Podziemna Trasa Turystyczna w Sandomierzu i Furta Dominikańska


Ceglane korytarze, dawne magazyny i historia ukryta pod miastem



  1. Wspomnienia z trasy
  2. Nasza perspektywa
  3. Parking
  4. Mapa
  5. Cywilizacja
  6. Linki
  7. Podobne miejsca

Wspomnienia z trasy

To była nasza pierwsza wizyta w Sandomierzu. Za nami było już zwiedzanie Muzeum Zamkowe w Sandomierzu i Brama Opatowska w Sandomierzu, a dzień choć pełen planów od początku wystawiał nas na próbę. Odczuwalna temperatura spadała poniżej –10°C, śnieg był udeptany i bardzo śliski na chodnikach. Mimo takich warunków turystów w Sandomierzu nie brakowało, więc postanowiliśmy zajrzeć także pod ziemię.

Początek

Na miejscu, przy kasie biletowej, dowiadujemy się, że zwiedzanie Podziemnej Trasy Turystycznej odbywa się wyłącznie z przewodnikiem. Do kolejnego wejścia mamy około pół godziny. Zamiast czekać bezczynnie, postanawiamy wykorzystać ten czas i zobaczyć coś w najbliższej okolicy.

Ucho igielne – Furta Dominikańska

Idziemy w stronę Furty Dominikańskiej, potocznie nazywanej uchem igielnym. To wysoki, strzelisty otwór w murach obronnych, otoczony masywną ceglaną konstrukcją. Prowadzą do niego schody w dół, schodzimy nimi, oglądamy furtę z drugiej strony i wracamy tą samą drogą.

To jedyna zachowana furta spośród dwóch, które niegdyś funkcjonowały w systemie murów obronnych miasta. Surowa czerwona cegła i skala miejsca mocno działają na wyobraźnię. To niewielki zabytek, ale robi duże wrażenie.

Zejście do podziemi

Wracamy na czas. Razem z dość sporą grupą, głównie starszych turystów, ruszamy w stronę wejścia do podziemi. Przewodniczka prowadzi opowieść wartko i z humorem.

Na początku uwagę przyciąga mural przedstawiający Tatarów i Halinę Krępiankę. Grupa powoli schodzi w dół. Im głębiej, tym ciemniej, ale jednocześnie wyraźnie cieplej niż na mroźnym zewnątrz.

Sala koszykowa

To tutaj poznajemy legendę o Halinie Krępiance, która według podań uratowała Sandomierz przed najazdem Tatarów. Dowiadujemy się też, że podczas zwiedzania mamy do pokonania około 500 metrów trasy, zejść maksymalnie na 12 metrów pod ziemię, przejść przez 34 dawne magazyny kupieckie i pokonać niemal 400 schodów.

Rozglądamy się po ceglanych wnętrzach. Na jednej ze ścian widnieje napis – wiersz o Sandomierzu autorstwa Apolinarego Knothego z 1915 roku. Ruszamy dalej gęsiego wąskimi korytarzami i stromymi schodkami.

Mijamy dekoracje sgraffitowe, między innymi scenę z kupcami w jasnobrązowych barwach kontrastujących z czerwienią cegły. Niestety tempo jest szybkie i nie ma czasu, by się im dokładniej przyjrzeć.

Korytarz

Po chwili schodkami w górę trafiamy do wijących się korytarzy o łukowatych sklepieniach.

W jednym z nich zatrzymujemy się na moment, jest ciasno i ciemno. W szczelinach ścian wyraźnie widać jasnobrązowe lessowe wypełnienia, które mocno odcinają się od cegły.

Zwraca uwagę fragment starej ściany, pozostawiony i wyeksponowany wśród nowszej ceglanej zabudowy, podświetlony jasnym światłem. Znów ruszamy dalej, gęsiego, schodkami w górę.

Komnata pod frontonem

Mijamy komnatę pod frontonem i szybko ponownie schodzimy w dół. Niektórzy turyści proszą o wolniejsze tempo, mamy podobne odczucia. Krążymy po korytarzach, raz w górę, raz w dół, nie zawsze wiedząc dokładnie, gdzie jesteśmy, a przez ścisk i tempo trudno usłyszeć wszystko, co mówi przewodniczka.

Ceglane ściany mają różne odcienie, widać fragmenty starsze, oryginalne, i nowsze, odbudowane. Łukowate sklepienia i wnęki wyglądają pięknie, ale znów trzeba biec za grupą.

Sala katowska

Zatrzymujemy się przy czerwono podświetlonej wnęce z inscenizacją kata.

Dowiadujemy się, że kat sandomierski pracował także w Opatowie. Krótko, sugestywnie, bez dłuższego postoju.

Kamienne schodki

Idziemy w górę kamiennymi schodkami. Ściany zbudowane są z nieregularnego kamienia, bardzo dekoracyjnego.

Na chwilę się zagapiamy i gubimy grupę. W jednym z korytarzy mijamy kolejną dekorację z inscenizacją targu.

Sala kolebkowa

Tutaj zwracamy uwagę na otwory wentylacyjne, którymi do podziemi dostarczano powietrze. W sali znajduje się także wystawa porcelany. Przewodniczka zachęca do jej zakupu, co odbieramy jako dość nachalny product placement.

Figurki są nowoczesne i kolorowe, kotki, pieski, postacie, trochę filiżanek, zupełnie nie w naszym stylu. Mijamy kolejną dekorację przedstawiającą bitwę z Tatarami.

Kopalnia soli

Szybko przechodzimy obok niebiesko podświetlonej wnęki z przedstawieniem kopalni soli. Nie zatrzymujemy się, niestety brak jest wyjaśnienia, zostaje niedosyt.

Sala z eksponatami archeologicznymi

Kilka gablot z zabytkami z różnych okresów, misy, dzbanki, drobne przedmioty.

Znów jest za mało czasu, przewodniczka ponagla.

Sala „Na ratunek Sandomierzowi”

To jedna z najbardziej wartościowych przestrzeni na całej trasie. Jasna, przestronna sala z wysokim, białym sklepieniem.

Na szklanych tablicach opisano historię zapadania się miasta po najazdach szwedzkich, zalewania pustych piwnic wodą oraz prace ratunkowe prowadzone przez górników, którzy zabezpieczyli podziemia i stworzyli trasę turystyczną.

Tu wreszcie można zrozumieć sens istnienia tej trasy.

Komora łukowa

Docieramy do komory z łukami odbudowanymi z oryginalnych cegieł. Struktura łuków i zróżnicowane kolory cegieł naprawdę przykuwają wzrok, choć stoimy zbici w ciasną grupkę.

Komnata rycerska

Niebieskawe światło i dekoracja rycerza. Krótki przystanek, po którym znów idziemy w górę i w dół.

Korytarz z wnękami

Przechodzimy niemal biegiem przez korytarz z wnękami. Jest ciemno i ciasno, trudno się zatrzymać.

Ślepy zaułek

Widzimy kolejne eksponaty, talerze, monety, ale światło jest słabe, a przewodnik nie przystaje. Zdjęcia odpadają.

Sala Bobolów

Grafiki przedstawiają kolejne fragmenty historii: najazd szwedzki, rzemieślników, chłopów na polach, kupców w karczmie.

Przechodzimy zbyt szybko. Korytarze są wąskie, chłodne, a cegła, piękna i surowa.

Komora flisów i chodnik rękodzielników

Zatrzymujemy się na schodkach prowadzących do komory. Przewodniczka opowiada o flisakach, ich znaczeniu i świętach z nimi związanych w Sandomierzu.

Jest tłoczno, malowidła trudno obejrzeć. Schodzimy znów w dół, mijając kolejne dekoracje.

Komora kupiecka

Widzimy wóz z ziołami i produktami spożywczymi. Przewodniczka opowiada o zielarkach i czarownicach, to jeden z ciekawszych fragmentów narracji.

Sala pod bursą

Beczki z winem, na nich współczesne logotypy, kolejny product placement. Jest mapa szlaku winnic i opowieść o winie w Sandomierzu.

Dowiadujemy się, że w XVII wieku winnice zanikły z powodu ochłodzenia klimatu, a później zostały ponownie wprowadzone przez dominikanów.

Chodnik górniczy

Ten fragment wygląda najbardziej współcześnie. Metalowe elementy, kable, wzmocnienia, hologram i filmy o pracy górników oraz zdjęcia sprzętu.

Dla nas te hologramy to zbyt nowoczesne i zbyt nachalne w formie.

Sala rady miasta

Na ścianach widzimy miejskie pieczęcie, ale nie są szerzej omawiane. Po chwili wychodzimy na zewnątrz, tuż obok ratusza.


Nasza perspektywa

Co cieszy

  • autentyczne, ceglane podziemia i poczucie „miasta pod miastem”
  • duża różnorodność przestrzeni: korytarze, komory, schodki, wnęki
  • sala „Na ratunek Sandomierzowi”, która dobrze tłumaczy sens istnienia trasy
  • widoczne ślady historii: stare mury, łukowe sklepienia, lessowe wypełnienia
  • fragmenty opowieści o kupcach, flisakach i dawnym życiu miasta

Co męczy

  • bardzo szybkie tempo zwiedzania i brak czasu na spokojne oglądanie
  • duże grupy i ścisk w wąskich korytarzach
  • nachalny product placement (porcelana, wino)
  • nowoczesne elementy multimedialne, które wybijały z klimatu miejsca
  • trudność w usłyszeniu przewodnika przy ciągłym przemieszczaniu się grupy

Spacer czy wyzwanie?

Fizycznie to spacer z elementami wysiłku, dużo schodów i szybkie tempo. Mentalnie to raczej wyzwanie dla osób wrażliwych na tłum, hałas i pośpiech. Dodatkowo pozostaje kwestia klaustrofobii czy problemów z przebywaniem pod ziemią.

Czy chcielibyśmy wrócić?

Raczej nie w tej formule. Chętnie zobaczylibyśmy tę trasę w wersji spokojniejszej, z mniejszą grupą i większą ilością czasu na oglądanie detali.


Parking


Mapa

szczegóły mapy

Trasa: Parking – Z parkingu kierujemy się w stronę rynku – Przed rynkiem skręcamy w lewo w ulicę Żydowską – Skręcamy w ulicę Oleśnickich – 20m dalej znajduje się wejście do podziemi – Trasa w podziemiach jest jednokierunkowa, a wyjście znajduje się przy ratuszu – Z rynku wracamy do parkingu – Parking


Cywilizacja

  • Na parkingu dostępne są śmietniki.
  • Kasa biletowa znajduje się przy wejściu do podziemnej trasy (można również kupić bilety online).
  • Wejście odbywa się jedynie z przewodnikiem o wyznaczonych godzinach, zwykle 30 minut po pełnej godzinie lub gdy zbierze się większa grupa, informacje udzielane są w kasie.

Linki


Podobne miejsca

4 odpowiedzi na “Podziemna Trasa Turystyczna w Sandomierzu i Furta Dominikańska”

  1. […] nasza pierwsza wizyta w Sandomierzu. Za nami było już zwiedzanie Muzeum Zamkowe w Sandomierzu, Podziemna Trasa Turystyczna w Sandomierzu i Furta Dominikańska oraz wejście na Brama Opatowska w Sandomierzu. Na koniec dnia postanowiliśmy zejść jeszcze do […]

    Polubienie

  2. […] nasza pierwsza wizyta w Sandomierzu. Za nami było już zwiedzanie Muzeum Zamkowe w Sandomierzu, Podziemna Trasa Turystyczna w Sandomierzu i Furta Dominikańska oraz wejście na Brama Opatowska w Sandomierzu. Na koniec dnia zostawiliśmy sobie jeszcze jeden, […]

    Polubienie

  3. […] pierwsza wizyta w Sandomierzu. Za nami było już zwiedzanie Muzeum Zamkowe w Sandomierzu, Podziemna Trasa Turystyczna w Sandomierzu i Furta Dominikańska oraz wejście na Brama Opatowska w Sandomierzu. Na koniec dnia postanowiliśmy zejść jeszcze […]

    Polubienie

  4. […] zeszłotygodniową wizytą w Podziemna Trasa Turystyczna w Sandomierzu, a do tego na świeżo po bardzo udanej wizycie w Żywe Muzeum Porcelany w Ćmielowie, jedziemy do […]

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Wąwóz Królowej Jadwigi w Sandomierzu – Nie tacy znowu turyści Anuluj pisanie odpowiedzi