Ośrodek Edukacyjno – Muzealny Roztoczańskiego Parku Narodowego


Od wilków i rysi, przez dinozaury, aż po współczesne lasy



  1. Wspomnienia z trasy
  2. Nasza perspektywa
  3. Parking
  4. Mapa
  5. Cywilizacja
  6. Linki
  7. Podobne miejsca

Wspomnienia z trasy

Wracamy z tamy i od razu wiemy, co będzie dalej. Przez całą zimę mówiliśmy, że w końcu trzeba zajrzeć do muzeum Roztoczańskiego Parku Narodowego w Zwierzyńcu, i w końcu się to udaje, bo w długi majowy weekend będzie otwarte.

Zaczynamy od kupienia biletów w Punkcie Informacji Turystycznej (budynek obok), a potem przechodzimy do budynku muzeum. Na miejscu odbieramy audioprzewodniki i od razu wchodzimy w wystawę czasową poświęconą wilkom i rysiom.


Wystawa czasowa

Sala jest duża i wypełniona tabliczkami, eksponatami i przede wszystkim dioramami, które od razu przyciągają uwagę. Tematem są rysie i wilki.

To, co robi największe wrażenie, to ich realizm. Rysie i wilki wyglądają jak żywe, szczególnie gdy patrzy się na nie z odpowiedniej perspektywy. Na zdjęciach wychodzi to jeszcze mocniej, jakby były częścią prawdziwego lasu.

Pierwsza diorama, którą zauważamy, przedstawia wilka stojącego na ścieżce. Dalej są młode rysie, trochę nieporadne, ale już czujne. W innej scenie widać rysia ukrytego w tle, gotowego do polowania na sarnę, na tej dioramie widoczne są też ptaki, chomik europejski i inne zwierzęta ukryte między trwami. Jest też wilcza nora z młodymi, bardzo rozczulająca.

Czytamy tabliczki, ciekawostki, słuchamy lecących w tle nagrań dźwięków wydawanych przez wilki, szczególnie zapadają w pamięć. To coś, co naprawdę buduje klimat tej przestrzeni.

Z ciekawszych eksponatów oglądamy kości wilków i rysi z opisanymi urazami, to trochę inna perspektywa patrzenia na te zwierzęta, bardziej „od środka”. Są też szkielety, które pozwalają zobaczyć ich budowę.

Wkręcamy się w temat tak bardzo, że wracamy do tych samych miejsc kilka razy. Kręcimy się po sali, doczytujemy szczegóły, porównujemy. I chyba bawimy się przy tym lepiej niż dzieci, które też tu są, nieco znudzone.


Wystawa stała

Z wystawy czasowej przechodzimy na górę, gdzie znajduje się wystawa stała zatytułowana „W krainie jodły, buka i tarpana”. Już na początku widać, że to coś więcej niż klasyczna wystawa, światło i dioramy tworzą coś w rodzaju spokojnej podróży przez przyrodę regionu. W tym miejscu zaczynamy korzystać z audioprzewodnika i słuchamy go uważnie, przechodząc od jednej dioramy do kolejnej.


Powstanie Roztocza

Pierwsza część dotyczy powstania Roztocza. Diorama przenosi nas pod wodę, do czasów, kiedy cały ten obszar był dnem morza.

Jest rekin, ryby, skały z odciśniętymi amonitami. Światło zostało ustawione w taki sposób, że na ścianach pojawia się efekt falującej wody. Ten detal robi ogromne wrażenie.

Słuchamy w skupieniu, to jeden z tych momentów, kiedy naprawdę zatrzymujemy się i chłoniemy wszystko naraz. Trudno uwierzyć, że miejsce, po którym chodzimy na co dzień, kiedyś było pod wodą.


Dinozaury

Kolejna diorama przenosi nas jeszcze dalej w czasie. Widzimy scenę z dinozaurami, jeden z nich chowa się za drzewem, jakby próbował uniknąć ataku drugiego.

Obok znajdują się skamieniałe drzewa. Z audioprzewodnika dowiadujemy się, że jeśli kiedyś takie znajdziemy, nie powinniśmy ich zabierać do domu. To ciekawe, bo wcześniej widzieliśmy podobne eksponaty w innych miejscach, m.in. w Muzeum Porcelany w Ćmielowie i Miedziance w Górach Świętokrzyskich.


Dioramy ze zwierzętami Roztocza

Największą część wystawy stanowią dioramy przedstawiające zwierzęta Roztocza, zarówno te, które kiedyś tu żyły, jak niedźwiedzie, sokoły wędrowne czy żbiki, jak i te obecne: wilki, rysie, sarny.

Każda diorama jest zbudowana z ogromną dbałością o szczegóły. Zwierzęta są rozmieszczone na różnych poziomach, czasem nad głową, czasem schowane w szczelinach, czasem prawie niewidoczne na pierwszy rzut oka. Przy jednej z nich nad naszymi głowami dostrzegamy rysia, przy innych ptaki ukryte w gałęziach, właściwie rysia byśmy przeoczyli gdyby nie audioprzewodnik.

Jedna z dioram pokazuje zimę i ślady zwierząt w śniegu. Dowiadujemy się m.in. o różnicy między gronostajem a łasicą (ten pierwszy ma charakterystyczny czarny koniec ogona). Inna przedstawia polowanie wilczej rodziny na dziki.

W kolejnych scenach widzimy lisy, ptaki, sarny, głuszce i cietrzewie w trakcie zalotów, dziki biorące kąpiele błotne, borsuki oraz jelenie walczące ze sobą i splecione porożem.

Jest też diorama wodna, z bocianem czarnym, którego siedliska są coraz bardziej ograniczane przez działalność człowieka.

Duże wrażenie robi również część poświęcona konikom polskim, potomkom tarpana, które zostały udomowione przez ród Zamojskich i dziś w Zwierzyńcu prowadzona jest hodowla zachowawcza i stajenna.

Zaglądamy też do specjalnego „okienka” pokazującego zwierzęta żyjące blisko ludzkich siedzib, ale to jedno z mniej wygodnych miejsc, jest tłoczno, mało przestrzeni i trudno dobrze zobaczyć szczegóły.

W całej tej części panuje półmrok, a dioramy są punktowo oświetlone. Daje to bardzo przyjemny, skupiony klimat i sprawia, że każda scena wybija się osobno. Niestety podświetlają się zgodnie z audioprzewodnikiem, więc zdarzało nam się czasem krążyć w mroku.


Koniec

Dioramy, światło, dźwięk i audioprzewodnik tworzą razem spójną całość, dzięki której łatwo „wejść” w ten świat i na chwilę zapomnieć, że jesteśmy w środku budynku.

Z drugiej strony ilość informacji jest na tyle duża, że pod koniec zaczyna się pojawiać zmęczenie, nie fizyczne, ale takie od nadmiaru bodźców i treści. W muzeum jest kilka ławeczek, ale przy sporych ilościach zwiedzających trudno z nich skorzystać. To nie jest muzeum „na szybko”. Idzie się rytmem narzuconym przez audioprzewodnik.

Najbardziej zapamiętamy realizm dioram i to, jak bardzo potrafią zatrzymać, szczególnie te z wystawy czasowej, czyli wilki i rysie, które momentami wyglądały jak żywe. To miejsce bardziej do przeżycia niż tylko „zwiedzenia”.

Tereny zielone

Wokół muzeum umieszczono wiele tabliczek informacyjnych, niektóre interaktywne. Są cymbały leśne, miejsce do skoku w dal, stoły piknikowe. Jest też wioska krasnali, ekspozycje w niewielkich domkach. Opisaliśmy je tutaj.


Nasza perspektywa

Co cieszy

  • bardzo realistyczne dioramy
  • dźwięki i audioprzewodnik budujące klimat
  • ogrom wiedzy o przyrodzie Roztocza
  • różnorodność scen i środowisk
  • możliwość „zanurzenia się” w temacie

Co męczy

  • duża ilość informacji naraz
  • momentami tłok przy niektórych ekspozycjach
  • trudniejszy dostęp do części elementów (ekspozycja w oknie)

Spacer czy wyzwanie?

To nie spacer, ale spokojne, skupione oglądanie. Raczej dla tych, którzy lubią, słuchać i zatrzymywać się przy detalach, oglądać i odszukiwać elementy scenerii.

Czy chcielibyśmy wrócić?

Tak. To jedno z tych miejsc, do których warto wrócić, żeby zobaczyć więcej na spokojnie. Za jednym razem trudno wszystko przyswoić, lepiej zostawić sobie coś na kolejną wizytę. W dioramach jest wiele detali jakie można odkrywać.


Parking

  • Parking przy stawie „Echo” – płatny od godziny. Płatności dokonuje się w parkomacie. Można płacić kartą i gotówką. Duży, ale w sezonie letnim, szczególnie w weekend szybko się zapełnia. W godzinach największego natężenia pracownicy parku pomagają w organizacji ruchu.
  • Parking po muzeum – duży parking. Płatny. W weekendy, szczególnie popołudniu, potrafi się szybko zapełnić.

Mapa

szczegóły mapy


Cywilizacja

  • Opłaty za bilety dokonuje się w budynku informacji turystycznej (można płacić kartą). Po drugiej strony budynku znajdują się toalety.
  • Zwiedzanie odbywa się w budynku z tyłu placu.
  • Warto zwiedzić wioskę Skrzatów (za punktem informacji turystycznej po prawej stronie)

Linki


Podobne miejsca

Dodaj komentarz