Rezerwat Biała Woda w Pieninach


spokojny spacer w pienińskiej dolinie




Wspomnienia z trasy

Po poranku spędzonym na zwiedzaniu zamków w Czorsztynie i Niedzicy mieliśmy ochotę na coś zupełnie innego. Bez kolejnej dużej atrakcji, bez tłumu i bez ambitnego zdobywania szczytów. Po prostu spokojny spacer wśród zieleni.

Był pierwszy tydzień września, poniedziałkowe popołudnie. W okolicach Wąwozu Homole wciąż stała masa samochodów, a turystów zdecydowanie nie brakowało. My pojechaliśmy kawałek dalej, do Doliny Białej Wody. I to był bardzo dobry wybór.

Początek spaceru

Już parking daje pewną wskazówkę, czego można spodziewać się dalej. Miejsca jest zaledwie na kilka samochodów i podczas naszej wizyty było tu nieporównywalnie spokojniej niż przy pobliskim Wąwozie Homole.

Ruszamy w stronę rezerwatu. Za kapliczką droga prowadzi jeszcze wzdłuż zabudowań, a po prawej zaczyna towarzyszyć nam Biała Woda. Początkowo częściej ją słyszymy, niż widzimy bo potok chowa się za drzewami i gęstą roślinnością.

Droga delikatnie prowadzi pod górę, ale podejście praktycznie nie daje się nam we znaki. Po lewej otwiera się za to krajobraz zupełnie inny niż typowo leśny. Łagodne wzniesienia układają się niemal schodkowo, przeplatając trawiaste fragmenty z kępami drzew i krzewów.

Mijamy ośrodek wypoczynkowy, a kawałek dalej trafiamy na wiatę, tablice informacyjne i stoły piknikowe. To dobre miejsce na chwilę odpoczynku albo zapoznanie się z informacjami o rezerwacie.

Biała droga, białe skały i Biała Woda

Dalej krajobraz robi się coraz ciekawszy. Droga staje się wyraźnie jaśniejsza, kamienista i przy każdym kroku charakterystycznie chrzęści pod butami. Po obu jej stronach pojawiają się skaliste zbocza, a po prawej ponownie odsłania się potok. I dopiero tutaj naprawdę rozumiemy jego nazwę.

Dno Białej Wody miejscami wygląda niemal tak, jakby ktoś wyłożył dno białym kamieniami, a brzegi potoku dodatkowo podkreślają jasne kamienie, to niesamowicie kontrastuje z zielenią trawy. Sam potok przecina tę skalną powierzchnię wąską, ciemniejszą wstęgą.

Skały są zresztą jednym z elementów, na których co chwilę zatrzymujemy wzrok. Ich powierzchnia jest chropowata, popękana i nierówna, miejscami ciemno szara, miejscami biała. Trochę przypomina nam asfalt, a trochę skały oglądane kiedyś w kamieniołomie Zachełmie w Górach Świętokrzyskich.

Kontrastują z nimi wszystkie możliwe odcienie zieleni. Mchy, porosty, trawy, niewielkie krzewy i drzewa stopniowo przejmują skaliste zbocza. Początek września nie przyniósł nam tutaj morza kwiatów, dominowały przede wszystkim trawy i zieleń.

Drewniane mostki nad Białą Wodą

Po drodze pojawiają się też drewniane mostki. Pierwszy od razu przyciąga naszą uwagę. Ciemne drewno, skośnie ułożone elementy konstrukcji i potok płynący pod spodem sprawiają, że wygląda wyjątkowo malowniczo. Trochę przypomina nam niewielki most kolejowy, który oglądaliśmy podczas spaceru na Porytowym Wzgórzu. Przechodzimy na drugą stronę i idziemy dalej.

Momentami sama dolina kojarzy nam się również z Doliną Mnikowską, szeroka wygodna droga, potok towarzyszący spacerowi, zalesione zbocza i wrażenie, że można po prostu iść przed siebie bez szczególnego celu.

Co jakiś czas ktoś nas mija. Pojawiają się spacerowicze, kilka osób z psami i rowerzyści, ale przez większość czasu jest naprawdę spokojnie. Wszyscy są tutaj cicho, niezależnie w jakim celu tędy spacerują. Cisza jest niesamowita.

Bobry urządziły dolinę po swojemu

Za kolejnym drewnianym mostkiem czeka na nas chyba największa niespodzianka tego spaceru. Niewielkie rozlewisko. Woda jest spokojna, lekko zielonkawa i odbija otaczające ją drzewa. Z jej powierzchni wyrastają martwe pnie, a po obu stronach widać efekty działalności bobrów. Tamy zmieniły przepływ potoku i stworzyły niewielki zbiornik, który zupełnie zmienia charakter tego fragmentu doliny. Tutaj zatrzymujemy się na dłużej.

Po wcześniejszym szumie potoku tafla wody wydaje się niemal nieruchoma. Patrzymy na zatopione drzewa, tamy i roślinność porastającą brzegi rozlewiska.

Cisza, która wcale nie jest cicha

Dolina Białej Wody okazała się też ciekawa pod względem dźwięków. Ptaków wcale nie słyszymy. Za to owady nadrabiają z nawiązką. Do tego dochodzi szum potoku, od czasu do czasu mocniejszy odgłos wody i nieustanne chrzęszczenie jasnego żwiru pod stopami. Niby jest cicho, ale zdecydowanie nie bezgłośnie. I właśnie takie miejsca lubimy najbardziej, kiedy zamiast samochodów, rozmów i muzyki zaczynamy zwracać uwagę na dźwięki, które normalnie łatwo przegapić.

Gdzie zawróciliśmy?

Dochodzimy jeszcze do dużego, rozłożystego drzewa, pod którym znajduje się stół piknikowy. Można oczywiście kontynuować wędrówkę, ale my na tym kończymy nasz spacer.

Dalej ponownie pojawiają się zabudowania, a dodatkowo widzimy biegającego luzem psa. Nieszczególnie mamy ochotę sprawdzać jego nastawienie do turystów, więc uznajemy, że na dzisiaj wystarczy. Wracamy dokładnie tą samą drogą. W sumie robimy około 2 kilometrów. Niewiele, ale właśnie takiego spaceru tego dnia szukaliśmy.

Rezerwat przyrody

Rezerwat przyrody Biała Woda utworzono w 1963 roku jako rezerwat krajobrazowy. Chroniony jest tutaj przede wszystkim malowniczy krajobraz doliny, ale również cenne zbiorowiska roślinne i interesująca budowa geologiczna tego miejsca.

Dominują tu skały pochodzące z jury i kredy, przede wszystkim różnego rodzaju wapienie, ale występują również margle, radiolaryty, łupki i piaskowce. To właśnie geologia w dużej mierze odpowiada za wygląd doliny, strome skałki, progi w korycie potoku i jasne skalne dno, które tak mocno zwróciło naszą uwagę podczas spaceru.

Szczególnie charakterystyczna jest Smolegowa Skała (my zobaczyliśmy siedzące na niej duże drapieżne ptaki), zbudowana z białych wapieni krynoidowych. W jej obrębie występują także niewysokie progi skalne w korycie potoku, nazywane lokalnie baniorami.

Rezerwat chroni również naturalne murawy naskalne, reliktowe stanowiska roślin górskich oraz fragmenty lasów. Na tablicy wymieniono m.in. dębik ośmiopłatkowy, konietlicę alpejską i pępawę Jacquina. Pojawiają się tu również fragmenty boru mieszanego, regla dolnego i naturalnego lasu bukowego.

Dolina, w której kiedyś mieszkali ludzie

Dzisiejszy krajobraz Białej Wody nie jest jednak wyłącznie dziełem natury. Przez kilka stuleci kształtowała go również działalność człowieka.

Osadnictwo na tych terenach sięga czasów Bolesława Chrobrego, natomiast na przełomie XIV i XV wieku zaczęły napływać tutaj grupy wołosko-ruskie, przynosząc ze sobą charakterystyczną kulturę pasterską. Wieś Biała Woda była zamieszkana przez Łemków nazywanych Rusnakami, którzy zajmowali się przede wszystkim wypasem bydła, uprawą ziemi oraz wędrownym druciarstwem.

W XVIII i XIX wieku oraz na początku XX wieku teren Małych Pienin był intensywnie zaludniony, a ziemia mocno rozdrobniona. Duża zmiana nastąpiła w 1947 roku, kiedy miejscową ludność łemkowską wysiedlono. Zabudowania mieszkalne i gospodarcze zostały zniszczone, a ziemię przejął Skarb Państwa. Rozwijano tutaj później wypas owiec.

Ślady dawnego osadnictwa można dostrzec do dzisiaj. W krajobrazie zachowały się fundamenty dawnych zabudowań oraz charakterystyczny tarasowaty układ pól. I kiedy już o tym wiemy, zupełnie inaczej patrzymy na widoczne ze ścieżki schodkowo układające się zbocza. To, co początkowo odbieraliśmy po prostu jako ciekawy element krajobrazu, jest również śladem ludzi, którzy kiedyś tutaj mieszkali.


Nasza perspektywa

Co cieszy

  • bardzo mało ludzi w porównaniu z pobliskim Wąwozem Homole,
  • łagodne podejście i wygodna droga,
  • charakterystyczne jasne skały i skaliste zbocza,
  • drewniane mostki,
  • bobrowe rozlewisko,
  • sporo różnych odcieni zieleni,
  • miejsca piknikowe i tablice informacyjne,
  • dużo naturalnych dźwięków: szum wody, owady i chrzęszczący pod butami żwir.

Co męczy

  • początkowy fragment prowadzi wśród zabudowań,
  • w części doliny potok jest zasłonięty przez roślinność,
  • po drodze poruszają się również rowerzyści,
  • spotkaliśmy psy prowadzone na spacer pomimo obowiązującego zakazu oraz jednego biegającego luzem przy zabudowaniach,
  • trasa w naszym wariancie prowadziła tam i z powrotem tą samą drogą.

Spacer czy wyzwanie?

Zdecydowanie spacer. Przynajmniej w wariancie, który wybraliśmy. Szeroka droga, bardzo delikatne nachylenie i możliwość zawrócenia właściwie w dowolnym momencie sprawiają, że nie trzeba planować tutaj większej górskiej wyprawy. My przeszliśmy około 2 kilometrów i potraktowaliśmy Dolinę Białej Wody jako spokojny spacer na zakończenie dnia.

To miejsce polecilibyśmy szczególnie osobom, które lubią spokojne doliny bardziej niż zdobywanie szczytów. Jeśli cieszą Was potoki, drewniane mostki, skały, drzewa i możliwość zatrzymywania się co chwilę bez poczucia, że „trzeba gdzieś dojść”, powinniście czuć się tutaj dobrze.

Czy chcielibyśmy wrócić?

Tak. I chętnie pójdziemy następnym razem trochę dalej. Tym razem szukaliśmy przede wszystkim krótkiego, spokojnego spaceru po dniu spędzonym na zwiedzaniu. I chyba właśnie dlatego Dolina Białej Wody tak dobrze sprawdziła się tego popołudnia.


Parking

  • Parking przy wejściu na szlak – duży, ale płatny parking. Można płacić tylko gotówką, a automat przyjmuje tylko monety 1, 2 i 5 zł. Na parkingu jest też dostępna rozmieniarka.

Mapa

szczegóły mapy

Trasa: Parking – Z parkingu skręcamy w lewo i idziemy cały czas drogą asfaltową – Mijamy dwa mostki – Na końcu rozlewiska zawracamy – Parking


Cywilizacja

  • Parking – przy parkingu znajduje się sklepik z oscypkami a za nim w głębi płatna toaleta.
  • Trasa – dostępne są wiaty i stoły z ławeczkami.

Linki


Podobne miejsca

Dodaj komentarz