Łąki z widokiem na góry, pachnący las i drewniana wieża ukryta pośród drzew
Wspomnienia z trasy
Do Gniewoszowa docieramy rano. Jest około 14 stopni, nad górami wiszą ciężkie chmury, a słońce tylko od czasu do czasu próbuje się przez nie przebić. Pogoda wydaje się idealna na dłuższy spacer, ani za ciepło, ani za zimno, chociaż wieje mocny wiatr.

Zanim ruszamy na szlak, zatrzymujemy się jeszcze przy kamieniu upamiętniającym odsiecz wiedeńską. Chwilę później przystajemy kawałek dalej, oglądając panoramy z punktu widokowego Jedlnik.

Przed nami falujące łąki, w oddali kolejne pasma górskie i odległe lasy. Przez chwilę stoimy w ciszy i po prostu patrzymy przed siebie.

Dalej prowadzi nas asfaltowa droga, która delikatnie opada, co chwilę odwracamy głowę w stronę widoków. Po obu stronach rozciągają się łąki, a chmury rzucają na nie przesuwające się cienie.

Po chwili skręcamy zgodnie z oznaczeniem żółtego szlaku. Kawałek dalej, na łące, pojawia się pierwsza zagadka. Droga prowadząca przez łąkę jest oznaczona jako prywatna i przez chwilę zastanawiamy się, którędy właściwie przebiega szlak. W tym samym czasie mija nas samochód Straży Granicznej. Ostatecznie obchodzimy zamknięty fragment i ruszamy dalej, wypatrując kolejnych znaków.

Przez chwilę idziemy środkiem łąki. Trawy falują na wietrze, a przed nami widać ścianę lasu. Żółte oznaczenia uspokajają nas, że nadal jesteśmy na właściwej trasie. Ścieżka prowadzi raz skrajem lasu, raz przez coraz wyższe trawy, które miejscami niemal całkowicie zarosły drogę. Przedzieranie się skrajem lasu. nie jest ani wygodne ani zachęcające. Dostrzegamy ruch w oddali, to zając skacząc wyznaczył nam nową drogę i zainspirował nas by jednak przejść się środkiem łąki.

W końcu wchodzimy do lasu. Od razu robi się ciszej. Zamiast wiatru słychać głównie śpiew ptaków, a szeroka leśna droga łagodnie wspina się pod górę. Zieleń po obu stronach jest intensywna, a chłód lasu sprawia, że idzie się wyjątkowo przyjemnie.

Po krótkim wypłaszczeniu skręcamy w drogę wysypaną kamieniami. Nad koronami drzew znowu pojawiają się ciemniejsze chmury. Podejście staje się nieco dłuższe, choć nadal niezbyt wymagające. Wokół rośnie gęsty świerkowy las, który miejscami robi się naprawdę ciemny. Kamienie pod nogami sprawiają, że co chwilę zatrzymujemy się by je obejrzeć, jasne, mleczno białe, błyszczące, różowawe… jest co oglądać.

Później szlak ponownie odbija między drzewa. Wiatr szumi wysoko w koronach, a po obu stronach drogi widać głębokie koleiny i sporo martwych drzew. Ostatni fragment jest już znacznie węższy. Ścieżka pełna jest korzeni, a przy niej rosną krzewy jagód. Trudno nie zwolnić, żeby choć przez chwilę nacieszyć oczu tym fragmentem dzikiego lasu.

Po kilku minutach między drzewami pojawia się drewniana wieża widokowa. Mija nas biegacz, a chwilę później spotykamy turystów wchodzących z psem. Na szczycie nie ma nikogo, panuje spokojna atmosfera.

Wieża jest wysoka (23 m), wystaje ponad korony drzew i pozwala spojrzeć na Góry Bystrzyckie i Orlickie z zupełnie innej perspektywy. Chmury nadal szybko przesuwają się po niebie, ale między nimi pojawia się coraz więcej błękitu. Widoki zmieniają się dosłownie z minuty na minutę.

Schodząc, dopiero uświadamiamy sobie, ile podejścia mieliśmy wcześniej. W drodze na szczyt nachylenie wydawało się niemal niezauważalne, ale teraz nogi wyraźnie przypominają o pokonanej wysokości.

Powrót okazuje się przyjemniejszy, bo chmur ubywa, słońce coraz śmielej oświetla łąki, a krajobraz wygląda zupełnie inaczej niż rano. Złota trawa, błękitne niebo i ciemnozielone świerki tworzą jeden z najładniejszych widoków, jakie zapamiętaliśmy z Gór Bystrzyckich.

Nasza perspektywa
Co cieszy
- rozległe panoramy już na początku trasy,
- spokojne łąki z widokiem na Góry Bystrzyckie,
- pachnący las i śpiew ptaków przez większą część spaceru, leśny odcinek z jagodami przy ścieżce,
- drewniana wieża widokowa,
- niewielu turystów na szlaku.
Co męczy
- niepewność, którędy prowadzi szlak przy zamkniętej drodze, dalsze oznaczenia były już bardziej dokładne
- mocno zarośnięte fragmenty na łąkach, głębokie koleiny i miejscami rozjechane drogi leśne,
- dopiero przy zejściu poczuliśmy, że podejście było dłuższe, niż się wydawało.
Spacer czy wyzwanie?
To łatwa, choć dość nieco długa trasa. Większość prowadzi szerokimi drogami leśnymi, a podejścia są raczej łagodne. Zamiast przedzierać się przez mocno zarośnięty szlak warto rozważyć przejście drogą prowadzącą przez środek łąki. Jedynie końcowy odcinek przez las jest bardziej wymagający, z korzeniami, wystającymi kamieniami, głębokimi koleinami. Trzeba jednak uważać na prace leśne w okolicy.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Tak. Czerniec nie jest miejscem, które zachwyca jedną spektakularną atrakcją. Jego największą siłą jest spokój. Najpierw szerokie łąki z widokami, potem długi odcinek przez pachnący las, a na końcu wieża, z której można dostrzec niezwykle rozległe panoramy.
To właśnie takie trasy lubimy najbardziej. Nie trzeba się spieszyć, można zatrzymać się na środku łąki, posłuchać wiatru i obserwować, jak pogoda zmienia krajobraz z minuty na minutę. Czasem to wystarczy, żeby spacer został w pamięci na długo.
Parking
- Parking przy Jedlniku – nie do końca parking, a szerokie pobocze, na którym można bezpiecznie zaparkować. Znajduje się tutaj punkt widokowy przy, którym można pozostawić samochód. Miejsca wystarczy na kilka samochodów.
Mapa

Trasa: • • Parking – Kierujemy się w dół drogą asfaltową, kierując się szlakiem żółtym – Po około 500 metrach skręcamy w prawo, w drogę gruntową – Wzdłuż trasy rozstawione są znaki kierujące na wieżę widokową – Szlak w pewnym momencie biegnie wzdłuż lasu. My polecamy drogę przez łąkę, która jest mniej zarośnięta – Przez las idziemy cały czas szeroką drogą przeciwpożarową kierując się szlakiem żółtym – Wieża widokowa – Powrót do samochodu tą samą trasą.
Cywilizacja
- Wieża widokowa – jest miejsce na ognisko, stojaki na rowery i ławeczki.




























Dodaj komentarz