Zamek Kamieniec w Korczynie-Odrzykoniu


Zamek, który obejrzeliśmy szybciej niż planowaliśmy



  1. Wspomnienia z trasy
  2. Nasza perspektywa
  3. Parking
  4. Mapa
  5. Cywilizacja
  6. Linki
  7. Podobne miejsca

Wspomnienia z trasy

Niedzielne popołudnie i kolejne załamanie pogody w tym zimnym kwietniu. Wieje bardzo mocno, jest chłodno i nieprzyjemnie, a my po kilku godzinach spędzonych w skansenie w Sanoku szukamy czegoś krótszego i prostszego w odbiorze.

Wybór pada na Zamek Kamieniec, który już wcześniej widzieliśmy przejazdem, z oddali wyglądał tak, jakby górował nad okolicą i zabudowaniami w dole.

Na miejscu chwilę szukamy parkingu, nie do końca wiadomo gdzie najlepiej się zatrzymać. Podchodzimy pod górę najpierw asfaltem, a potem wąskim wąwozem. Drzewa są już całkiem zielone, co daje trochę kontrastu do tej szarej, wietrznej pogody.


Początek

Wejście przez bramę okazuje się dość niepozorne. Kasa biletowa stoi na zewnątrz, kupujemy bilety (uwaga, tylko gotówką!) i wchodzimy na teren zamku. Widzimy kręcących się turystów, ale pierwsze wrażenie nie jest najlepsze.

Jest ciemno, wieje, a same ruiny są częściowo w remoncie. Niebieskie plandeki, materiały budowlane i lekki bałagan sprawiają, że całość wygląda dość surowo i mało atrakcyjnie.


Punkt widokowy

Zauważamy grupę turystów stojących na dużej formacji skalnej, do której prowadzą kamienne schody. Nie ma tam żadnych zabezpieczeń typu lina, więc zejście wygląda na dość wymagające.

Maciej decyduje się wejść na tę dużą, szarą skałę i zerknąć w dół, ale widoki okazują się niezbyt spektakularne. Drzewo obok wygląda, jakby wrastało bezpośrednio w skałę, co jest ciekawym, choć trochę dziwnym widokiem.


Mur

Przechodzimy dalej wzdłuż murów. Mijamy pomnik Bolesława Chrobrego i okno, z którego można spojrzeć na okolicę, ale przez wiatr nie zatrzymujemy się tam na długo. Obok stoi stół piknikowy, a w tle nadal widać elementy remontu, które trochę zaburzają odbiór miejsca.


Wnętrze zamku

Podchodzimy bliżej ruin. W tym pochmurnym świetle zamek wydaje się mroczny i ciężki, a wiatr dodatkowo potęguje to wrażenie. Szary, miejscami brudny kamień wygląda surowo i sprawia wrażenie, jakby powoli się rozpadał.

Wchodzimy do jednej z otwartych sal, gdzie na dole znajduje się wystawa. Jest między innymi bęben, armata, miecz z Zyndranowej i inne eksponaty. Drewnianymi schodami wchodzimy wyżej, gdzie są kolejne elementy ekspozycji: portrety, broń, makieta zamku i kilka mebli. Otwarta szafa ze sprzętem elektrycznym i elektronicznym psuje klimat jeszcze bardziej niż pogoda.

Jest też wyjście na krużganki, gdzie wiatr uderza jeszcze mocniej. Z góry widać dziedziniec, ale niestety ślady remontu, które trudno zignorować, sprawiają, że widok nas nie zachwyca.

W kolejnym pomieszczeniu trafiamy na kaplicę, niewielką, ale z wyraźnie zdobionym sufitem, małym pozłacanym ołtarzem i witrażem. W środku stoi jedno zabytkowe krzesło. To jedno z bardziej klimatycznych miejsc w całym zamku. Niestety bardzo puste.


Taras widokowy

Wychodzimy na taras widokowy. Patrzymy na skałę, na ruiny nad nami, a potem w dół. Barierka jest dość symboliczna, podwójna metalowa rurka, więc podchodzimy ostrożnie.

Widok obejmuje dolinkę, zabudowania, łąki i zarys gór w oddali, ale przez chmury i zmienną pogodę nie robi dużego wrażenia. Czekamy chwilę, aż się przejaśni, żeby zrobić zdjęcie.

Wracając chcemy zobaczyć resztę zamku, wchodzimy po schodach, ale okazuje się, że dalsza część zamku jest zamknięta z powodu remontu, więc szybko zawracamy.


Sala tortur

Kolejnym punktem jest sala tortur. Znajduje się tu sporo eksponatów, dyby, madejowe łoże, krzesło, klatka i inne urządzenia. Towarzyszą im tabliczki z informacjami o historii tortur, zawodzie kata i dziejach zamku.

To wszystko jest jednak na otwartej przestrzeni, bez zadaszenia. Wiatr mocno przeszkadza w czytaniu, więc przechodzimy przez tę część dość szybko.


Wystawa narzędzi

Na koniec trafiamy do zadaszonej sali z wystawą narzędzi. Jest niewielka, ale gęsto wypełniona eksponatami, narzędzia kołodziejskie, bednarskie, tkackie, kowalskie, ustawione obok siebie, z opisami.

Jest tu też kolejna makieta zamku, ale po wcześniejszym zwiedzaniu w Sanoku czujemy już zmęczenie nadmiarem podobnych ekspozycji i nie mamy siły wgłębiać się w szczegóły.

Fosa

Po prawej stronie zamku widać fosę, naprawdę stromy i głęboki rów porośnięty trawą. Wydeptaną ścieżką, wąską, pełną korzeni drzew można przejść aż do końca bocznej ściany zamku i skały na której stoi.

Podchodzimy jedynie kawałeczek by zrobić zdjęcie kamiennej ściany. Szkoda, że teren nie jest zadbany i zabezpieczony.


Nasza perspektywa

Co cieszy

  • możliwość zobaczenia zamku z bliska
  • kaplica ołtarzem
  • kilka punktów widokowych na okolicę
  • elementy historii w ekspozycjach

Co męczy

  • remont i związany z nim bałagan
  • ograniczony dostęp do części zamku
  • spora liczba szybko zmieniających się turystów

Spacer czy wyzwanie?

To raczej bardzo krótki spacer niż pełnoprawne zwiedzanie. Trasa nie jest wymagająca, ale przez wiatr, chłód i ograniczenia związane z remontem całość sprawia wrażenie dość szybkiego „przejścia” przez miejsce.

Czy chcielibyśmy wrócić?

Raczej nie. Miejsce ma potencjał, ale w tych warunkach, przy remoncie i takiej pogodzie, nie zrobiło na nas większego wrażenia. Trochę przypominało nam inne zamki, które odwiedziliśmy, jak Chęciny, Ujazd czy zamek w Ojcowie, ale tutaj skala zwiedzania była mniejsza i mniej angażująca.


Parking

  • Pobocze drogi – nie ma wyznaczonego parkingu. My samochód zostawiliśmy na szerszym odcinku drogi przed światłami.

Mapa

szczegóły mapy

Trasa: Parking – Wchodzimy pod górę asfaltową drogą – Skręcamy w lewo i przechodzimy przez bramę zamku, gdzie znajduje się kasa biletowa (płatność tylko gotówką) – Zwiedzamy zamek we własnym zakresie – Wychodząc z zamku można jeszcze skręcić w lewo i przejść się wzdłuż fosy – Wracamy do parkingu


Cywilizacja

  • Zamek – kasa biletowa i sklepik z pamiątkami (płatność tylko gotówką).

Linki


Podobne miejsca

Dodaj komentarz