czerwony piaskowiec, deszcz i krótki spacer do dawnego kamieniołomu



  1. Wspomnienia z trasy
  2. Nasza perspektywa
  3. Parking
  4. Mapa
  5. Cywilizacja
  6. Linki
  7. Podobne miejsca

Wspomnienia z trasy

Po wizycie w Rezerwacie Chelosiowa Jama postanowiliśmy zobaczyć jeszcze jedno miejsce związane z dawną eksploatacją skał czyli Górę Ciosową, znaną z czerwonego piaskowca tumlińskiego i uznawaną za jedną z ciekawszych atrakcji Świętokrzyskiego Szlaku Archeo-Geologicznego.

Niedziela była pochmurna, chłodna i coraz bardziej deszczowa, ale skoro już byliśmy w okolicy, nie mogliśmy odpuścić kolejnego dawnego kamieniołomu.


Początek

Zatrzymujemy się przy ruchliwej ulicy, to dosłownie kawałek pobocza z koszem na śmieci, gdzie już stoi jedno auto. To nie jest typowy parking, ale jedyne sensowne miejsce, by zostawić samochód.

Przy wejściu wita nas tabliczka Świętokrzyskiego Szlaku Archeo-Geologicznego z informacjami, zarówno o tym miejscu jak i innych wartych odwiedzenia (często korzystamy z tych sugestii), a także tabliczka wskazująca 200 metrów do Góry Ciosowej. Ścieżka od razu wspina się pod górę: mokre korzenie, śliskie liście w odcieniach intensywnej czerwieni i pomarańczu, ziemia rozmiękczona przez deszcz.

Droga prowadzi prosto w las. W tle stale słychać ruch uliczny, krople deszczu spadające na liście i odległe szczekanie psa, dźwięki, które tworzą lekko niepokojący, jesienny klimat. Powietrze jest chłodne, pachnie mokrą ściółką.

Czerwone kamienie i porozrzucane fragmenty piaskowca pojawiają się między drzewami. Ostrożnie wspinamy się pod górę, unikając poślizgnięcia się na mokrych korzeniach.


Kamienna ściana

Po krótkim podejściu teren się wypłaszcza. Przed nami wyrasta ona, czerwona skalna ściana, główna atrakcja Góry Ciosowej i jednocześnie pomnik przyrody nieożywionej. Góra Ciosowa ma 365 m n.p.m. i składa się z piaskowca tumlińskiego z okresu triasu, a swój kolor zawdzięcza domieszkom żelaza.

Wygląda tak, jakby ją wycięto z innego świata: pionowa, surowa, intensywnie zabarwiona na czerwono, z wyraźnymi warstwami piaskowca. W dole rosną niskie drzewka o pożółkłych liściach, a nad nimi strzelają w górę smukłe, wysokie sosny.

Kiedyś był tu kamieniołom. wykonywano z tego kamienia kształtki do pieców. W czasie powstania styczniowego miejsce było świadkiem walk. Z tego co wyczytaliśmy na tabliczce, po zaprzestaniu eksploatacji szybko porosła lasem, jakby chcąc „zaleczyć ranę”. Uznaliśmy za bardzo trafne to sformułowanie. Człowiek wyrywa naturze to czego potrzebuje, nie zawsze o nią dbając.

Po jednej stronie skalnej ściany znajdują się omszałe głazy, soczysta zieleń mchu pięknie kontrastuje z czerwienią kamienia. To kombinacja barw, która nawet w listopadowej szarości wygląda niezwykle intensywnie.

Rozglądamy się, ale nie zapuszczamy się dalej w las. Pogoda robi się coraz surowsza, a uderzenia deszczu w kaptur sygnalizują, że to czas na zawrócenie. Latem chętnie pospacerujemy tu dłużej i przejdziemy więcej fragmentów Szlaku Archeo – Geologicznego, który prowadzi przez liczne odsłonięcia, dawne kamieniołomy i formacje geologiczne.


Powrót

Wracamy dokładnie tą samą trasą, śliską, mokrą, pachnącą wilgotną ziemią.
Chociaż lubimy chodzić w deszczu, to jednak jesienią, kiedy robi się wcześnie ciemno, a las pochłania światło w kilka minut, woleliśmy nie ryzykować dalszego zwiedzania.


Nasza perspektywa

Co cieszy

  • mocna, intensywna czerwień skalnej ściany, która wizualnie zdecydowanie wybija się w szarości
  • wilgotna roślinność, mchy i mokre liście — sensorycznie bardzo angażujące
  • krótka trasa, która nie przeciąża i pozwala szybko „zresetować głowę”
  • ciekawy geologiczny kontekst — coś do przemyślenia i „zaczepienia uwagi”

Co męczy

  • hałas ruchliwej ulicy, który cały czas przebijał się przez dźwięki lasu
  • śliskie korzenie i mokre liście, wymagające intensywnej uwagi
  • dźwięki szczekającego psa potęgujące niepokój w pochmurny dzień
  • wrażenie „niedokończonej wycieczki” przez konieczność zawrócenia

Spacer czy wyzwanie?

To bardziej spacer niż pełnoprawna wycieczka.
Podejście jest krótkie, choć śliskie. Jedyną trudnością są mokre korzenie, intensywne nachylenie na początku i deszcz, który potrafi zmienić ściółkę w mało stabilną powierzchnię. Całość jest krótka, idealna na „dołożenie” do wcześniejszych punktów dnia.

Czy chcielibyśmy wrócić?

Tak, zdecydowanie. Góra Ciosowa to miejsce, które najlepiej wygląda w letnim słońcu, kiedy czerwień piaskowca jest bardziej nasycona, a okoliczny las żywszy. Chcemy wrócić, by przejść dłuższy fragment Szlaku Archeo-Geo i zobaczyć pozostałe odsłonięcia oraz formacje skalne. Listopadowa szarość była klimatyczna, ale to miejsce aż prosi się o odwiedziny w jaśniejszej porze roku.


Parking

  • Parking przy drodze – bezpłatny. Przed wejściem na szlak znajduje się niewielka zatoczka przeznaczona do parkowania.

Mapa

szczegóły mapy

Trasa: Parking – Z parkingu kierujemy się szlakiem czerwonym w głąb lasu i po górę – Kamieniołom – Przechodzimy do końca kamieniołomu – Wracamy do parkingu tą samą trasą – Parking


Cywilizacja

  • Parking – kosz na śmieci
  • Kamieniołom – kosz na śmieci

Linki


Podobne miejsca

7 odpowiedzi na “Góra Ciosowa w Górach Świętokrzyskich”

  1. […] nasz niedzielny spacer po Górze Ciosowej postanowiliśmy zobaczyć jeszcze jedno z najsławniejszych drzew w tej okolicy. Niestety […]

    Polubienie

  2. […] Góra Ciosowa w Górach Świętokrzyskich […]

    Polubienie

  3. […] Góra Ciosowa w Górach Świętokrzyskich […]

    Polubienie

  4. […] Góra Ciosowa w Górach Świętokrzyskich […]

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Ściana Olzy w Rudawce Rymanowskiej – Nie tacy znowu turyści Anuluj pisanie odpowiedzi