miało być „tylko na chwilę”, wyszła pełna trasa
Wspomnienia z trasy
Jest połowa kwietnia. Rano byliśmy na ścieżce w dolinie Wisłoka, a popołudniu decydujemy się na coś krótszego, plan jest prosty: podjechać i wejść tylko na szczyt Zamczyska. Taki szybki spacer na zakończenie dnia. Jak to zwykle bywa, plany swoje, a rzeczywistość swoje, finalnie wychodzi nam cała trasa Ścieżki przyrodniczej Rymanów Zdrój.
Początek
Już na parkingu pojawia się pierwsza myśl, że może nie do końca to dobry pomysł. Leśny parking ma sporo samochodów, obok jest wiata, ludzie kręcą się w różnych kierunkach, słychać rozmowy i kroki gdzieś między drzewami. Trochę za dużo jak na nasz standardowy „spokojny początek”, więc mamy mieszane odczucia.
Źródło Naftusia
Pierwsze metry prowadzą asfaltem, w okolicy uzdrowiska. To bardziej spacer niż wejście w las, chodnik, zabudowania, wszystko uporządkowane i dość „cywilizowane”.

Docieramy do źródła Naftusia, ale niestety jest nieczynne, więc nie zatrzymujemy się tu na długo. Idziemy dalej chodnikiem, mijając kolejne fragmenty uzdrowiska, aż w końcu skręcamy w leśną drogę. To moment, w którym coś się zmienia, zostawiamy za sobą trasę fitness, pozostałych spacerowiczów i zaczyna się bardziej „nasza” część.
Wysoki i ciemny las
Las robi się wyraźnie ciemniejszy i gęstszy. Wysokie drzewa, mało światła przy ziemi, ściółka jeszcze raczej sucha i mało zielona. Słychać ptaki, ale poza tym robi się cicho.

Ścieżka zaczyna się wić, raz schodzimy lekko w dół, zaraz potem podchodzimy, mijamy gdzieś z boku zabudowania wieży retransmisyjnej, ale cały czas trzymamy się oznaczeń. Co jakiś czas wychodzimy na szerszą drogę, teren jest pofałdowany i nie pozostawia miejsca na odpoczynek. I w końcu zaczyna się konkretne podejście, bo to była dopiero rozgrzewka.

Szlak zakręca kilka razy, prowadzi w górę, momentami dość stromo. Jest ciepło, ale nad nami zbierają się coraz cięższe chmury, przez co w lesie robi się jeszcze ciemniej. Na chwilę teren się wypłaszcza, ale znowu zamienia się w wąską, krętą drogę pod górę.

Przez chwilę jest lżej, ale to tylko chwila. Zaraz znowu czujemy, że idziemy „na poważnie”. Mech robi się bardziej widoczny, powietrze wilgotniejsze, a las jeszcze bardziej dziki.
Szczyt Zamczyska
W końcu pojawia się więcej światła. Docieramy do ławki, teren lekko się otwiera, pojawia się trochę trawy i słońce przebijające się przez chmury.

Przed nami ostatni odcinek podejścia, który naprawdę daje w nogi. Stromo, intensywnie, pod nogami kamienie i korzenie, które nie pozwalają złapać równego rytmu, idziemy ostrożnie i powoli.

Na górze jest prosto. Kartka przypięta do pnia drzewa, ławka, miejsce na ognisko. Bez spektakularnych widoków, bez „efektu wow”, ale z poczuciem, że to podejście trzeba było sobie wypracować.

Zejście
I tutaj zaczyna się druga część tej trasy, wcale nie łatwiejsza. Na początku schodzimy dość spokojnie, ale szybko robi się stromo. Kamienie zaczynają się osuwać spod nóg, trzeba uważać na każdy krok. Ścieżka skręca, na chwilę się wypłaszcza, po czym znowu prowadzi ostro w dół.

Odbijamy w wąską, krętą ścieżkę. Po drodze pojawiają się momenty naprawdę zapadające w pamięć, powykrzywiane drzewa, prześwity między gałęziami, przez które widać niebo, światło wpadające w ciemny las, malownicze widoki. Ale to nadal nie jest łatwy odcinek.

Raz schodzimy, zaraz znowu podchodzimy, potem ścieżka łagodnieje tylko po to, żeby za chwilę znowu zrobić się stroma. W pewnym momencie trafiamy na coś zupełnie nieoczekiwanego, metalową pompę, jak do wydobycia ropy naftowej, stojącą gdzieś w środku lasu. Zatrzymujemy się na chwilę, bardziej z ciekawości niż z chęci odpoczynku, obawiamy się, że jak przysiądziemy na ziemi to ciężko będzie wstać, nogi dają o sobie znać..

Dalej znowu pod górę. I jeszcze raz. I jeszcze kawałek w dół, gdzie pojawia się ławka, ale nawet się nie zatrzymujemy, chcemy już tylko wyjść z tego fragmentu. Mijamy pomnik przyrody, ale nawet nie zatrzymujemy się na dłuższe podziwianie drzewa.

Las nadal jest ciemny, wysoki, trochę przytłaczający. Dopiero niżej zaczyna się zmieniać, pojawia się więcej zieleni, więcej światła, a ścieżka stopniowo wyprowadza nas w stronę doliny.

Czarny Potok
Wychodzimy z lasu i od razu czuć różnicę. Szeroka leśna droga, przyjemny cień, ławki. Obok płynie Czarny Potok, słychać wodę, która szumi w tle i trochę uspokaja po tej bardziej wymagającej części trasy.

Mijamy mostek i wieżę dla nietoperzy, ale idziemy dalej prosto. Ludzi jest tu już sporo, spacerowicze, rodziny, ktoś siedzi na ławce, ktoś odpoczywa przy stołach piknikowych.

Po drodze pojawiają się wiosenne kwiaty, kolejne ławki, kapliczka św. Huberta. Dochodzimy do zielonej łączki, naprawdę ładnej, szczególnie z tym kontrastem: świeża trawa, jeszcze lekko „łyse” drzewa i błękit nieba między chmurami. Tutaj w końcu siadamy na chwilę.

Źródełko Krokusowe
Odbijamy w węższą ścieżkę. Jest tu ciszej, bardziej kameralnie. Źródełko Krokusowe, podobnie jak Naftusia, jest nieczynne, więc tylko rzucamy okiem i idziemy dalej. Obok płynie niewielka rzeczka, są ławki, wiata i siłownia na świeżym powietrzu. To już bardziej rekreacyjna część trasy, mniej „dzika”.

Polana Wilcza
Zgodnie ze znakami odbijamy w bok i znowu wchodzimy w las. I znowu pod górę. Podejście jest konkretne, czuć je po całej wcześniejszej trasie.

W końcu docieramy na Polanę Wilczą. Tutaj jest przestrzeni, dla nas to chwila oddechu. Pojawia się oznaczenie pomnika przyrody, a także kolejne elementy ścieżki fitness. Niestety chmury robią się coraz cięższe, więc nie zatrzymujemy się tu na długo.

Cerkwisko Wołtuszowa
Idziemy dalej pod górę i trafiamy w miejsce o zupełnie innym klimacie. Ogrodzony cmentarz, stare groby, prawosławny krzyż. Cisza, trochę cięższa, bardziej refleksyjna atmosfera. Tabliczki informacyjne opowiadają historię tego miejsca. LINK!!

Przed nimi rozciągają się łąki i wzniesienia, w słońcu wyglądałoby to pewnie bardzo malowniczo, ale w tych ciemnych chmurach jest coś złowieszczego. Miejsce nie zachęca do przesiadywania, jest w nim coś smutnego, mrocznego.

Powrót do doliny
Zaczynamy schodzić. Najpierw przez małą łączkę, potem znowu w las. Przechodzimy przez mostek i dalej w dół, robi się coraz ciemniej, ale już wiemy, że zbliżamy się do końca. Ścieżka zakręca, miejscami znowu stromo, aż w końcu pojawiają się ławki i kawałek dalej docieramy do wiaty i źródełka Krokusowego.

Ścieżka spacerowa
Dalej wychodzimy na główną alejkę. Utwardzona droga, latarnie, barierki odgradzające bagno, tabliczki edukacyjne, ale też i dużo ludzi. Zupełnie inny fragment niż ten, który mieliśmy w górnej części trasy.

Spacerowicze bardziej eleganccy, rozmowni i zrelaksowani. A my spoceni, zmęczeni, trochę zaskoczeni długością tej „krótkiej” trasy, wracamy nareszcie na parking domknąć pętlę.
Nasza perspektywa
Co cieszy
- różnorodność trasy, od uzdrowiska po dziki las
- fragmenty ciemnego, „gęstego” lasu
- widoki i prześwity między drzewami
- Czarny Potok i spokojniejsza część doliny
- ciekawe miejsca po drodze (pompa, cerkwisko)
Co męczy
- długie i momentami strome podejścia
- śliskie, kamieniste zejścia
- zmienna pogoda i ciężkie chmury
- większa liczba ludzi w dolnej części trasy
- nieczynne źródła
Spacer czy wyzwanie?
Miało być krótkie wejście na Zamczyska, a wyszła pełna trasa, która momentami naprawdę daje w nogi. Podejścia są konkretne, zejścia momentami strome i wymagające, a teren cały czas się zmienia, nie ma tu monotonii, ale też nie ma „łatwego spaceru”. To dobra trasa dla osób, które chcą się trochę zmęczyć.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Raczej tak, ale ze świadomością, że to nie jest „lekki spacer”, tylko trasa, która potrafi zmęczyć bardziej, niż się wydaje na początku. Chętnie wrócilibyśmy tu przy innej, mniej pochmurnej pogodzie i może w bardziej zielonym okresie, żeby zobaczyć ten las w pełni życia.
Parking
- Parking leśny – bezpłatny parking. Znajduje się poniżej uzdrowiska. Całkiem duży na kilkanaście samochodów. Nie osada utwardzonej nawierzchni.
Mapa

Trasa: Parking – Z parkingu skręcamy w prawo i wracamy do skrzyżowania, na którym skręcamy w prawo – Następnie po około 20m ponowie w prawo do źródełka – Kierujemy się oznaczeniami ścieżki (znaki lasów państwowych, lub znak przekreślonego koła, którego połówka jest czerwona) – Obchodzimy teren uzdrowiska – W prawo odbija szlak fitnes a my idziemy dalej prosto – Droga teraz będzie się pięła cały czas w górę – Mijamy wieżę TSR (retransmisji telewizyjnej) i skręcamy w prawo – Dochodzimy do szczytu Zamczyska – Idziemy dalej w dół – Po około 500 m skręcamy w lewo w wąską ścieżkę między drzewami (trzeba zwracać uwagę na znaki) – Dalej idziemy cały czas zgodnie z oznaczeniami szlaku – Dochodzimy do szerokiej drogi leśnej, która wiedzie wzdłuż strumyka Czarny Potok – Po dojściu do źródełka Krokusowe skręcamy ostro w lewo i idziemy pod górę do Cerkiewiska – Za cmentarzem skręcamy w prawo i schodzimy w dół – Wracamy do źródełka Krokusowe i przy nim skręcamy w lewo – Drogę przechodzi w po pewnym czasie w asfalt – Parking
Cywilizacja
- Parking – Wiata turystyczna, w niej stół i ławeczki.
- Szlak – Co pewniej czas rozstawione są ławeczki.
- Czarny Potok – wzdłuż trasy znajduje się bardzo dużo stołów i ławeczek.







































































Dodaj komentarz