Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej


małe miejsce, które zostaje w głowie bardziej, niż się spodziewasz



  1. Wspomnienia z trasy
  2. Nasza perspektywa
  3. Parking
  4. Mapa
  5. Cywilizacja
  6. Linki
  7. Podobne miejsca

Wspomnienia z trasy

Jest niedziela, połowa kwietnia. Ciepło jak na tę porę, około 16 stopni, a po niebie przesuwają się chmury. Poprzedniego dnia zwiedzaliśmy okolice Rymanowa Zdroju. Muzeum znajduje się w środku niewielkiej wioski i łatwo je przeoczyć. To nie jest miejsce, które „rzuca się w oczy”. Gdyby nie wiedzieć, że tu jest, można by przejechać obok bez zatrzymywania.

Początek

Na parkingu stoi już kilka samochodów, więc widać, że nie jesteśmy tu jedyni. Wchodzimy na teren i pierwsze wrażenie jest zaskakujące, wszystko wydaje się niewielkie, trochę jak mała zagroda, kilka budynków, trochę zieleni, trochę jak prywatna posesja.

Przechodzimy przez ozdobną bramę i najpierw zauważamy pomnik, potem kolejne krzyże i nagrobki. Trochę jakby historia zaczynała się jeszcze zanim wejdziemy do środka. Pomnik z 2004 roku, pamięci poległym bohaterom w Karpatach.

Na trawniku stoi wiatrak przeniesiony z Wapiennego, z kompletnym mechanizmem, trochę nieoczywisty w takim miejscu, ale przyciąga uwagę.

Tabliczka

Przy wejściu na teren muzeum stoi duża tablica z mapą i opisem, która dobrze wprowadza w kontekst miejsca. Dowiadujemy się, że Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej powstało z inicjatywy Teodora Gocza i lokalnej społeczności. Początkowo była to Izba Pamięci, tworzona z potrzeby zachowania historii i tożsamości Łemków, szczególnie po wydarzeniach związanych z wysiedleniami w latach 40. XX wieku.

Z czasem zaczęto gromadzić coraz więcej przedmiotów, nie tylko codziennego użytku, ale też elementy związane z życiem religijnym, rzemiosłem i kulturą. Część budynków została przeniesiona z innych miejsc, żeby odtworzyć dawną zagrodę i pokazać, jak wyglądało życie w tej części Beskidu Niskiego.

Tablica pokazuje też, że muzeum jest częścią większego projektu „Beskidzkie Wędrowanie” oraz Szlaku Kultury Wołoskiej. To nie jest więc tylko jedno miejsce, ale fragment większej opowieści o historii i kulturze całego regionu.

Jest też mapa, na której widać, jak rozległy jest ten obszar, od razu daje to poczucie, że to, co oglądamy tutaj, to tylko wycinek dużo większej historii. Patrząc na tę tablicę jeszcze przed wejściem, łatwiej zrozumieć, że to nie jest zwykłe muzeum, bardziej próba ocalenia czegoś, co w wielu miejscach już zniknęło.

Chyża

Po chwili wita nas pani przewodnik i zaprasza do wspólnego zwiedzania. Oprowadzanie jest kameralne, my i jeszcze jedna para. Najpierw zatrzymujemy się przy samej chacie.

Drewniana, pomalowana na czarno z białymi pasami. Przewodnik opowiada, że kolory miały znaczenie, niebieski odstraszał owady, bo kojarzył się z wodą, a zielony pojawiał się tam, gdzie mieszkały panny na wydaniu.

Chlewik zaskakuje, zamiast zwierząt są drewniane rzeźby. Dowiadujemy się, że świń nie hodowano tu wiele, tylko najbogatsi mogli sobie na to pozwolić. W pracy w polu częściej wykorzystywano woły, czasem konie, a bardzo często po prostu ludzi.

W chacie jest dosyć ciemno i zimno, pomimo ciepłego dnia. W sieni zgromadzono przedmioty codziennego użytku, żarna, narzędzia stolarskie. Wszystko proste, użytkowe, bez zbędnych ozdób.

W izbie są stare meble, piec, małe łóżko, umywalnia, stół i drewniane ławy, gliniane i drewniane naczynia. Łatwo sobie wyobrazić, jak wyglądało tu życie, skupione wokół pracy i codzienności, która sama w sobie była wymagającą fizycznie pracą.

Jedno z bardziej zaskakujących pomieszczeń to kancelaria pisarza wiejskiego. Dokumenty, zdjęcia i spisy, które dziś brzmią bardzo mocno, jak np. spisy „idiotów”, „kretynów”, pijaków, podrzutków. Obrazy wiszą lekko pochylone, tak, żeby święci „patrzyli” na domowników i czuwali nad nimi.

W komorze oglądamy narzędzia tkackie. Uprawiano len i konopie. Przewodnik opowiada o całym procesie, od uprawy po gotową tkaninę. Wszystko robione własnymi rękami, bez skrótów.

Na końcu boisko, przestrzeń gospodarcza, z narzędziami rolniczymi, głównie drewnianymi. Proste rozwiązania, przywiązanie do tradycji. Przewodniczka opowiada, że dopiero powracający z wysiedlenia ludzie wprowadzali unowocześnienia do swoich siedzib.

Zagroda

Wychodzimy na zewnątrz i przechodzimy do kolejnych budynków. W koniuszni zgromadzono militaria z czasów I i II wojny światowej. Hełmy z dziurami po kulach, broń, mundury, zdjęcia. To już inny klimat, cięższy, bardziej dosłowny.

W świetlicy wiejskiej znajduje się trochę sztuki, malarstwo, rzeźba, ale też biuro muzeum. To tutaj kupujemy bilety (10 zł) i widzimy sporą kolekcję publikacji.

I w końcu miejsce, które zostaje w głowie na dłużej, tzw. ściana płaczu. Zebrane krzyże z nieistniejących cerkwi i cmentarzy. Ustawione obok siebie, trochę jakby przeniesione z różnych historii w jedno miejsce. Trudno przejść obok tego obojętnie.

Wystawy

Na koniec wchodzimy do pawilonu wystawowego. To bardziej klasyczna ekspozycja, ale nadal bardzo „żywa”. Stroje ludowe, od bogato zdobionych gorsetów z koralikami po prostsze, codzienne ubrania. Hafty, detale, kolory.

Obok drewniane rzeźby, malowane i skrobane pisanki, stare fotografie, malarstwo. Są też eksponaty sakralne, krzyże, fragmenty nieistniejących już cerkwi, szaty liturgiczne, modlitewniki.

Na stronie muzeum widzieliśmy jeszcze kuźnię i karczmę, ale tego dnia były zamknięte. Nie zajrzeliśmy też do chaty żydowskiej, zostaje na kolejny raz.


Nasza perspektywa

Co cieszy

  • kameralny charakter miejsca
  • oprowadzanie z przewodnikiem i opowieści „z kontekstem”
  • autentyczność i brak „turystycznej przesady”
  • detale życia codziennego, które budują obraz całości

Co męczy

  • ciężar niektórych tematów
  • brak możliwości zobaczenia wszystkich obiektów (kuźnia, karczma)
  • zostawia lekki niedosyt i poczucie „chciałoby się więcej”

Spacer czy wyzwanie?

To zdecydowanie jest miejsce na spokojne, uważne zwiedzanie. Nie ma tu pośpiechu, za to dużo informacji od przewodnika. Pozostaje słuchanie, patrzenie i próba zrozumienia tego, co się widzi.

Czy chcielibyśmy wrócić?

Tak, bo są tu rzeczy, które chce się jeszcze raz zobaczyć albo lepiej zrozumieć. I mamy poczucie, że za drugim razem można zauważyć jeszcze więcej.


Parking


Mapa

szczegóły mapy

Trasa: Parking – Należy przejść przez jezdnię i wejść przez bramę – Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem, którego można szukać w nowoczesnym budynku po lewej (jest tam wystawa strojów ludowych), lub w budynku na wprost wejścia w głębi skansenu.


Cywilizacja

  • Muzeum – dostępna jest toaleta i sklepik z pamiątkami

Linki


Podobne miejsca

Dodaj komentarz