zimowe zejście w less i korzenie
Wspomnienia z trasy
To była nasza pierwsza wizyta w Sandomierzu. Za nami było już zwiedzanie Muzeum Zamkowe w Sandomierzu, Podziemna Trasa Turystyczna w Sandomierzu i Furta Dominikańska oraz wejście na Brama Opatowska w Sandomierzu. Na koniec dnia postanowiliśmy zejść jeszcze do jednego z najbardziej znanych sandomierskich wąwozów, czyli do Wąwozu Królowej Jadwigi.
Dzień był zimny, a odczuwalna temperatura spadała poniżej –10°C. Śnieg, który ostatnio intensywnie padał, był już udeptany i bardzo śliski, szczególnie na chodnikach. Mimo takich warunków turystów w Sandomierzu wciąż było sporo.
Początek
Zaczynamy przy Kościele Nawrócenia św. Pawła Apostoła. W okolicy panuje spory ruch samochodów, a chodnik pokryty jest lodem, więc idziemy bardzo ostrożnie.

Na początku wąwozu pojawiają się schodki, teraz niemal całkowicie zasypane śniegiem i oblodzone. Ledwo je widać. Mijamy tabliczkę informującą, że to pomnik przyrody, ale poza nią nie ma innych informacji o miejscu. Są też barierki, które w zimowych warunkach okazują się nieocenione. Możemy się na nich oprzeć by włożyć raczki.
Zejście
Ostrożnie zaczynamy schodzić. Ubity śnieg jest bardzo śliski. Zanim wejdziemy głębiej, mija nas kilka osób wychodzących z wąwozu. Pierwsze, co zwraca uwagę, poza lodem, to niestety psie odchody, które przy takich warunkach wymagają dodatkowej czujności.

Niebo wciąż jest błękitne. Wąwóz od razu kojarzy nam się z Korzeniowym Dołem w Kazimierzu Dolnym, choć tutaj wszystko jest wyższe i bardziej strome. Lessowe ściany są imponujące, a jasnobrązowa ziemia barwi śnieg na ciepłe odcienie.

Na śniegu leżą ciemne, zeszłoroczne liście. Miejscami śnieg zsunął się ze ścian, tworząc nieregularne kule. Fantazyjne korzenie są cieńsze niż w Korzeniowym Dole, ale pięknie kontrastują z jasnym śniegiem. Wysoko nad nami widać bezlistne korony drzew.

Wąwóz meandruje, najpierw lekko skręca w lewo, potem w prawo. Po drodze odbijają dwie wydeptane odnogi, jedna w prawo, druga w lewo, widać, że mieszkańcy skracają sobie tędy drogę.

W połowie trasy trafiamy na wysoką, piaszczystą ścianę lessową, jasnobrązową, ozdobioną ciemnymi korzeniami. Zatrzymujemy się na chwilę. W tym momencie mija nas rodzina z dzieckiem.

Mijamy też jamę wyżłobioną wysoko w ścianie, a potem schodzimy już do samego dołu, gdzie pojawia się droga i kolejne barierki.
Wejście
Wracamy tą samą drogą, wąwóz miał około 500 m więc nie jest to daleko. Podejście jest wyraźnie trudniejsze, miejscami strome, szczególnie przy ubitym śniegu. Wąwóz jest dość szeroki, ale zimą zwęża się optycznie, bo wydeptany jest głównie środek.

Z tej „oddolnej” perspektywy korzenie wyglądają jeszcze bardziej efektownie. Patrzymy na nie inaczej niż przy zejściu, wolniej, uważniej
Nasza perspektywa
Co cieszy
- monumentalne, wysokie lessowe ściany
- kontrast śniegu, ziemi i korzeni
- błękitne zimowe niebo
Co męczy
- bardzo śliska nawierzchnia
- psie odchody na trasie
- brak tablic informacyjnych
Spacer czy wyzwanie?
Zimą to raczej krótkie, ale wymagające wyzwanie.
Bez raczków i ostrożności może być naprawdę niebezpiecznie gdy śnieg pokryty jest warstwą lodu.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Chętnie zobaczylibyśmy Wąwóz Królowej Jadwigi wiosną lub jesienią, gdy można skupić się bardziej na formach terenu, a mniej na każdym kolejnym kroku.
Parking
- Parking pod Zamkiem – płatny. Opłaty dokonuje się w parkomacie. Można płacić kartą.
Mapa

Trasa: Parking – Skręcamy w lewo kierując się oznaczeniami szlaku czerwonego – Wchodzimy pod górę i tuż przed drugim kościołem, po lewej stronie będzie wejście do wąwozu – Schodzimy w dół wąwozem – Z wąwozu możemy wrócić tak jak przyszliśmy, lub schodząc dalej w dół do drogi krajowej po dojściu do której skręcamy w lewo – Parking
Cywilizacja
- Na parkingu znajdują się śmietniki.
- Droga do wąwozu – w kilku miejscach znajdują się ławeczki.









Dodaj odpowiedź do Rezerwat Las Królewski – Nie tacy znowu turyści Anuluj pisanie odpowiedzi