sudecka sawanna, koniec świata i kawa w schronisku
Wspomnienia z trasy
Pasterka nie potrzebuje wielkich atrakcji. Wystarczą rozległe łąki, widok na Góry Stołowe i schronisko, w którym nawet historia skradzionej deski sedesowej staje się częścią lokalnego klimatu.
Wspomnienia z trasy
Do Pasterki można dotrzeć pieszo, między innymi ze Szczelińca Wielkiego, ale tym razem wybieramy zdecydowanie prostszy wariant. Podjeżdżamy samochodem w okolice schroniska i zostawiamy auto na parkingu. Byliśmy już tutaj wcześniej i właściwie od początku wiemy, po co wracamy. Dla sawanny.

Oczywiście nie jest to prawdziwa sawanna, ale wystarczy spojrzeć na rozległe, porośnięte wysoką trawą łąki, żeby zrozumieć, skąd wzięło się to skojarzenie. Szczególnie latem, kiedy trawy zaczynają nabierać złotych kolorów, a ponad nimi widać charakterystyczne skały Gór Stołowych.

Ruszamy spokojnie w stronę schroniska. Jest cicho, ludzi niewiele i po raz kolejny mamy wrażenie, że Pasterka znajduje się trochę poza normalnym światem. Co, jak się później okazuje, całkiem dobrze pasuje do tutejszego poczucia humoru.
Schronisko na końcu świata
Zaglądamy do Schronisko PTTK Pasterka na kawę. W środku jest dokładnie tak, jak zapamiętaliśmy. Drewniane wnętrze, ręcznie narysowane obrazki, mapa świata na suficie i mnóstwo drobnych elementów, przy których można zatrzymać wzrok. Motyw końca świata pojawia się tutaj regularnie. Na znaczkach zawieszonych na ścianie oraz innych drobnych elementach.

Schronisko ma też własne poczucie humoru i chyba właśnie za to lubimy je najbardziej. Jedna z historii dotyczy skradzionej deski sedesowej. Ktoś kiedyś uznał najwyraźniej, że będzie idealną pamiątką z Pasterki, dlatego obecnie w toalecie można znaleźć wyliczankę przypominającą, do czego deska sedesowa nie służy. Nie będziemy zdradzać wszystkiego. Trzeba przeczytać samemu.

Są też dwa czarno-białe koty. Jeden z nich pojawia się akurat obok schroniska i oczywiście na chwilę skutecznie odciąga naszą uwagę od całej reszty. Kawa może poczekać. Kot niekoniecznie. Koty skutecznie wymuszają jedzenie, ale pamiętajcie, nie wolno ich dokarmiać.
Serce zostawione w Pasterce
Po krótkiej przerwie ruszamy na łąki. Wchodzimy nieco wyżej i trafiamy na jeden z naszych ulubionych detali, symboliczny nagrobek z napisem „RIP. Serce zostawione w Pasterce”. Trudno o lepsze podsumowanie tego miejsca.

Idziemy dalej przez wysokie trawy. Ścieżka prowadzi przez otwartą przestrzeń, wokół właściwie nikogo nie ma, a widoki zdecydowanie zachęcają do częstego zatrzymywania się. Nie dlatego, że trasa jest wymagająca. Po prostu ciągle jest na co patrzeć.

To właśnie tę część Pasterki nazywamy „sawanną”. Łąki, trawy, pojedyncze drzewa i góry zamykające krajobraz. Bez punktów widokowych, platform i barierek. Wystarczy zwykła ścieżka.
Wieś, w której dziś mieszka około 30 osób
Pasterka jest niewielka, ale jej historia okazuje się znacznie dłuższa, niż mogłoby sugerować dzisiejsze spokojne oblicze wsi. Według informacji znajdujących się na miejscowych tablicach osada powstała prawdopodobnie już w XIV wieku. Przez kolejne stulecia zmieniała przynależność, a w dokumentach z 1571 roku pojawia się niemiecka nazwa Passendorf. Jeszcze w 1921 roku Pasterka liczyła około 500 stałych mieszkańców. Dziś mieszka tutaj około 30 osób.

Po II wojnie światowej czescy i niemieccy mieszkańcy zostali wysiedleni, a do wsi przybyli nowi osadnicy. O tej trudnej części historii przypomina kamień z tablicą poświęconą wszystkim przesiedlonym i wysiedlonym oraz tym, którzy opuścili swoje domy i tutaj znaleźli nowy.

Zatrzymujemy się przy nim na chwilę. Szczególnie że po drodze czytamy kolejne tablice opowiadające o dawnej szkole, gospodzie i mieszkańcach Pasterki. Dzięki nim dzisiejsza cicha wieś zaczyna wyglądać trochę inaczej. Łatwiej wyobrazić sobie czasy, kiedy działała tutaj szkoła, piekarnia, sklep i kolejne miejsca obsługujące mieszkańców oraz turystów.
Kościół i stary cmentarz
Docieramy również do kościoła św. Jana Chrzciciela. Świątynia została wzniesiona z piaskowca w latach 1786–1787, w miejscu wcześniejszej drewnianej kaplicy protestanckiej. Niestety nie udaje nam się zajrzeć do środka, dlatego zostajemy na zewnątrz. I właściwie wcale nam to nie przeszkadza.

Wokół kościoła znajduje się stary cmentarz z zachowanymi czeskimi, niemieckimi i polskimi nagrobkami. Niektóre są już mocno nadgryzione przez czas, inne nadal mają widoczne napisy i dekoracje. W cieniu wysokich drzew panuje cisza, a światło przebija się przez liście. Uwielbiamy ten klimat.

Nie jest ponuro ani nieprzyjemnie. Jest spokojnie i trochę nostalgicznie. Stary kościół, kamienne nagrobki i historia miejscowości, w której przez lata żyli obok siebie ludzie różnych narodowości.
Pasterka nie potrzebuje atrakcji
Wracamy przez łąki. Nadal jest pusto, słońce świeci mocno, a trawy falują na wietrze. Pasterka po raz kolejny przypomina nam, że nie każde miejsce trzeba zwiedzać od punktu do punktu. Można wypić kawę, przeczytać kilka tablic, znaleźć absurdalny napis w toalecie, zrobić zdjęcie kotu i przez dłuższą chwilę chodzić bez konkretnego celu po łąkach. I chyba właśnie dlatego tak lubimy tutaj wracać.

Nasza perspektywa
Co cieszy
- rozległe łąki i nasza pasterska „sawanna”,
- spokój i niewielka liczba ludzi,
- widoki na Góry Stołowe,
- klimat schroniska i jego specyficzne poczucie humoru,
- tablice opowiadające historię miejscowości,
- stary kościół i cmentarz,
- dwa czarno-białe koty, co oczywiście jest bardzo ważnym argumentem.
Co męczy
- otwarte łąki potrafią się mocno nagrzać i trudno znaleźć na nich cień,
- poza tym naprawdę niewiele mamy Pasterce do zarzucenia.
Spacer czy wyzwanie?
Spacer. Pasterka najlepiej smakuje bez pośpiechu. Można zrobić krótki spacer po wsi i łąkach albo potraktować ją jako część dłuższej trasy po Górach Stołowych.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Tak. Dla sawanny, dla spokoju, dla schroniska i prawdopodobnie również po to, żeby sprawdzić, czy koty nadal pilnują końca świata.
Parking
- Parking pod schroniskiem – samochód można zostawić na poboczu drogi prowadzącej do schroniska. Ostatni odcinek trasy jest drogą gruntową.
Mapa

Trasa: Parking – Spod schroniska kierujemy się na niewielki pagórek tuż obok – Trzymamy się lewej strony (będą widoczna oznaczenia szlaku żółtego) – Po dojściu do lasu wracamy tą samą drogą do parkingu.
Cywilizacja
- Parking – schronisko a w nim restauracja.













Dodaj komentarz