Izba Leśna we Floriance i spacer ze Zwierzyńca


Słońce, kurz i długa droga zwieńczona spotkaniem koników polskich



  1. Wspomnienia z trasy
  2. Nasza perspektywa
  3. Parking
  4. Mapa
  5. Cywilizacja
  6. Linki
  7. Podobne miejsca

Wspomnienia z trasy

Bardzo ciepła niedziela, 3 maja. 26 stopni, bezchmurne niebo, słońce od rana daje o sobie znać. Ruszamy ze Zwierzyńca ścieżką prowadzącą aż do Górecka Kościelnego, my jednak planujemy zakończyć spacer we Floriance.

Warto pamiętać, że trasa przebiega przez teren Roztoczańskiego Parku Narodowego, więc potrzebne są bilety, do kupienia online bądź w Informacji Turystycznej.


Wieża widokowa na Stawy Echo

Zaczynamy od wieży widokowej przy Stawach Echo. Niestety, tym razem stawy są mocno wyschnięte, co bardzo zmienia odbiór tego miejsca. Pamiętamy je jako zielone, pełne wody.

Obok mamy tabliczkę o płazach i gadach, czytamy, że są bardzo wrażliwe na zmiany środowiska, szczególnie na utratę siedlisk i działalność człowieka. Największym zagrożeniem są m.in. osuszanie terenów, ruch samochodowy i zanieczyszczenia. W parku prowadzi się działania ochronne, takie jak zabezpieczanie tras migracji czy tworzenie odpowiednich warunków do rozrodu. Dzięki temu możliwe jest zachowanie populacji tych zwierząt.

Dalej przechodzimy na szeroką, leśną drogę. Od razu czujemy ciepło. Pod nogami chrzęści droga, buty lekko wzbijają kurz, wokół wysokie drzewa, śpiew ptaków i jeszcze niewielu turystów. Idziemy prosto przed siebie, spokojnym tempem.


Czarny Staw

Docieramy krótkiej, drewnianej kładki prowadzącej do punktu widokowego. Czarny Staw to właściwie leśne rozlewisko, przed nami rozpościera się widok na ciemną wodę, zanurzone w niej konary drzew. Odbicia drzew w tafli wody tworzą bardzo spokojny, trochę tajemniczy klimat. Zatrzymujemy się na chwilę, patrzymy, robimy zdjęcia ale szybko robi się tłoczniej, więc ruszamy dalej.

Znajdują się tutaj dwie tabliczki, którym robimy zdjęcia, czytamy je dopiero w domu. Nie chcieliśmy przepychać się między innymi turystami.

Tabliczka ptaki leśne opowiada, że RPN wyróżnia się dużą różnorodnością ptaków leśnych i występuje tu ponad 200 gatunków, w tym wiele rzadkich i chronionych. Spotkać można m.in. dzięcioły, sowy, muchołówki czy ptaki drapieżne. Duże znaczenie mają stare drzewa i martwe drewno, które zapewniają miejsca do gniazdowania i żerowania.

Druga tabliczka, dotycząca wody w RPN opowiada, że Roztocze ma stosunkowo mało wód powierzchniowych, ale bardzo ważną rolę odgrywają wody podziemne i źródła.
Główną rzeką jest Wieprz, który bierze tu swój początek. Charakterystyczne są też stawy (np. Echo) oraz obszary bagienne i torfowiska.Wody te tworzą siedliska dla wielu gatunków roślin i zwierząt oraz mają duże znaczenie dla całego ekosystemu.

Idziemy dalej szeroką drogą a las po obu stronach robi się gęstszy, daje chwilę cienia, ale upał i tak jest odczuwalny.


Przejazd kolejowy

Docieramy do wiaty z ławkami, stołami piknikowymi i tablicami informacyjnymi. Jest też mapa i informacje o kolei. Przysiadamy na chwilę, łapiąc oddech.

Czytamy, że historia kolei wąskotorowej na Roztoczu sięga końca XIX wieku i była mocno związana z działalnością Ordynacji Zamojskiej. Początkowo planowano budowę linii do transportu drewna i surowców, ale rozwój przyspieszył dopiero na początku XX wieku. Kolej odegrała dużą rolę w czasie I wojny światowej, była wykorzystywana przez wojsko do transportu zaopatrzenia. Po wojnie służyła głównie gospodarce leśnej i przewozowi towarów. Z czasem jej znaczenie malało, aż ostatecznie została zamknięta w latach 70. XX wieku. Dziś po dawnej kolei pozostały głównie ślady w terenie i historia zapisana na takich tabliczkach.

Kolejna tabliczka opisuje, że Linia Hutnicza Szerokotorowa to najdłuższa linia szerokotorowa w Polsce, o rozstawie torów 1520 mm i długości około 400 km.
Łączy granicę polsko-ukraińską w Hrubieszowie ze Śląskiem. Została zbudowana głównie do transportu towarów, szczególnie surowców, bez konieczności przeładunku na granicy.

Po chwili przechodzimy przez przejazd kolejowy i idziemy dalej prosto. Kończy się cień, zaczyna się bardziej otwarty odcinek. Pojawia się dużo rowerzystów, co od razu sugeruje, że to trasa bardzo popularna właśnie na rower.

Sam las jest piękny, gęsty, miejscami ciemny, z powalonymi drzewami i mchem, wygląda momentami bajecznie. Problem w tym, że my idziemy szeroką drogą, w pełnym słońcu, a kurz unosi się spod nóg, kół rowerów oraz meleksów.

Droga lekko skręca, ale jest monotonna. Słychać za to nieustanny ptasi koncert. Idziemy lekko pod górę, w coraz bardziej zielony las, ale upał i brak cienia dają się we znaki. Co jakiś czas przejeżdżają kolejne meleksy, wzbijając kurz, który zaczyna nam trzeszczeć między zębami.


Florianka

W końcu pojawia się znak, Florianka. Za nim wiata, stoły, ławki i kilka tablic informacyjnych. Czytamy o ptakach, o zbiorowiskach leśnych i samej Floriance.

Florianka to dawna osada leśna, której początki sięgają XIX wieku i są związane z Ordynacją Zamojską. Znajdowały się tu zabudowania leśne, gospodarcze i mieszkalne dla pracowników. Po II wojnie światowej miejsce zmieniało swoje funkcje, a dziś jest częścią Roztoczańskiego Parku Narodowego. Obecnie działa tu m.in. ośrodek hodowli konika polskiego oraz zachowane są historyczne zabudowania, które pokazują, jak wyglądało życie w dawnej osadzie leśnej.


Izba Leśna

Kupujemy bilety w budynku spichlerza, który pełni funkcję punktu informacji i wchodzimy do Izby Leśnej. To dawny kompleks leśniczówki z czasów Ordynacji Zamojskiej a wnętrza zostały odtworzone i wzbogacone o eksponaty.

Zwiedzanie odbywa się z nagraniami, sami uruchamiamy lektora przyciskiem w każdym pomieszczeniu. Przechodzimy przez kolejne wnętrza: kuchnię, sypialnię, jadalnię, pokój i kancelarię. Oczywiście zaczynamy od końca, więc najdłuższe nagranie wraz z przywitaniem i wyjaśnieniem kontekstu trafia się nam na koniec.

Wnętrza robią bardzo dobre wrażenie, dużo detali, zdjęć, dokumentów, mebli. Czuć klimat dawnej leśniczówki. Historia opowiadana przez lektora jest ciekawa, opisuje biografię ostatniego właściciela.

Patrzymy na napisy na starych buteleczkach i puszkach, podziwiamy dawny ubiór leśniczego, zachwycamy się ręcznym pismem na starych dokumentach.

W leśniczówce jest chłodno, przyjemnie, nie bardzo mamy ochotę wychodzić na pełne słońce.


Stodoła

W stodole obok oglądamy wystawę „Narzędzia i urządzenia rolno-leśne”, pokazującą codzienną pracę mieszkańców w okresie międzywojennym. Są tutaj wozy, narzędzia wykonane z drewna i metalu, bardzo klimatyczne miejsce. Są tabliczki drewniane opisujące każdy fragment ekspozycji. Miejsce jest zaskakująco ciche, pomimo, że obok w budynku plenerowej kawiarni rozlega się gwar turystów.

W drugim budynku trafiamy na wystawę o 2 Korpusie Polskim, drewniana podłoga skrzypi, oglądamy gabloty i czytamy plakaty, ale to skrzypienie podłogi szybko nas przegania z budynku. Mamy wrażenie, że szklane gabloty ruszają się pod wpływem naszych kroków.

Finalnie kupujemy coś do picia i ciastka, chwilę odpoczywamy i ruszamy dalej. Gwar turystów nie zachęca do dłuższego przesiadywania.


Klon jawor i ścieżka dendrologiczna

Za zabudowaniami rozciągają się łąki, część ogrodzona, część dostępna, gdzie ludzie siedzą na kocach. Pośrodku stoi ogromne drzewo, klon jawor, z własną tabliczką. Dowiadujemy się, że może osiągać do 40 metrów wysokości, jest rośliną miododajną i wykorzystywany jest m.in. do produkcji instrumentów.

Wracamy na główną drogę, mijamy tabliczkę o zbiorowiskach nieleśnych. Czytamy, że ważną częścią krajobrazu są też tereny nieleśne, jak: łąki, torfowiska, murawy i wrzosowiska. Powstały one często dzięki działalności człowieka (np. koszenie, wypas), a dziś wymagają ochrony czynnej, żeby nie zarosły lasem. To właśnie tam można spotkać wiele rzadkich roślin i owadów, które nie przetrwałyby w gęstym lesie.

Kilka kroków dalej trafiamy na ścieżkę dendrologiczną. Jest mapa i dużo tabliczek przy różnych drzewach i krzewach. Można się tu zatrzymać na dłużej i poczytać ciekawostki, ale my jesteśmy już zmęczeni i zostawiamy to na inny raz.


Hodowla zachowawcza

Idziemy dalej i docieramy do hodowli koników polskich. Jest tu sporo turystów, ludzie chętnie przysiadają na ławeczkach, spacerują wzdłuż wybiegów. Koniki podchodzą blisko ogrodzenia, są ciekawskie, choć na tabliczce jest informacja, że potrafią gryźć.

Kolejne tabliczki informacyjne opisują historię hodowli i cechy koników, to potomkowie tarpana, objęci hodowlą zachowawczą. Informacji jest dużo, ale stanie w pełnym słońcu i czytanie nie jest zbyt komfortowe.

Czytamy, że w Roztoczańskim Parku Narodowym prowadzi się hodowlę zachowawczą kilku gatunków zwierząt, nie tylko konika polskiego, ale też bydła i owiec. Koniki polskie są tu od 1982 roku i żyją w warunkach półnaturalnych. To rasa bardzo odporna, dobrze przystosowana do życia na wolności, utrzymująca cechy dawnych dzikich koni.

Ważną rolę odgrywa hodowla bydła i owiec, które pomagają w utrzymaniu krajobrazu otwartego, zapobiegają zarastaniu łąk i muraw. Szczególnie ciekawa jest owca uhruska, lokalna rasa dobrze przystosowana do trudniejszych warunków.


Powrót

Wracamy tą samą drogą. Słońce stoi wysoko, droga jeszcze bardziej się nagrzewa, a odcinki bez cienia ciągną się dłużej, niż zapamiętaliśmy. Kurz unosi się spod nóg i kół rowerów, a ruch jest wyraźnie większy niż rano. Mijamy sporo rowerzystów, kolejne meleksy, grupy spacerowiczów, trzeba co chwilę ustępować miejsca i zwalniać.

Końcówka trasy ciągnie się już trochę „na siłę”. To ten moment, kiedy nogi idą, ale głowa już jest przy parkingu. Wracamy do Stawów Echo, gdzie ruch turystyczny jest już wyraźnie większy niż rano.


Nasza perspektywa

Co cieszy

  • Czarny Staw i leśne rozlewisko
  • Izba Leśna i jej klimat
  • spotkanie z konikami polskimi
  • ścieżka dendrologiczna
  • tabliczki informacyjne RPN
  • kawiarnia plenerowa

Co męczy

  • upał i brak cienia na dużej części trasy
  • monotonna, szeroka droga
  • kurz i ruch rowerowy / meleksy
  • duża liczba turystów

Spacer czy wyzwanie?

Trasa jest długa, wyszło nam około 14 km, ale technicznie łatwa. Problemem jest raczej monotonia i warunki: dużo słońca, szeroka droga, kurz i ruch rowerowy oraz meleksy.

Czy chcielibyśmy wrócić?

Raczej nie na pieszo. To trasa, która zdecydowanie lepiej sprawdzi się na rowerze. Spacerowo zabrakło nam bardziej „leśnego” charakteru i urozmaicenia.


Parking

  • Parking nad stawami echo – duży parking. Płatny. Można płacić kartą, lub skorzystać z strony RPN (na parkingu jest kod QR)

Mapa

szczegóły mapy

Trasa: Parking – Z parkingu kierujemy się w lewo – Po około 300 metrach dochodzimy do MOP na jeżeli skręcimy w lewo pomiędzy barierkami to dojdziemy do punktu widokowego – Z punktu widokowego wracamy do drogi asfaltowej i za chwilę skręcamy w drogę leśną (wymagany jest bilet na szlak RPN) – Po około 900 po lewej stronie będzie kładka nad Czarny Staw (punk widokowy) – Idziemy dalej ścieżką – Przechodzimy przez tory kolejowe – Dochodzimy do pierwszych zabudowań – Drugi budynek po lewej to Izba Leśna, a w głębi zna nią i po prawej znajduje się punkt informacji turystycznej w którym można zakupić bilety (można płacić kartą) – Po zwiedzeniu Izby Leśnej wracamy na główną drogę i skręcamy w lewo – Mijamy pozostałości po Dąbie „Florian” – Po obu stronach drogi znajdują się tabliczki ścieżki dendrologicznej, w które można wejść i pozwiedzać – Dochodzimy do stajni i wybiegu, gdzie można poobserwować Koniki Polskie – Wracamy tą samą drogą na parking.


Cywilizacja

  • Parking – wiata turystyczna, food truck (płatność tylko gotówką), śmietniki i toaleta płatna (można płacić kartą).
  • Wieża widokowa – wiata turystyczna.
  • Ścieżka przez las – brak jest udogodnień.
  • Florianka – Dostępna jest kasa biletowa i Izba Leśna którą można zwiedzić, a także Punkt gastronomiczny. Znajdują się tutaj śmietniki, a za stodołą znajdują się bezpłatne toalety.
  • Stajnie – ogrodzone wybiegi dla koni, a w głębi znajdują się bezpłatne toalety.

Linki


Podobne miejsca

Jedna odpowiedź na “Izba Leśna we Floriance i spacer ze Zwierzyńca”

  1. […] Izba Leśna we Floriance i spacer ze Zwierzyńca […]

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Biała Góra w Zwierzyńcu – Nie tacy znowu turyści Anuluj pisanie odpowiedzi