tradycja opowiedziana multimedialnie
Wspomnienia z trasy
Do Etnocentrum Ziemi Krośnieńskiej docieramy trochę przed czasem. Jesteśmy sami, więc zanim rozpocznie się oprowadzanie, mamy chwilę, żeby przyjrzeć się budynkowi. Muzeum mieści się w zabytkowym dawnym dworcu kolejowym i już jego wygląd okazuje się pierwszą atrakcją.

Po wejściu trafiamy do poczekalni. Na podłodze są wzorzyste kafelki, ściany częściowo pokrywa drewniana obudowa, a lampy przypominają stare uliczne latarnie. Jednocześnie pomiędzy historycznymi elementami pojawiają się nowoczesne rozwiązania, jedno z okien jest ekranem multimedialnym, na którym wyświetlane są stare fotografie. Całość zaskakująco dobrze do siebie pasuje.

Dołącza do nas przewodniczka, opowiada o historii budynku i po chwili ruszamy na właściwe zwiedzanie.
Czepce, paciorki i ślubne nakrycie głowy
Zaczynamy od wystawy czasowej poświęconej elementom tradycyjnego stroju. W gablotach oglądamy czepce, kolorowe paciorki, zdobione kołnierzyki i nakrycia głowy. Szczególnie interesuje nas ślubne nakrycie ozdobione koralikami, nie tylko ze względu na wygląd, ale przede wszystkim jego znaczenie. Co ciekawe, nie był to element stroju jedynie panny młodej, ale również jej druhny.

Przewodniczka opowiada nam, że sposób ubierania się pełnił kiedyś znacznie ważniejszą funkcję społeczną niż obecnie. Poszczególne elementy stroju mogły przekazywać informacje o osobie, jej pochodzeniu, pozycji czy stanie cywilnym.
Cztery pory roku w dawnej chacie
W kolejnej sali czeka na nas duża projekcja przygotowana na podstawie autentycznej fotografii dawnej chaty, która swoim wyglądem trochę kojarzy nam się z zabudową łemkowską. Do nieruchomego zdjęcia dodano aktorów wcielających się w członków rodziny. Wraz ze zmieniającymi się porami roku obserwujemy ich przy kolejnych codziennych zajęciach, a przewodniczka uzupełnia obraz opowieściami o dawnym życiu.

W pomieszczeniu znajdują się również prawdziwe przedmioty gospodarskie i domowe, więc część rzeczy widocznych na ekranie możemy później obejrzeć z bliska.

Szczególnie zapamiętujemy kwadratową maszynkę do ubijania masła, ale są też przetaki, łopaty do wypieku chleba, naczynia i inne sprzęty wykorzystywane kiedyś na co dzień. Dzięki temu multimedia nie zastępują tutaj tradycyjnych eksponatów, tylko pomagają pokazać, do czego właściwie służyły.
Łąka, Cergowa i miejscowe legendy
Następne pomieszczenie jest już niemal całkowicie multimedialne i co ciekawe, nie robimy w nim ani jednego zdjęcia. Na dwóch ścianach faluje wirtualna łąka, a w tle rozciąga się panorama Cergowej i innych okolicznych gór. Wśród roślin pojawiają się nazwy ziół, a my słuchamy lokalnych legendy, między innymi opowieści o pochodzeniu nazwy Odrzykoń oraz legendy związanej z Cergową.
Sala jest bardzo jasna i pełna światła, na ścianach cały czas coś delikatnie się porusza, a mimo to całość działa na nas zaskakująco kojąco.
Wesele, monidła i muzyka
Dalej trafiamy do przestrzeni poświęconej między innymi dawnym zwyczajom weselnym. Jest skrzynia, tradycyjne stroje ślubne, stare fotografie oraz monidła.

Słuchamy również historii młodej dziewczyny przedstawionej w stroju ludowym, pani Karoliny. Takie opowieści o konkretnych osobach zdecydowanie łatwiej zostają nam w pamięci niż same daty i ogólne informacje o regionie.

W tej części pojawiają się również instrumenty. Oglądamy cymbały i lirę korbową, a dzięki stanowiskom multimedialnym można posłuchać tradycyjnej muzyki. Jest nawet ludowe karaoke, choć nie decydujemy się sprawdzać swoich możliwości wokalnych.

W dawnym domu
Kolejna aranżacja pokazuje fragment dawnego wnętrza mieszkalnego. Oglądamy ozdobiony domowy ołtarzyk, łóżko z siennikiem oraz sporą kołyskę.

Przewodniczka pokazuje nam różaniec z łusek kłokoczki wykonany kilka lat temu.

Po raz kolejny podoba nam się połączenie przedmiotów z opowieścią przewodniczki, łatwiej wtedy przestać patrzeć na nie jak na muzealne eksponaty i zacząć wyobrażać sobie ludzi, którzy rzeczywiście korzystali z podobnych rzeczy na co dzień.

Nie mamy jednak zbyt wiele czasu na takie wyobrażenia, bo tempo oprowadzania jest całkiem konkretne. W Etnocentrum jest sporo do zobaczenia i jeszcze więcej do posłuchania, a my zaczynamy mieć wrażenie, że tylko dotykamy kolejnych tematów, zamiast spokojnie je poznawać.
Multimedialny peron
Na koniec schodzimy do piwnicy i ponownie wracamy do kolejowej historii budynku. Przestrzeń została zaaranżowana tak, żeby przypominała peron są ławki, latarnie, a projekcja symuluje podróż pociągiem po okolicy, pokazując miejsca warte odwiedzenia na Ziemi Krośnieńskiej.

Tutaj znajduje się też mnóstwo interaktywnych stanowisk. Można wysłuchać wspomnień mieszkańców, zagrać w memory, ułożyć bukiet albo przejść przez kolejne etapy powstawania chleba od zasiewu aż po wypiek. Ta ostatnia gra wykorzystuje ruch, więc nie wystarczy tylko naciskać przycisków na ekranie, a trzeba się poruszać.

Najbardziej nietypowym stanowiskiem jest jednak wóz, na którym można usiąść i obejrzeć kolejną legendę. W odpowiednich momentach wóz zaczyna się poruszać, dzięki czemu projekcja zmienia się w niewielką symulację podróży. Pomysł bardzo nam się podoba, ale właśnie tutaj najmocniej odczuwamy brak czasu. Wspomnień już nie słuchamy, część gier tylko zaczynamy, a przy innych zatrzymujemy się dosłownie na moment.

Etnocentrum zdecydowanie nie jest miejscem, przez które chcielibyśmy tylko przejść. Przydałoby się tutaj trochę czasu na samodzielne odkrywanie kolejnych stanowisk.
Nie tylko wystawa
Dowiadujemy się również, że Etnocentrum to nie tylko muzeum. Odbywają się tutaj warsztaty, spotkania i różnego rodzaju wydarzenia związane z lokalną kulturą, tradycjami i rzemiosłem. Bardzo pasuje to do całej koncepcji miejsca, zamiast zamykać kulturę regionu w gablotach, próbuje się tutaj pokazywać ją poprzez historie, muzykę, obrazy, przedmioty i własne doświadczenia.

Po wyjściu mamy więc trochę sprzeczne odczucia. Zobaczyliśmy naprawdę dużo, ale jednocześnie mamy wrażenie, że na wiele rzeczy zdążyliśmy tylko zerknąć. Etnocentrum jest na tyle interaktywne, że zdecydowanie bardziej odpowiadałoby nam wolniejsze tempo i możliwość samodzielnego zatrzymania się przy tych elementach, które zainteresowały nas najbardziej.

Nasza perspektywa
Co cieszy
- pięknie odnowiony budynek dawnego dworca,
- kameralne zwiedzanie (poza nami nie było nikogo innego),
- bardzo dużo interaktywnych elementów,
- połączenie autentycznych przedmiotów z filmami i animacjami,
- ciekawe opowieści bardzo sympatycznej przewodniczki.
Co męczy
- zdecydowanie zbyt szybkie tempo zwiedzania,
- mało czasu na samodzielne korzystanie z multimediów,
- nie zdążyliśmy wysłuchać nagranych wspomnień.
Spacer czy wyzwanie?
Tym razem interaktywne zwiedzanie i zdecydowanie takie, na które warto zarezerwować trochę czasu. Etnocentrum nie jest ogromne, ale praktycznie w każdym pomieszczeniu znajduje się coś, czego można posłuchać, dotknąć, uruchomić albo spróbować. Jeśli chcecie korzystać z multimediów zamiast tylko przejść przez wystawę, czas potrzebny na wizytę bardzo szybko rośnie
Czy chcielibyśmy wrócić?
Tak, chyba przede wszystkim po to, żeby tym razem zwiedzić je wolniej. Chcielibyśmy spokojnie posiedzieć przy multimedialnej łące, wysłuchać wspomnień w piwnicy, pobawić się interaktywnymi stanowiskami i dokładniej obejrzeć fotografie.
Chętnie trafilibyśmy też kiedyś na jeden z organizowanych tutaj warsztatów. Etnocentrum spodobało nam się właśnie dlatego, że nie próbuje być klasycznym muzeum etnograficznym pełnym nieruchomych przedmiotów za szybą. Przedmioty nadal są ważne, ale dostają głosy, ruch, muzykę i historie ludzi, którzy kiedyś z nich korzystali. Tylko następnym razem poprosimy o trochę więcej czasu.
Parking
- Parking przy dworcu PKP – duży parking. Płatny od poniedziałku do piątku w godzinach 8-18. W weekendy postój jest bezpłatny. Płatności dokonuje się w parkometrze.
Mapa

Trasa: Zwiedzanie odbywa się wyłącznie z przewodnikiem i tylko o określonych godzinach. Warto zakupić bilet wcześniej przez internet.
Cywilizacja
- Krosno – niedaleko znajduje się galeria handlowa, a w okolicy nie brakuje sklepików i lokali gastronomicznych.
















Dodaj komentarz