiada o zielarkach i czarownicach, to jeden z ciekawszych fragmentów narracji.

Sala pod bursą
Beczki z winem, na nich współczesne logotypy, kolejny product placement. Jest mapa szlaku winnic i opowieść o winie w Sandomierzu.

Dowiadujemy się, że w XVII wieku winnice zanikły z powodu ochłodzenia klimatu, a później zostały ponownie wprowadzone przez dominikanów.
Chodnik górniczy
Ten fragment wygląda najbardziej współcześnie. Metalowe elementy, kable, wzmocnienia, hologram i filmy o pracy górników oraz zdjęcia sprzętu.

Dla nas te hologramy to zbyt nowoczesne i zbyt nachalne w formie.

Sala rady miasta
Na ścianach widzimy miejskie pieczęcie, ale nie są szerzej omawiane. Po chwili wychodzimy na zewnątrz, tuż obok ratusza.

Nasza perspektywa
Co cieszy
- autentyczne, ceglane podziemia i poczucie „miasta pod miastem”
- duża różnorodność przestrzeni: korytarze, komory, schodki, wnęki
- sala „Na ratunek Sandomierzowi”, która dobrze tłumaczy sens istnienia trasy
- widoczne ślady historii: stare mury, łukowe sklepienia, lessowe wypełnienia
- fragmenty opowieści o kupcach, flisakach i dawnym życiu miasta
Co męczy
- bardzo szybkie tempo zwiedzania i brak czasu na spokojne oglądanie
- duże grupy i ścisk w wąskich korytarzach
- nachalny product placement (porcelana, wino)
- nowoczesne elementy multimedialne, które wybijały z klimatu miejsca
- trudność w usłyszeniu przewodnika przy ciągłym przemieszczaniu się grupy
Spacer czy wyzwanie?
Fizycznie to spacer z elementami wysiłku, dużo schodów i szybkie tempo. Mentalnie to raczej wyzwanie dla osób wrażliwych na tłum, hałas i pośpiech. Dodatkowo pozostaje kwestia klaustrofobii czy problemów z przebywaniem pod ziemią.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Raczej nie w tej formule. Chętnie zobaczylibyśmy tę trasę w wersji spokojniejszej, z mniejszą grupą i większą ilością czasu na oglądanie detali.
Parking
- Parking pod Zamkiem – płatny. Opłaty dokonuje się w parkomacie. Można płacić kartą.
Mapa

Trasa: Parking – Z parkingu kierujemy się w stronę rynku – Przed rynkiem skręcamy w lewo w ulicę Żydowską – Skręcamy w ulicę Oleśnickich – 20m dalej znajduje się wejście do podziemi – Trasa w podziemiach jest jednokierunkowa, a wyjście znajduje się przy ratuszu – Z rynku wracamy do parkingu – Parking
Cywilizacja
- Na parkingu dostępne są śmietniki.
- Kasa biletowa znajduje się przy wejściu do podziemnej trasy (można również kupić bilety online).
- Wejście odbywa się jedynie z przewodnikiem o wyznaczonych godzinach, zwykle 30 minut po pełnej godzinie lub gdy zbierze się większa grupa, informacje udzielane są w kasie.

























Dodaj odpowiedź do Wąwóz Królowej Jadwigi w Sandomierzu – Nie tacy znowu turyści Anuluj pisanie odpowiedzi