multimedialna podróż przez świętokrzyskie legendy i lot na miotle
Wspomnienia z trasy
Leje praktycznie od rana. Plan na Święty Krzyż szybko przestaje mieć sens, bo przy takiej pogodzie nawet najładniejszy szlak nie daje za dużo przyjemności. Po zwiedzaniu Muzeum Starożytnego Hutnictwa Świętokrzyskiego w Nowej Słupi zauważamy, że dosłownie obok znajduje się Park Legend, więc spontanicznie decydujemy się tam zajrzeć.
Parking jest prawie pełny, więc spodziewamy się tłumów i chaosu. Ku naszemu zaskoczeniu po wejściu wcale nie jest źle. Ludzi jest niezbyt dużo.
Kupujemy bilety w kasie obok sklepiku z pamiątkami. Wejścia odbywają się co 20 minut, ale trafiamy idealnie i czekamy może z pięć minut na rozpoczęcie przygody.
Legendy
Zwiedzanie zaczynamy w niewielkiej grupie. Ku naszemu zaskoczeniu większość odwiedzających to osoby raczej w średnim wieku albo starsze. Spodziewaliśmy się rodzin z dziećmi, studentów czy nastolatków, a tymczasem atmosfera okazuje się bardzo spokojna i cicha.
Całość prowadzona jest przez lektora i światło. Korytarze podświetlają się, sugerując gdzie iść dalej, a kolejne sale przechodzą płynnie jedna w drugą.
Emeryk
Pierwsza sala poświęcona jest Emerykowi. Rozpoznajemy charakterystyczną postać pielgrzyma, którego figura stoi przed wejściem na szlak na Święty Krzyż.

Rzeźba podświetla się kolorami, a nad nią pojawia się projekcja z postacią Emeryka opowiadającego swoją historię. Bardzo podoba nam się sposób narracji. Głos lektora ma przyjemną barwę, dobrze zagrany i emocjonalny, a sama projekcja wygląda naprawdę nowocześnie.
Cyklopi
W kolejnej sali od razu przyciągają uwagę wielkie, szare twarze cyklopów na ścianie. Wyglądają jak wykute w kamieniu maski.

Na ekranie oglądamy animację o ludziach ukrywających się przed cyklopami oraz o zamku, który olbrzymy wzniosły, a później został zburzony. Pozostały po nim jedynie kamienie tworzące świętokrzyskie gołoborza.
Czarownice i sabat
Wchodzimy do okrągłej sali z ogromnym ekranem otaczającym praktycznie całe pomieszczenie. Na środku stoi kamienny stół przypominający ołtarz, wokół ustawiono trzy drewniane bóstwa i niewielkie paleniska. W trakcie filmu ogniska zaczynają świecić czerwonym światłem, jakby naprawdę płonęły.

Sama legenda jest dużo mroczniejsza niż się spodziewaliśmy. Początkowo wygląda niewinnie, ale później pojawiają się sceny sugerujące relację między demonem a jedną z czarownic. Mieliśmy wrażenie, że to już raczej nie jest atrakcja typowo dla dzieci. Nieco dłużył się ten film w scenach hipnotycznego transu tańczących czarownic.
Dąbrówka, Emeryk i święty jeleń
Kolejna sala jest bardzo ciemna. Słyszymy głos jednej z czarownic opowiadającej historię Dąbrówki, która odebrała czarownicom Łysą Górę, zakładając tam chrześcijańskie miejsce kultu.

Z ciemności zaczynają wyłaniać się metalowe wycinanki podświetlane od tyłu jasnym światłem. Początkowo widzimy tylko fragmenty scen, a potem kolejne elementy powoli się rozświetlają. Efekt wygląda naprawdę świetnie, choć przy większej grupie ludzi trudno podejść bliżej i obejrzeć wszystkie detale.

Historia płynnie przechodzi w opowieść o Emeryku, który niosąc relikwie Świętego Krzyża ujrzał jelenia ze znakiem krzyża w porożu. Jasne światło wycinankowych ekspozycji kontrastuje z czernią pomieszczenia i czerwienią na dole, gdzie są ułożone kamienie, przypominające ogniska.
Gołoborze i Agata
Ta sala bardzo nam się podoba wizualnie. Powstała tutaj duża diorama świętokrzyskiej puszczy jodłowej. Na dole znajduje się ekran stylizowany na źródełko świętego Franciszka.

Oglądamy legendę o dwóch siostrach zakochanych w tym samym mężczyźnie. Historia kończy się tragedią i zawaleniem się zamku, po którym pozostało gołoborze. Łzy Agaty tworzą znane nam źródełko. Całość jest bardzo klimatyczna. Mrok, drzewa i falowanie ekranu robią świetny efekt.
Bestia z bagien, zbój Kak
W kolejnej sali znajdują się ławki i duży ekran. Najpierw oglądamy historię bestii żyjącej na bagnach. Szczególnie podoba nam się moment, gdy po projekcji zauważamy, że „stwór” ukrywa się w jaskini za nami.

Potem pojawia się opowieść o zbóju Kaku i tragicznej historii miłosnej. Narracja jest naprawdę dobrze poprowadzona i łatwo wciągnąć się w te krótkie historie.

Na końcu podświetla się drzewo z dziuplami. Lektor zachęca do szukania skarbu, ale światła szybko gasną i przechodzimy dalej.
Mieszko i powstanie Kielc, Królowa Bona, Krzyżtopór
To chyba najbardziej technicznie rozbudowana sala. Kolumny porośnięte bluszczem świecą zielonym światłem. Najpierw oglądamy historię Mieszka, który po śnie o napadzie i cudownym ratunku odnajduje kły, dając początek Kielcom.

Potem scenografia nagle się zmienia. Pojawia się Królowa Bona i legenda o kosztownościach utraconych w nurcie rzeki.

Za chwilę lustra przesuwają się, ekrany zmieniają obraz i zaczyna się historia Krzyżtoporu oraz klątwy ciążącej nad rodem właścicieli zamku.

To jedna z najbardziej efektownych części całego Parku Legend. Bawimy się świetnie, najbardziej zapadająca w pamięć sala.
Halina Krępianka, Piekło
Kolejna sala jest bardzo ciemna. W otworze w ścianie widzimy kości, szkielety i migające światła. Słuchamy historii Haliny Krępianki opowiadanej z jej perspektywy, chwilę przed śmiercią. Klimat jest ciężki i momentami niepokojący.

Światła mocno migają. Dla osób wrażliwych neurologicznie może to być problematyczne, choć trzeba przyznać, że przy kasie znajduje się odpowiednie ostrzeżenie.

Po chwili otwiera się piekielna brama i przechodzimy dalej. W środku czeka czerwone, błyszczące „piekło” z diabłem, płomieniami, parą i madejowym łożem. Lustra dodatkowo potęgują poczucie tłumu i chaosu, a dostrzeżenie swojej twarzy w piekle potęguje immersje.
Madej
Na końcu trafiamy do spokojniejszej sali z jasnym, niemal białym drzewem. Na jego powierzchni wyświetlają się jabłka i gołębie, a lektor opowiada historię zbója Madeja i odkupienia jego win. To ostatnia legenda i po wcześniejszych intensywnych salach działa trochę uspokajająco.

Film promujący region
Po zakończeniu części z legendami pracowniczka prowadzi nas do sali kinowej. Film 3D promuje województwo świętokrzyskie i próbuje połączyć atrakcje regionu z motywami legend oraz sił nadprzyrodzonych. Mamy jednak wrażenie, że ostatecznie bardziej przypomina reklamę biura turystycznego niż pełnoprawną historię. Trochę szkoda, bo potencjał był naprawdę duży.
Lot na wirtualnej Miotle
To zdecydowanie nasz ulubiony fragment całego Parku Legend. Zakładamy okulary VR i siadamy w ruchomych fotelach.
Przelot jest świetnie zrobiony. Lecimy przez jaskinie, lasy i świętokrzyskie góry, momentami bardzo nisko nad dachami domów. Ludzie próbują nas łapać, mijamy kota, przelatujemy nad drzewami i gwałtownie skręcamy między zabudowaniami.
Fotele przechylają się, czuć wiatr i pęd powietrza. Momentami błędnik naprawdę wariuje. Szczególnie przy gwałtownych przyspieszeniach i spadaniu w dół. Ale właśnie dzięki temu całość daje ogrom frajdy. Po zakończeniu mieliśmy ochotę od razu wejść jeszcze raz.
Salka edukacyjna
Na końcu trafiamy jeszcze do sali edukacyjnej. Są stoły multimedialne, tablice z informacjami o powstawaniu legend, regionie, roślinach i lokalnych atrakcjach. Tematów jest bardzo dużo, ale ludzi również robi się więcej, więc ciężko spokojnie wszystko przeczytać. Po chwili wychodzimy.

Punkt widokowy i kawiarnia
W budynku przy wejściu jest kawiarnia, patrząc na nieustający deszcz zdecydowaliśmy się na kawę i ciasto. Po wyjściu zerknęliśmy na punkt widokowy, ale deszcz nas szybko wypłoszył. Przed budynkiem jest plac zabaw, ale chętnych brakowało. Odjechaliśmy już z pełnego parkingu.
Nasza perspektywa
Co cieszy
- ciekawa i dopracowana scenografia
- bardzo dobre efekty świetlne i projekcje
- płynne zwiedzanie mimo pełnego parkingu, seanse są co 20 minut więc rozłożenie grup w czasie nie powoduje tworzenia się ścisku w salach
- lot 5D na miotle – bardzo immersyjne doświadczenie
- mroczny klimat świętokrzyski legend
Co męczy
- migające światła w niektórych salach
- część historii może być zbyt intensywna dla dzieci
- salka edukacyjna była już zatłoczona
- chwilami słychać dźwięki dobiegające z innych sal, co wybija ze skupienia
Spacer czy wyzwanie?
To bardziej multimedialne widowisko niż muzeum czy ośrodek edukacyjny, trochę jak park rozrywki. Zwiedzanie trwa około 1,5 godziny i jest dość intensywne, pod względem kolorów, dźwięków i ruszających się elementów. Dużo ciemnych pomieszczeń, dźwięków, projekcji, świateł i efektów specjalnych.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Zdecydowanie tak. Nie spodziewaliśmy się, że aż tak nam się spodoba. To miejsce jest dużo bardziej dopracowane, klimatyczne i „dorosłe” niż sugeruje jego nazwa.
Najbardziej zaskoczyło nas to, że praktycznie przez całe zwiedzanie czuliśmy się zaciekawieni, rozbawieni, rozluźnieni, bardziej niż przypuszczaliśmy.
No i ten lot na miotle… Mieliśmy ochotę przeżyć to jeszcze raz zaraz po wyjściu.
Parking
- Parking przy Parku Legend – Parking przy Parku Legend – duży i bezpłatny parking. Z miejscami postojowymi również dla busów.
- Parking pod karczmą – bardzo duży, ale i płatny parking. Cześć parkingu posiada nawierzchnie utwardzaną, a część to łąka przeznaczona do parkowania.
Mapa

Trasa: Przez trasę oprowadza nas automatyczny lektor. Całość trasy składa się z kilku pomieszczeń, a do kolejnych pomieszczeń przechodzimy zgodnie z prośbą lektora.
Cywilizacja
- Park Legend – kasa biletowa (można płacić kartą). Wieszaki na ubrania. Sklepik z pamiątkami i kawiarnia. Dla zwiedzających jest również dostępna toaleta. W ostatniej sali (interaktywnej) znajduje się kącik zabaw dla dzieci.
- Na zewnątrz – Plac zabaw dla dzieci, oraz punkt widokowy.











Dodaj komentarz