Bajkowy las, śnieg i kamienie w drodze na najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich
Wspomnienia z trasy
Połowa stycznia. Mróz trzyma w okolicach –10°C, śniegu jest dużo, wszystko przykryte grubą, białą warstwą. Dzień zimny, ale jasny. I znów trafiamy w jedno z tych miejsc, które nigdy się nie nudzą, w Góry Świętokrzyskie. Zimą są inne niż zwykle: bardziej surowe, cichsze, w innych kolorach, a jednocześnie bajkowe.
Początek
Wybieramy nasz ulubiony szlak ze Świętej Katarzyny na Łysicę. Startujemy tradycyjnie, od źródełka św. Franciszka. Nie przystajemy na zdjęcie bo ludzie gromadzą się z butelkami by zebrać płynącą wciąż, cudowną według legendy, wodę.

Po drodze mijamy nowe wiaty, ale poza sezonem nie ma mobilnych toalet. Tłumy są spore: dużo rodzin z dziećmi, saneczki, jabłuszka do zjazdów. Trochę nas to dziwi, bo Łysica jest bardzo kamienista, a pod śniegiem te kamienie potrafią być zdradliwe. Zrobienie zdjęcia na początku graniczy z cudem, ludzi jest naprawdę sporo.
Kolano
Zaczynamy od charakterystycznych schodów i drewnianej kładki. Teraz niemal całkowicie zasypanej śniegiem.

Dalej są „schody”, które bardziej przypominają kamienisty, zniszczony odcinek z barierkami, stopni prawie nie widać. Idziemy bardzo ostrożnie.

Drzewa są wysokie, między gałęziami prześwituje błękit nieba. Na schodach robi się nieco mniej tłoczno, ale zaraz potem wchodzimy na szeroki fragment szlaku, gdzie spod rozdeptanego śniegu wystają kamienie. Jest ślisko.

Przy wiacie zatrzymujemy się, żeby założyć raczki. Część osób nas wyprzedza, obserwujemy, jak znikają w stronę kolana.

Mróz szczypie w policzki, powietrze jest lodowate i krystalicznie czyste. Na kamienistym kolanie ławki świecą pustkami. Idziemy powoli dalej, w górę.
Bajkowy las
Tabliczki ścieżki edukacyjnej mijamy bez większej uwagi, znamy je tu już na pamięć. Co jakiś czas słychać gwar rozmów, ktoś nas wyprzedza, a my… zwalniamy coraz bardziej.

Las wygląda jak z zimowej baśni. Gałęzie uginają się pod ciężarem śniegu, drobny szron oblepia pędy, zamarznięte krople wiszą na końcówkach gałązek. Wszystko skrzy się w świetle. Słychać ptaki, ten dźwięk zimą zawsze robi na nas ogromne wrażenie.

Kolejne schody – kładka i jeszcze więcej śniegu. Im wyżej, tym iglaki są bielsze, a pnie drzew bardziej oszronione.
Łysica
To nasz ulubiony fragment. Szlak staje się mocno kamienisty, choć teraz kamieni prawie nie widać, wszystko przykryte śniegiem.

Docieramy do miejsca z widocznym fragmentem gołoborza. Ustawia się kolejka do zdjęć. Ośnieżone kamienie, białe drzewa i niebieska poświata nieba, która barwi śnieg na chłodny błękit, jest przepięknie. Czekamy cierpliwie na swoją kolej.

Jeszcze kilka kroków i jesteśmy na szczycie. Krzyż, tabliczka, ławki pełne ludzi odpoczywających po podejściu.

Widok na gołoborze jest typowo zimowy, panorama ograniczona prześwitami między drzewami. Bardzo niebiesko, bardzo jasno, bardzo zimowo.

Skała Agaty
Idziemy dalej, na wyższy wierzchołek, Skałę Agaty. Tutaj robi się wyraźnie ciszej. Drzewa są jeszcze bardziej bajeczne, śniegu więcej, a ludzi mniej.

Pod nogami miękkie zaspy, kamieni w ogóle nie widać. Czasem lekko zapadamy się w śnieg, czasem trzeba się z niego „wyciągnąć”. Na miejscu tabliczka jest cała oblodzona i mieni się w słońcu jak szkło.

Przełęcz świętego Mikołaja i kapliczka
Schodząc ze Skały Agaty, zauważamy zmianę lasu. Mniej śniegu na gałęziach, więcej wysokich drzew liściastych, mniej iglaków. Nadal pięknie, ale inaczej. Szlak się wypłaszcza, robi się spokojniej, ludzi jest już wyraźnie mniej.

Szeroką drogą dochodzimy do przełęczy i kapliczki. Tutaj już jest więcej ludzi. Ktoś robi zdjęcia, ktoś odpoczywa przy stolikach. My też robimy przerwę. Pogoda wciąż sprzyja, a zimowe ptaki umilają ciszę.

Powrót
Po odpoczynku planujemy zamknąć pętlę czarnym szlakiem, ale zimą jest on zamknięty do wiosny. Wracamy więc tą samą drogą, spokojnie, bez pośpiechu, wciąż w tym samym bajkowym krajobrazie.
Nasza perspektywa
Co cieszy
- bajkowy, ośnieżony las
- czyste, mroźne powietrze
- śpiew ptaków w środku zimy
- niebieska poświata śniegu na gołoborzu
Co męczy
- duża liczba ludzi na początku szlaku
- śliskie, rozdeptane fragmenty
- kamienie niewidoczne pod śniegiem
Spacer czy wyzwanie?
Zimą to już nie tylko spacer. Kamienie pod śniegiem, oblodzone kładki i tłum ludzi wymagają uważności. Raczki zdecydowanie się przydają.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Zawsze. Łysica zimą pokazuje zupełnie inne oblicze niż latem. I za to ją lubimy najbardziej.
Parking
- Parking klasztorny. Znajduje się na początku szlaku. Dobrowolna opłata. Zazwyczaj bardzo tłoczny.
Mapa

Trasa: Parking – Z parkingu skręcamy w prawo – Kierujemy się oznaczeniami szlaku czerwonego – Łysica szczyt – Idziemy dalej szlakiem czerwonym – Przełęcz Śm. Mikołaja – Wracamy do parkingu tą samą drogą – Parking
Cywilizacja
- Punk informacji turystycznej oraz toaleta (czynna w godzinach otwarcia punktu) w Świętej Katarzynie
- Kasa biletowa, toaleta (nieczynna zimą), mobilna toaleta (nieczynna zimą), oraz dwie wiaty turystyczne (niestety brak jest w nich ławeczek) na początku szlaku
- Stoisko z pamiątkami
- Wiata przy Kolanie
- Ławeczki na Łysicy
- Kapliczka Św. Mikołaja na Przełęczy wraz ze stolikami i ławeczkami

























Dodaj komentarz