Ścieżka w koronach drzew w Wiśle, Skolnity


Spacer wysoko nad lasem, panoramy Beskidów i więcej atrakcji niż się spodziewaliśmy



  1. Wspomnienia z trasy
  2. Nasza perspektywa
  3. Parking
  4. Mapa
  5. Cywilizacja
  6. Linki
  7. Podobne miejsca

Wspomnienia z trasy

Początek maja w Beskidach okazał się dużo bardziej kapryśny niż się spodziewaliśmy. Przez ostatnie trzy dni było chłodno, pochmurno i momentami dość ponuro. Chmury regularnie zasłaniały widoki, a my coraz częściej żartowaliśmy, że na tym wyjeździe oglądamy głównie różne rodzaje deszczowych chmur.

Na ścieżkę w koronach drzew na Skolnitym planowaliśmy wybrać się już wcześniej w tygodniu, ale ciągle coś nam nie pasowało. Raz pogoda, raz zmęczenie po spacerach, raz zwyczajnie brak ochoty na chodzenie w zimnie i wilgoci.

W końcu przychodzi niedziela i od samego rana wszystko wygląda zupełnie inaczej. Słońce, niebieskie niebo i dużo wyższa temperatura. Szybko pakujemy się do auta i jedziemy do Wisły, zanim wszyscy wpadną na ten sam pomysł.

Kolejka

Samochód zostawiamy na parkingu pod Skolnitym. Już od rana jest tu spory ruch. Rodziny z dziećmi, grupki znajomych, rowerzyści w kaskach i ochraniaczach. Co chwilę słychać rozmowy, śmiechy, muzykę z telefonu.

Przy dolnej stacji są toalety i kasa biletowa. Kupujemy bilety na wjazd i zjazd, razem ze ścieżką w koronach drzew i tężnią solankową. Opcji jest kilka, więc chwilę zajmuje nam sprawdzanie co dokładnie obejmuje dany wariant biletu.

Powoli wjeżdżamy do góry kolejką krzesełkową. Stabilnie, spokojnie. Pod nami biegną trasy rowerowe. Co chwilę mijają nas rowerzyści zjeżdżający ze szczytu. Wokół dużo ruchu i energii, ale sam wjazd okazuje się zaskakująco monotonny.

Ścieżka w koronach drzew

Na górze od razu wyrasta przed nami ogromna drewniana konstrukcja. Wieża jest naprawdę wysoka, ale jednocześnie wygląda lekko i naturalnie. Jasne drewno dobrze komponuje się z otaczającym lasem i nie sprawia wrażenia czegoś całkowicie „oderwanego” od gór. Żeby na nią wejść należy mieć zakupiony bilet, są bramki przed wejściem.

Ścieżka prowadzi delikatnie pod górę. Nachylenie jest tak łagodne, że prawie go nie czuć. Idziemy powoli, zatrzymując się co chwilę przy kolejnych widokach.

Konstrukcja jest szeroka i nieregularna, dzięki czemu spacer nie nudzi się nawet przez chwilę. Co kawałek pojawia się nowa perspektywa, nowe światło albo kolejny fragment panoramy. Zieleń jest intensywna, niebo jasne, a chmury rzucają przesuwające się cienie na wzgórza.

Mimo tłumu ludzi nie mieliśmy poczucia ścisku. Większość osób zatrzymywała się przy różnych punktach, więc ruch rozkładał się naturalnie.

Raz patrzymy na dolinę i rozsiane po zboczach domy, raz na zalesione szczyty Beskidów, a chwilę później obserwujemy maleńkie z tej wysokości krzesełka kolejki.

Widoki z wieży na każdym poziomie są naprawdę rozległe i niesamowicie satysfakcjonujące, przystawaliśmy co chwilę by zrobić zdjęcie.

Spodziewaliśmy się większego wiatru na wieży, jednak drewniana konstrukcja całkiem przyjemnie osłania przed wiatrem.

Co ciekawe są przygotowane „hoteliki” dla psów, ponieważ nie można ich zabrać ze sobą na wieżę.

Ścieżka dydaktyczna

Bardzo spodobał nam się edukacyjny motyw „U źródła. Bajania wiślańskich górali”. Dzięki temu spacer nie jest tylko chodzeniem po drewnianej konstrukcji i oglądaniem panoram.

Po drodze znajdują się prace uczniów inspirowane lokalną tradycją, informacje o ziołach i wywarach, które można z nich przygotować, opisy drzew oraz interaktywne elementy związane z kulturą regionu. Można poczytać o instrumentach góralskich albo zakręcić korbką w małym teatrzyku.

Bardzo fajnym akcentem było lustro z możliwością „przymierzenia” stroju ludowego. Tego typu rzeczy zwykle kojarzą się bardziej z muzeami dla dzieci, ale tutaj naprawdę uprzyjemniały spacer i sprawiały, że ludzie zatrzymywali się na dłużej.

Ciekawostki

Na balustradach i przy konstrukcji rozmieszczono też małe tabliczki z informacjami o samej wieży. Ile wykorzystano drewna, z jakiego gatunku powstała konstrukcja, jak wyglądała budowa. Co ciekawe użyto drewna akacjowego.

Lubimy takie detale. Nawet krótkie ciekawostki sprawiają, że miejsce wydaje się bardziej „z duszą”, a nie tylko stworzone pod szybkie zdjęcie.

Dłoń

Jednym z bardziej charakterystycznych punktów jest taras widokowy w kształcie dłoni. Wystaje poza główną konstrukcję i kończy się małymi podestami przypominającymi palce.

Z daleka wygląda świetnie. Z bliska… trochę bardziej stresująco. Mąż wszedł bez problemu i podziwiał widoki, ja zatrzymałam się wcześniej. Sama konstrukcja wydaje się stabilna, ale wysokość oraz kratownica pod nogami robią swoje.

Przeszklony taras

Jest też fragment z przeszkloną podłogą. Można spojrzeć prosto pod siebie i zobaczyć konstrukcję oraz teren wiele metrów niżej. Kilka osób przechodziło bez żadnej reakcji, inni ostrożnie stawiali kroki i łapali się barierek. My zdecydowanie należeliśmy do tej drugiej grupy.

Szczyt

Na samej górze znajdują się ławki, tablice z panoramą i nazwami okolicznych szczytów oraz polska flaga. Ku naszemu zaskoczeniu nie wiało tutaj aż tak mocno, jak się spodziewaliśmy.

Chodziliśmy chwilę dookoła, oglądając widoki z każdej strony. Beskidy rozciągały się szeroko, warstwami kolejnych wzgórz i lasów. W oddali było widać zabudowania Wisły, a bliżej zielone zbocza z pojedynczymi domami.

Taras widokowy

Obok restauracji znajduje się duży taras widokowy z leżakami, nie potrzeba biletu. Nie korzystaliśmy z samej restauracji, ale na tarasie spędziliśmy chwilę odpoczywając po spacerze.

Miejsce jest częściowo zadaszone, więc daje przyjemny cień. Szklane balustrady sprawiają, że nawet siedząc nisko na leżaku nadal można oglądać panoramę gór. Bardzo relaksujący fragment całego kompleksu, chociaż przy pełnym obłożeniu może być głośno.

Tężnia

Tężnia okazała się dużo większa niż się spodziewaliśmy. Drewniane leżaki, krzesła, pozostawione kocyki i intensywny zapach solanki tworzą zupełnie inny klimat niż gwar wokół kolejki i tras rowerowych.

Można tu posiedzieć w spokoju naprawdę na długo. W środku znajduje się mnóstwo tabliczek z informacjami o soli, historii tężni i właściwościach solanki. Czytaliśmy je przez dłuższą chwilę, bo przygotowano to naprawdę ciekawie.

Dużym plusem są też widoki. Nawet siedząc w tężni nadal ma się przed sobą góry i lasy. Żeby na nią wejść należy mieć zakupiony bilet, są bramki przed wejściem.

Zwierzaki

Za wieżą można podejść do niewielkiej zagrody ze zwierzętami. Są alpaki, osiołek i koza. Kiedy tam dotarliśmy, zwierzaki były bardziej zainteresowane odpoczynkiem niż ludźmi. Chowały się w cieniu, jadły spokojnie pozostawione jedzenie i praktycznie ignorowały odwiedzających. I chyba właśnie dzięki temu wyglądały całkiem naturalnie.

Rzeźby

Po lewej stronie od kolejki znajdują się drewniane rzeźby różnych postaci. Niektóre wyraźnie inspirowane są fantastyką i popkulturą. Znaleźliśmy nawet akcenty przypominające „Władcę Pierścieni”, ale były też bardziej klasyczne motywy czy postacie religijne.

To ciekawy dodatek do całego miejsca, choć sam teren wokół mógłby być trochę bardziej uporządkowany. Brakuje ławek i trzeba patrzeć pod nogi, szczególnie na wystające kamienie.

Powrót

Wracaliśmy kolejką, zjazd nieco bardziej stresujący ze względu na otwarte przestrzenie i wysokość. Z tej perspektywy bardziej stroma się wydaje niż podczas wjazdu.


Nasza perspektywa

Co cieszy

  • bardzo szerokie panoramy Beskidów
  • łagodne podejście i wygodny spacer trasą w koronach drzew, możliwość spokojnego zatrzymywania się po drodze
  • dużo ciekawostek i interaktywnych elementów
  • tężnia z leżakami i widokiem
  • naturalnie wyglądająca drewniana konstrukcja

Co męczy

  • duży tłok
  • intensywny ruch rowerowy wokół kompleksu
  • sporo bodźców i hałasu

Spacer czy wyzwanie?

Sama ścieżka w koronach drzew jest bardzo łatwa fizycznie. Podejście jest łagodne, całość dobrze przygotowana i dostępna praktycznie dla każdego.

Dużo większym wyzwaniem może być za to ilość bodźców. Sporo ludzi, rowerzyści, dźwięki kolejki, rozmowy, dzieci, muzyka. Dla osób lubiących spokojniejsze miejsca może to być momentami męczące.

Na szczęście sama konstrukcja jest na tyle duża, że da się znaleźć spokojniejsze fragmenty i po prostu zatrzymać przy widokach.

Czy chcielibyśmy wrócić?

Prawdopodobnie tak, ale raczej poza szczytem sezonu albo bardzo wcześnie rano.

Sama ścieżka zrobiła na nas dużo lepsze wrażenie niż się spodziewaliśmy. Nie była tylko „instagramową atrakcją”, ale miejscem, w którym faktycznie można spędzić trochę czasu. Szczególnie spodobały nam się elementy edukacyjne i możliwość spokojnego oglądania Beskidów z różnych perspektyw.

Najbardziej zapamiętamy chyba kontrast między spokojnym spacerem wysoko nad lasem a energią rowerowego kompleksu żyjącego cały czas dookoła.


Parking

  • Parking Skolnity – duży parking. Bezpłatny dla klientów. Prowadzi do niego kręta i stroma droga asfaltowa (uwaga na przejazd kolejowy). My byliśmy 5 minut przed otwarciem w niedzielę i parking był już w 1/3 zapełniony.
  • Poniżej, przy głównej drodze znajdują się liczne płatne parkingi z których trzeba dojść pod wyciąg kolejki.

Mapa

szczegóły mapy

Trasa: Na górę można wjechać kolejką lub dojść pieszo z Wisły szlakiem zielonym. Nie ma drogi bezpośrednio na szczyt z parkingu. Podejście należy rozpocząć z ronda Wisła Dziechcinka i kontynuować podróż szlakiem czerwonym.

  • Na prawo od wyciągu znajdują się tężnie (trzeba zejść schodami w dół).
  • Na wprost jest wejście na wieżę, a na parwo przed bramkami jest wejście na zadaszony taras.
  • Za budynkiem na wprost kolejki (można go objeść z prawej lub lewej strony) jest wybieg dla kozy, alpak i osiołka.
  • Na lewo, wzdłuż nasypu znajduje się wystawa rzeźb w drewnie.

Cywilizacja

  • Stacja dolna kolejki – znajduje się tutaj parking i kasy. A w ostatnim budynku po lewej są bezpłatne toalety.
  • Skolnity – jest tutaj sklep z pamiątkami, restauracja i taras widokowy z leżakami.

Linki


Podobne miejsca

4 odpowiedzi na “Ścieżka w koronach drzew w Wiśle, Skolnity”

  1. […] Ścieżka w koronach drzew w Wiśle, Skolnity […]

    Polubienie

  2. […] Ścieżka w koronach drzew w Wiśle, Skolnity […]

    Polubienie

  3. […] Ścieżka w koronach drzew w Wiśle, Skolnity […]

    Polubienie

Dodaj komentarz