Ściana Olzy w Rudawce Rymanowskiej


skalna ściana, rzeka i cisza



  1. Wspomnienia z trasy
  2. Nasza perspektywa
  3. Parking
  4. Mapa
  5. Cywilizacja
  6. Linki
  7. Podobne miejsca

Wspomnienia z trasy

W okolicach Rymanowa jesteśmy po raz pierwszy. Tereny Beskidu Niskiego bardzo nam się spodobały w zeszłym roku, że teraz, więc mieliśmy ochotę go trochę lepiej poznać.

Parking i pierwsze wrażenie

Zaczynamy bardzo spokojnie. Duży parking, sobota rano, połowa kwietnia, prawie pusto. Trochę zaskoczenie, bo miejsce wygląda na takie, które mogłoby przyciągać więcej ludzi.

Powietrze jeszcze chłodne, około 10 stopni, niebo w większości zachmurzone, ale z przebijającymi się fragmentami błękitu. Dookoła łąki i pastwiska, a w oddali łagodne pagórki. Drzewa jeszcze bez liści, ale trawa już wyraźnie zielona, taki moment przejściowy, kiedy wiosna dopiero się rozkręca.

Schodzimy w dół

Z parkingu schodzimy niżej, mijając budynek informacji tartaku. Im niżej, tym bardziej zmienia się klimat, z otwartej przestrzeni wchodzimy w coś bardziej „ukrytego”.

Po drodze trafiamy na ciekawą konstrukcję, wiata, ławki ustawione jakby amfiteatralnie, trochę jak scena albo ołtarz. Nie do końca wiemy, do czego to służy, ale wygląda intrygująco i trochę nietypowo jak na takie miejsce.

Pierwsze spojrzenie na ścianę

Idziemy dalej, po trawie, która błyszczy w słońcu od porannej rosy. Już z oddali zaczyna być widać skalną ścianę, na początku niepozornie, ale z każdym krokiem robi się coraz większa.

Jest też tabliczka rezerwatu, więc wiemy, że wchodzimy w miejsce chronione. I od razu czuć, że to coś więcej niż zwykły spacer.

Rzeka i kamienne dno

Schodzimy bliżej rzeki. Woda jest bardzo przejrzysta, spokojna, a pod powierzchnią widać kamienne dno, ułożone w charakterystyczne, lekko skośne pasy.

Patrzymy na wodę, odbijające się światło, na nurt rzeki, słuchamy szumu wody, uspokaja nas. Gdzieś w oddali widać też wodospad, ale drzewa trochę go zasłaniają, bardziej domyślamy się jego obecności, po szumie wody, niż widzimy go w całości.

Ściana Olzy z bliska

Idziemy wzdłuż brzegu, raz niżej, raz wyżej. I cały czas towarzyszy nam ona.

Ściana Olzy robi wrażenie skalą. To nie jest coś, co widzisz na zdjęciu i od razu rozumiesz. Dopiero będąc tam, stojąc obok, widząc jej wysokość i strukturę, czujesz, jak jest ogromna.

Warstwy skał, osuwiska, drzewa wyrastające gdzieś z góry, wszystko to wygląda trochę dziko, trochę surowo, a trochę przypomina nam świętokrzyskie kamieniołomy. I do tego cisza. Pusto. Bez tłumów, bez hałasu.

Ślady wiosny

Mimo, że drzewa jeszcze w większości nagie, widać pierwsze oznaki wiosny. Pojawiają się drobne kwiaty, świeża zieleń przy ziemi, delikatne pąki.

To nie jest jeszcze eksplozja kolorów, raczej zapowiedź. Taka spokojna, nienachalna.

Powrót

Wracamy tą samą drogą. Przy wyjeździe z parkingu zauważamy jeszcze tablicę informacyjną o Ścianie Olzy, trochę późno naszym zdaniem.

Tabliczka – o co właściwie chodzi z tą ścianą

Ściana Olzy to jedno z największych odsłonięć skalnych w polskich Karpatach, ma około 30 metrów wysokości. Powstała z osadów sprzed milionów lat, które odkładały się na dnie dawnego morza. Z czasem, pod wpływem ogromnego ciśnienia i procesów geologicznych, zamieniły się w skały.

To, co dziś widzimy, to tzw. łupki menilitowe, skały powstałe z materiału organicznego, który osadzał się w wodzie. Co ciekawe, właśnie z takich osadów powstawała ropa naftowa. Tabliczka tłumaczy, że materia organiczna (głównie plankton) była przez miliony lat przekształcana pod wpływem temperatury i ciśnienia, aż powstały z niej węglowodory.

W skałach można też dostrzec charakterystyczne warstwy i fałdy, efekt ruchów górotwórczych, które wypiętrzyły Karpaty. To właśnie przez te procesy dawne osady zostały „zgniecione” i uniesione, tworząc takie struktury jak tutaj.

Ciekawostką jest też to, że w okolicy można znaleźć ślady trawertynu, skały powstającej z wytrącania się węglanu wapnia z wód podziemnych.

Patrząc na tę ścianę z tą wiedzą, trochę zmienia się perspektywa, to już nie tylko krajobraz, ale coś w rodzaju przekroju przez historię Ziemi.


Nasza perspektywa

Co cieszy

  • cisza i brak ludzi
  • ogrom i surowość skalnej ściany
  • przejrzysta rzeka i widoczne kamienne dno
  • wczesnowiosenny klimat, jeszcze bez tłumów i zielonej „eksplozji”
  • przestrzeń i otwarte widoki na początku trasy

Co męczy

  • mokra trawa i miejscami śliskie podłoże
  • brak wyraźnej ścieżki spacerowej

Spacer czy wyzwanie?

To zdecydowanie krótki i raczej łatwy spacer. Nie ma tu dużych przewyższeń ani technicznych trudności, ale momentami trzeba uważać przy schodzeniu bliżej rzeki czy poruszaniu się po nierównym terenie.

To bardziej miejsce na spokojne chodzenie, zatrzymywanie się i patrzenie niż na robienie kilometrów. Idealne na dodatek do innych wycieczek w okolicy.

Czy chcielibyśmy wrócić?

Tak, ale raczej poza sezonem. To miejsce dużo zyskuje na tym, że jest spokojne i puste, trudno nam je sobie wyobrazić w pełni sezonu z większą liczbą ludzi. Chętnie wrócilibyśmy tu jeszcze raz zobaczyć, jak wygląda w pełni zieleni, ale nadal w takim spokojniejszym czasie, kiedy można po prostu usiąść przy rzece i popatrzeć.


Parking


Mapa

szczegóły mapy

Trasa: Parking – Przechodzimy przez bramę za parkingiem – Mijamy punk informacji i schodzimy w dół – Mijamy wiatę – Dochodzimy do rzeki – Nad rzeką można przespacerować się w lewo, lub przejść przez bród do wodospadu (brak jest mostku/kładki) – Powrót do parkingu tą samą trasą


Cywilizacja

  • Parking – na samym początku parkingi są śmietniki.
  • Ściana Olzy – punkt informacji (w kwietniu był zamknięty). Na plaży znajduje się dużo miejsc na ogniska lub grila

Linki


Podobne miejsca

3 odpowiedzi na “Ściana Olzy w Rudawce Rymanowskiej”

  1. […] ze Ściany Olzy i stwierdzamy, że to jeszcze nie koniec na dziś. Kawałek dalej jest ścieżka w Dolinie […]

    Polubienie

Dodaj komentarz