rzemiosło, dawne reklamy i historia miasta
Wspomnienia z trasy
Są muzea duże, multimedialne i takie, na które trzeba przeznaczyć pół dnia. Muzeum Podhalańskie im. Czesława Pajerskiego w Nowym Targu zdecydowanie do nich nie należy. To raczej niewielkie, tradycyjne muzeum, które można spokojnie zwiedzić podczas spaceru po centrum miasta. I właśnie w tej prostocie ma sporo uroku.
Nas najbardziej zainteresowały stare narzędzia i przedmioty codziennego użytku, ale szybko okazało się, że równie długo można zatrzymywać się przy dawnych reklamach i ogłoszeniach. Bo historia miasta to przecież nie tylko ważne wydarzenia, ale też ludzie, którzy szyli ubrania, robili kapelusze, lepili naczynia czy wykonywali meble. A zanim weszliśmy do środka, Nowy Targ zdążył nas jeszcze trochę zaskoczyć.
Zanim wejdziemy do muzeum
Muzeum znajduje się w zabytkowym ratuszu stojącym na nowotarskim rynku. Już samo jego położenie sprawia, że łatwo połączyć zwiedzanie ze spacerem po centrum.

Warto przy okazji rozejrzeć się po rynku, bo znaleźliśmy tutaj kilka rzeźb, które skutecznie odciągnęły nas od wejścia do muzeum. Szczególnie spodobały nam się ogromne, dość surrealistyczne koziołki stojące naprzeciwko siebie.


Jest też zdecydowanie mniej monumentalna scena, dziewczyna siedząca na ławce i jedząca loda. Obok niej leży gazeta, a na samej ławce można wypatrzyć jeszcze jeden drobiazg: niewielką rzeźbę starego telefonu komórkowego. Takie detale zawsze nas cieszą, bo zmuszają do trochę uważniejszego patrzenia.
Toalety nie ma
Jeszcze przed wejściem do muzeum przywitała nas informacja, która trochę nas rozbawiła, w budynku nie ma toalety dla zwiedzających. Trzeba przyznać, że to dość konkretne rozpoczęcie wizyty. Z praktycznego punktu widzenia dobrze jednak wiedzieć o tym wcześniej.
Po wejściu kupujemy bilety i możemy zaczynać zwiedzanie. Muzeum nie jest duże i nie trzeba nastawiać się na ogromną liczbę sal. Główna ekspozycja poświęcona jest przede wszystkim dawnemu Nowemu Targowi oraz rzemiosłom, które przez lata były związane z miastem i całym Podhalem.
Nowy Targ, którego już nie ma
Najważniejsza część ekspozycji nosi bardzo trafny tytuł „Nowy Targ na przełomie XIX i XX wieku. Miasto, którego już nie ma”. I rzeczywiście trochę tak się tutaj czuliśmy, jakby ktoś zebrał pozostałości dawnego miasta i poukładał je w niewielkich muzealnych salach.

Poznajemy między innymi garncarstwo, kuśnierstwo, tkactwo, bednarstwo i snycerstwo, szewstwo, kapelusznictwo, stolarstwo oraz kowalstwo.

Nie są to jednak tylko przedmioty ustawione jeden obok drugiego w gablotach. Możemy zobaczyć fragmenty dawnych warsztatów i narzędzia, których przeznaczenia często sami nie potrafilibyśmy odgadnąć.

Są maszyny do szycia, ogromne nożyce, formy do kapeluszy, warsztat bednarski, kołowrotek, narzędzia stolarskie i kowalskie, ceramika czy elementy tradycyjnego stroju.

Szczególnie ciekawe były dla nas drewniane formy kapelusznicze. Patrząc na gotowy kapelusz, raczej nie zastanawiamy się nad tym, jak właściwie uzyskiwał swój kształt. Tutaj możemy zobaczyć cały zestaw form i narzędzi używanych przy jego wykonywaniu.
Nie tylko eksponaty
Paradoksalnie jednymi z naszych ulubionych elementów wystawy okazały się rzeczy, które łatwo byłoby potraktować tylko jako tło. Stare ogłoszenia, reklamy i plakaty. „Pracownia krawiecka”, „pracownia kuśnierska”, „zakład plisowania i gufrowania”, zwykłe informacje kierowane kiedyś do mieszkańców miasta dzisiaj są małymi dokumentami swojej epoki.

Można czytać, jakie usługi oferowano, gdzie mieściły się zakłady i w jaki sposób ich właściciele zachęcali klientów do odwiedzin. Dla nas takie drobiazgi często opowiadają o dawnym mieście więcej niż długa lista dat.

Nad ekspozycjami wiszą również obrazy. Muzeum posiada kolekcję prac Michała Maksymiliana Rekuckiego, nowotarskiego malarza żyjącego w latach 1884–1971, którego twórczość była mocno związana z Podhalem i życiem górali.
Informacje można zabrać ze sobą
To drobiazg, ale bardzo nam się spodobał. Przy ekspozycji znajdują się wydrukowane materiały opisujące muzeum, historię ratusza oraz prezentowane rzemiosła. Nie trzeba więc próbować przeczytać wszystkiego stojąc przy gablocie, materiały można wziąć i spokojnie do nich wrócić.

Dostępne są również quiz i krzyżówka, więc jeśli zwiedzacie z dziećmi albo po prostu lubicie sprawdzić, ile zapamiętaliście z wystawy, jest dodatkowe zajęcie.

Samo muzeum nie jest multimedialne. Tutaj przede wszystkim oglądamy, czytamy i przyglądamy się detalom. I czasami właśnie tego potrzebujemy.
Wystawa czasowa
Podczas naszej wizyty trafiliśmy również na wystawę „Ceramika. Współczesna tradycja” prezentującą prace Jagny Pawlak, Magdy Sięki-Kędzierskiej i Sylwii Szyrszeń-Jaśkierskiej. Po starych warsztatach, ciemnym drewnie, narzędziach i tradycyjnych naczyniach przejście do współczesnej ceramiki było sporą zmianą.

Ceramika nie była tutaj po prostu kolekcją talerzy czy dzbanów. Pojawiały się kolaże fotograficzne przeniesione na naczynia, portrety, mocne kolory, nieregularne formy i prace przypominające ceramiczne obrazy. Tradycyjny materiał, ale zupełnie inne podejście.

Warto oczywiście pamiętać, że była to wystawa czasowa, więc podczas Waszej wizyty w tej przestrzeni może znajdować się już coś zupełnie innego.
Nasza perspektywa
Co cieszy
- sporo autentycznych przedmiotów i narzędzi związanych z dawnymi zawodami,
- stare reklamy, ogłoszenia i plakaty, które świetnie pokazują codzienne życie dawnego Nowego Targu,
- możliwość zabrania ze sobą wydrukowanych informacji o ekspozycji,
- quiz i krzyżówka jako niewielkie urozmaicenie zwiedzania,
- obrazy umieszczone ponad ekspozycją,
- ciekawa wystawa czasowa współczesnej ceramiki podczas naszej wizyty,
- kameralność, można spokojnie oglądać detale bez muzealnego przesytu.
Co męczy
- brak toalety dla zwiedzających, informacja czeka już przy wejściu,
- dość tradycyjna forma ekspozycji, z niewielką liczbą elementów interaktywnych,
- sporo informacji podanych w formie tekstu,
- niewielka przestrzeń i tylko kilka sal, jeśli ktoś oczekuje dużego muzeum, może poczuć niedosyt,
- część eksponatów ustawiona jest dość gęsto, więc trzeba poświęcić im trochę uwagi, żeby wyłapać ciekawsze detale.
Spacer czy wyzwanie?
Zdecydowanie spacer. Muzeum dobrze sprawdzi się jako spokojny punkt podczas zwiedzania centrum Nowego Targu. Nie wymaga dużej ilości czasu ani przygotowania. Można wejść, obejrzeć dawne warsztaty, poczytać stare ogłoszenia, przyjrzeć się detalom i ruszyć dalej. My połączylibyśmy je właśnie ze spacerem po rynku. Tym bardziej, że również przed ratuszem jest na czym zawiesić oko, choćby na nowotarskich rzeźbach.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Samo muzeum jest na tyle niewielkie, że nie jechalibyśmy do Nowego Targu wyłącznie dla niego. Jeśli jednak ponownie będziemy w mieście, chętnie sprawdzimy, jaka wystawa czasowa pojawiła się w jego wnętrzach.
Jeśli lubicie dawne rzemiosło, stare przedmioty, warsztaty i takie małe ślady codziennego życia sprzed stu lat, zdecydowanie warto tutaj zajrzeć. Bo czasami historię miasta najlepiej opowiada nie wielki pomnik, ale stara maszyna do szycia, drewniana forma kapelusza albo pożółkłe ogłoszenie krawca.
Parking
- Parking w mieście – Muzeum nie ma swojego parkingu. Samochód można zostawić na jednym z parkingów wokół rynku (płatne w parkomacie), lub tak jak my na jednym z prywatnych parkingów.
Mapa

Trasa: Zwiedzanie zaczynamy na pierwszym piętrze. Po zakupieniu biletu pracownik muzeum daje nam krótki wstęp o zgromadzonych eksponatach. Zwiedzanie przebiega indywidualnie.
Cywilizacja
- Centrum miasta – muzeum znajduje się na rynku gdzie mamy dostęp do wszelkiej maści sklepów i punktów gastronomicznych.

















Dodaj komentarz