Skrzyczne ze Szczyrku


Spokojne podejście, żaba na szczycie i zjazd kolejką



  1. Wspomnienia z trasy
  2. Nasza perspektywa
  3. Parking
  4. Mapa
  5. Cywilizacja
  6. Linki
  7. Podobne miejsca

Wspomnienia z trasy

Pierwszy dzień urlopu, dwa dni po majówce, a my znowu trafiamy do Szczyrku. To miejsce ma dla nas ogromny sentyment, była tu nasza pierwsza wyjazdowa randka, podróż poślubna i dziesiątki późniejszych spacerów. Wracamy tu praktycznie każdej wiosny.

I chyba właśnie wtedy Beskidy lubimy najbardziej. Jasnozielone młode liście kontrastują z ciemną zielenią świerków, a całe zbocza wyglądają miękko przez to zalesienie. Góry wydają się spokojniejsze, łagodniejsze. Tym razem wybieramy zielony szlak na Skrzyczne.

Początek ze Szczyrku

Zaczynamy przy skoczni w Szczyrku i przez chwilę idziemy ścieżką pieszo-rowerową wzdłuż Żylicy. Rzeka przyjemnie szumi i daje trochę chłodu, choć już rano jest około 18 stopni, a w słońcu robi się naprawdę gorąco.

Miasteczko jeszcze powoli się budzi. Ktoś wyprowadza psa, pojedyncze osoby przechodzą ulicą, wszystko wydaje się spokojniejsze niż zwykle. Mijamy skocznię narciarską oraz ławeczkę z rzeźbą górala, a w centrum Szczyrku jest kolejna zdobiona ławeczka.

Idziemy wzdłuż rzeki aż do sali Romeo i Julia, gdzie skręcamy, przechodzimy przez most i zaczynamy podejście ulicą Leśną. Pod nogami mamy betonowe płyty, które szybko męczą nogi, ale wysoki, ciemniejszy las daje przyjemny cień i chłód.

Dawno nie szliśmy tym wariantem. W ostatnich latach częściej wybieraliśmy inne szlaki. Nasz ulubiony to Czerwony z Buczkowic. Za ostatnimi zabudowaniami i małą kapliczką szlak odbija ostro w lewo i zaczyna się prawdziwe podejście.

Leśna droga

Tutaj robi się bardziej górsko. Pojawiają się korzenie i kamienie, trzeba patrzeć pod nogi. Wokół soczysta zieleń, śpiew ptaków i coraz więcej cienia. Mijają nas inni turyści, ale nie spieszymy się. Idziemy swoim tempem.

Szlak cały czas prowadzi pod górę, ale nie jest jeszcze bardzo męczący. Po chwili kamienie się kończą i przechodzimy na bardziej wydeptaną drogę, która prowadzi do skrzyżowania z szerszą drogą leśną.

Las wygląda pięknie, młode liście mają intensywny, prawie neonowy kolor. W jednym z prześwitów dostrzegamy drewnianą chatkę i bardzo zieloną łąkę. Słońce mocno grzeje, ale w lesie nadal jest przyjemnie.

Becyrek

W pewnym momencie szlak podchodzi ostro pod górę. Ścieżka robi się wąska i bardziej kamienista, pojawiają się pierwsze widoki na zieleń i domy gdzieś daleko w dole. Drzewa są niższe, a droga coraz bardziej stroma.

Docieramy do Becyrka, 862 m n.p.m. Tabliczka pokazuje nieco ponad godzinę do Skrzycznego. Mijamy powalony pień drzewa i skrzyżowanie z czerwonym szlakiem. To nasze ulubione miejsce na wodę i chwilę relaksy. Wieje mocniej, pojawia się więcej ludzi, więcej kamieni i coraz bardziej kręta droga. W oddali zaczyna być widać szczyt.

Nad Becyrkiem

Docieramy do miejsca oznaczonego jako „Nad Becyrkiem”, 957 m n.p.m. Tabliczka pokazuje o 10 minut mniej niż poprzednia, co trochę nas rozbawia, bo zdecydowanie zajęło nam to więcej czasu niż 10 minut, ale może to tylko my jesteśmy tacy powolni.

Teren robi się bardziej otwarty. Pojawiają się widoki po lewej stronie, szeroka droga i fragmenty wypłaszczenia. Wysokie drzewa są bardziej łyse, więc brakuje cienia.

Słońce zaczyna naprawdę męczyć. Idzie się ciężej niż wcześniej, mimo że technicznie szlak nie jest wcale taki trudny. Ścieżka znowu zakręca mocniej pod górę, a potem na chwilę schodzi w dół.

Stok narciarski

Skręcamy ostro i wychodzimy przy stoku narciarskim, idąc wzdłuż siatki. Mijamy pracowników obsługi stoku, bardzo sympatycznych. Śmiejemy się, bo ostatnim razem, gdy tędy szliśmy, była tak gęsta mgła, że widzieliśmy tylko siatkę i biel dookoła. Teraz jest odwrotnie, pełne słońce, błękitne niebo i ani kawałka chmury.

Po chwili znowu wchodzimy w las. Ścieżka robi się wąska, kręta, pełna dużych kamieni. W cieniu od razu idzie się lepiej.

Niestety zaraz znowu wychodzimy na bardziej otwarty teren. Przystajemy by zrobić zdjęcia, spojrzeć w dal, a nie tylko na nasze zakurzone buty. W oddali widać zielone lasy, zabudowania i jezioro Żywieckie. Mijają nas kolejni turyści.

Ten ostatni fragment bardzo się ciągnie. Nie jest trudny technicznie, ale mocno nasłoneczniony i przez to męczący. Drzewka są niskie a całe słońce skupia się na naszych karkach.

W pewnym momencie schodzimy kilka kroków w dół i trafiamy na resztki lodu oraz błota. Zaraz potem znowu ostro pod górę. Kiedyś była tu lina, teraz jej nie ma, ale schodki zostały poprawione i wyrównane, dawniej mocno się osuwały.

Szczyt

Do szczytu wychodzimy obok kolejki i platformy widokowej. Jest tu cała wycieczka dzieci, więc tylko zerkamy i idziemy dalej na właściwy szczyt.

Przy punkcie widokowym stoi tabliczka z informacjami o Skrzycznem. Czytamy, że nazwa pochodzi od krzyku żab, które kiedyś miały występować na okolicznych mokradłach. Patrzymy dookoła i trochę trudno to sobie wyobrazić przy tej suszy i upale.

Obok stoi charakterystyczna rzeźba żaby, ktoś położył jej jajka, co nas rozbawia, bo Wielkanoc już dawno minęła. Są ławeczki, w tym ta ozdobna, podobna do tej stojącej w centrum Szczyrku.

Siedzimy chwilę, miejsce szybko się zapełnia. Po chwili schodzimy do schroniska. Pomimo, że jest już nowa restauracja otwarta nie bardzo nas zachęca jej klimat. Mamy sentyment do schroniska, które wydaje się zapraszać człowieka do środka.

Wracamy kolejką, nie jest to dla nas typowe, bo jedno z nas panicznie obawia się wysokości i kołysania wysoko nad ziemią. Dzisiaj jednak wybieramy tę opcję powrotu, bo to dopiero początek naszego urlopu i mamy jeszcze sporo planów, a kolana wolelibyśmy oszczędzić.


Nasza perspektywa

Co cieszy

  • wiosenna zieleń Beskidów
  • chłodniejsze, leśne fragmenty
  • widoki ze szczytu, punktu widokowego i te w prześwitach lasu
  • odpoczynek w schronisku
  • mała liczba turystów, ale uwaga szczyt mocno popularny w sezonie i na weekendach

Co męczy

  • upał i brak cienia na wyższych fragmentach
  • betonowe płyty na początku
  • ciągnące się nasłonecznione odcinki

Spacer czy wyzwanie?

To długi, ale bardzo przyjemny górski szlak. Technicznie nie jest trudny, ale podejście momentami daje w kość, szczególnie przy wysokiej temperaturze i mocnym słońcu. Odcinek z płytami, może być monotonny.

Czy chcielibyśmy wrócić?

Oczywiście. Skrzyczne lubimy właśnie za to, że można tu dojść wieloma szlakami i układać różne pętle, większe i mniejsze wycieczki, np przez Malinowską Skałę z Białego Krzyża, czy podejście z Ostre. Na pewno jeszcze wiele razy na nie wejdziemy. Wracamy nie tylko dla widoków, ale też dla wspomnień i samego klimatu drogi.


Parking

  • Parking w Szczyrku – w Szczyrku można bezpłatnie parkować na wyznaczonych miejscach na chodniku wzdłuż głównej drogi. Niestety w weekendy miejsca parkingowe szybko znikają. My zostawiliśmy samochód w hotelu, koło skoczni.

Mapa

szczegóły mapy

Trasa: Skocznia narciarska – Stając twarzą do skoczni, skręcamy w prawo – Idziemy ścieżka rowerowo-pieszą wzdłuż strumienia – Skręcamy w lewo przed jedynymi światłami drogowymi w tym mieście – Kierujemy się oznaczeniami szlaku zielonego – Wchodzimy pod górę po płytach betonowych – Płyty wchodzą w las a my mijamy sporadyczne domy i po około 1 km skręcamy w lewo – Po około 1,3 km dochodzimy na przełęcz Becyrek gdzie skręcamy w prawo – Kontynuujemy podróż zielonym szlakiem, aż dotrzemy do stoku narciarskiego i idziemy wzdłuż ogrodzenia pod górę – Na końcu ogrodzenia skręcamy w lewo – Dalej trasa będzie kilkukrotnie skręcała dosyć ostro, dlatego trzeba zwracać baczną uwagę na oznaczenia – Dochodzimy do stacji kolejki linowej. Po prawej jest restauracja, a dalej w lewo schronisko gdzie również można coś zjeść – Wart wejść jeszcze kawałek pod górę (nad hotelem/restauracją) gdzie jest posąg żaby, historia nazwy Skrzyczne i punk widokowy – Powrót tą samą drogą lub kolejką linową.


Cywilizacja

  • ul Leśna w Szczyrku – co jakiś czas rozmieszczone są ławeczki i śmietniki.
  • Szczyt – schronisko, restauracja, stacja kolejki linowej (można płacić kartą), oraz punkt widokowy.

Linki


Podobne miejsca

Jedna odpowiedź na “Skrzyczne ze Szczyrku”

  1. […] byliśmy na Skrzycznem, więc na popołudnie szukamy czegoś spokojniejszego i mniej wymagającego. Przypominają nam się […]

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Ścieżka spacerowa Źródła Olzy z Istebnej – Nie tacy znowu turyści Anuluj pisanie odpowiedzi