Zapach nagrzanej trawy, śpiew ptaków w lesie, błoto po wczorajszej ulewie i błękitne niebo nad beskidzkimi polanami.
Wspomnienia z trasy
Sobota, początek czerwca. Jeszcze dzień wcześniej przez Beskid Śląski przechodziły ulewy, a dziś od rana niebo jest niemal bezchmurne. Prognozy zapowiadają około 20 stopni i bezchmurne niebo.

Samochód zostawiamy na parkingu położonym już wysoko nad Ustroniem. Wystarczy spojrzeć między drzewami, żeby zobaczyć zabudowania daleko poniżej. Przy wejściu na szlak mijamy tablice ścieżki przyrodniczej i mapę trasy. Tym razem jednak rezygnujemy z edukacyjnej pętli. Nasz plan jest prosty: przez Małą Czantorię na Wielką Czantorię.
Leśna droga
Już od pierwszych metrów towarzyszy nam przyjemny chłód. Leśna droga prowadzi przez gęsty mieszany las, a po wczorajszych opadach na szlaku nie brakuje błota.

Kawałek dalej zatrzymujemy się przy tablicach historycznych. Można przeczytać tutaj o ważnych wydarzeniach z historii Polski, między innymi o Chrzcie Polski, Bitwie Warszawskiej i Cudzie nad Wisłą. Mijamy również krzyż oraz kamienie z datami upamiętniającymi ważne wydarzenia historyczne.

Co zaskakujące szlak prowadzi ostro pod górę. Miejscami przechodzimy po drewnianych balach ułożonych nad błotnistymi fragmentami. Później nachylenie łagodnieje i marsz staje się przyjemniejszy.

W pewnym momencie wychodzimy z cienia na bardziej otwarty fragment trasy. Od razu robi się gorąco. Kamienista droga prowadzi przez niższy las, a pomiędzy drzewami pojawiają się pierwsze szerokie widoki na Ustroń i okoliczne wzgórza.

Na jednym z zakrętów stoi ławka ustawiona dokładnie tam, gdzie panorama prezentuje się najlepiej. Słońce grzeje mocno, ale trudno odmówić sobie chwili odpoczynku.

Dalej szlak znów chowa się w cieniu. Trafiamy na miejsce podlegające wycince lasu, tablica informacyjna pokazuje nowy przebieg szlaku żółtego. Kierujemy się zgodnie z oznaczeniami. Śpiew ptaków towarzyszy nam niemal przez cały czas. Nachylenie nie jest zbyt duże, droga szeroka i wygodna, w większości zacieniona, błota nie brakuje.

Pojawia się też niewielka polanka z jeżynami i intensywnie błękitnym niebem nad głowami. Pomimo, że byliśmy jeszcze przed południem to słońce już mocno przygrzewało.
Mała Czantoria
Na polance przed szczytem znajduje się stacja meteorologiczna, kilka miejsc do odpoczynku i przede wszystkim piękne widoki. Widoczność tego dnia jest wyjątkowo dobra. Góry ciągną się aż po horyzont, a pojedyncze chmury jedynie urozmaicają krajobraz. Wokół odpoczywa sporo osób. Niektórzy jedzą drugie śniadanie, inni po prostu siedzą i patrzą na panoramę.

Po krótkim postoju ruszamy dalej. Znów pojawiają się błoto i kamienie, a las na chwilę zamyka widoki. Na samej Małej Czantorii znajduje się niewielka ławka, oznaczenie szczytu i kolejna polanka z panoramą. Nie zostajemy tutaj dłużej.

To właśnie tutaj zaczyna się jeden z najładniejszych fragmentów całej trasy. Ścieżka prowadzi lekko w dół przez łąki pełne słońca. Po lewej stronie rozciągają się szerokie widoki na góry, a wzdłuż szlaku biegnie ogrodzenie pastwiska dla koni (uwaga: pod napięciem). Nie pamiętamy go z poprzednich wizyt. Same konie schowały się tego dnia w cieniu drzew. Trudno się dziwić, słońce zaczyna dawać się we znaki.

Dalej ponownie wchodzimy do lasu. Co jakiś czas między drzewami pojawiają się kolejne panoramy. Widać również kursującą kolej linową. Przy stacji Poniwiec zatrzymuje się sporo osób. Jedni odpoczywają, inni jedzą, śmieją się i podziwiają widoki. Co ciekawe, mimo dużej liczby turystów niewiele osób korzysta z samej kolejki.

Wielka Czantoria
Za stacją zaczyna się bardziej wymagający fragment podejścia. Najpierw szeroka droga prowadzi przez strome i nasłonecznione łąki. Widoki są piękne, ale brak cienia sprawia, że szybko robi się gorąco. Potem szlak ponownie chowa się między drzewa i staje się jeszcze bardziej stromy.

Najbardziej męczące okazują się odcinki prowadzące przez niski las. Słońce bez problemu przebija się przez korony drzew, a ścieżka nie daje zbyt wielu okazji do odpoczynku. Wyżej pojawiają się większe drzewa, paprocie i więcej błota. Wraca też przyjemny śpiew ptaków.

Niedługo później docieramy do okolic szczytu. Pojawiają się dwa lokale gastronomiczne, po Polskiej i Czeskiej stronie, leżaki, muzyka i charakterystyczny zapach jedzenia. To sygnał, że kończy się spokojniejsza część wycieczki.


Na samym szczycie panuje prawdziwy ruch. Ludzie siedzą przy stolikach małych punktów gastronomicznych, turyści odpoczywają na trawie, rozmawiają i korzystają z pięknej pogody. Po spokojniejszych fragmentach szlaku ten kontrast jest bardzo wyraźny i szybko nas męczy.
Wieża widokowa
Najbardziej emocjonującym punktem wizyty pozostaje wieża widokowa. Wejście jest płatne, ale przy takiej pogodzie trudno sobie odmówić dodatkowych panoram. Wchodzimy na górę i od razu wiemy, że było warto. Wieża pomimo, że z kratownicy wydaje się niesamowicie stabilna.

Widoczność jest doskonała. Widać kolejne pasma górskie, doliny i miejscowości rozsiane po obu stronach granicy. To jeden z tych dni, kiedy naprawdę można nacieszyć oczy beskidzkimi krajobrazami.

Po dłuższej chwili spędzonej na wieży rozpoczynamy powrót. Schodzimy dokładnie tą samą trasą, jeszcze raz zatrzymując się przy najładniejszych punktach widokowych między Małą a Wielką Czantorią.

Zwykle lubimy zajść też na Polanę Stokłosica, gdzie można znaleźć górską plażę, kolejne punkty gastronomiczne oraz kolej liniową, ale tym razem, ze względu na naprawdę duże obłożenie nie mamy ochoty spędzać więcej czasu w hałaśliwym tłumie. Wracamy więc do parkingu tą samą trasą.

Nasza perspektywa
Co cieszy
- bardzo dobra widoczność przez cały dzień
- liczne panoramy na Ustroń i Beskid Śląski
- klimatyczne leśne odcinki w cieniu
- polanki między Małą a Wielką Czantorią
- widoki przy ogrodzeniu dla koni
- stacja meteorologiczna na Małej Czantorii
- śpiew ptaków na większości trasy
- wieża widokowa na szczycie
- różnorodność krajobrazów: las, łąki i panoramy
Co męczy
- błoto po wcześniejszych opadach
- kilka stromych podejść
- mocno nasłonecznione fragmenty między szczytami
- kamieniste odcinki szlaku
- tłumy przy gastronomii i na szczycie
- hałas oraz muzyka w okolicy punktów gastronomicznych
- niewiele cienia na podejściach
Spacer czy wyzwanie?
To trasa pośrednia między spokojnym spacerem a typową górską wycieczką. Nie ma tutaj bardzo trudnych technicznie odcinków, ale suma podejść, błoto po deszczu oraz nasłonecznione fragmenty potrafią zmęczyć.
Największym wyzwaniem okazała się dla nas nie stromizna, ale słońce. Po chłodnym początku szybko zrobiło się gorąco, a niektóre odcinki między Małą a Wielką Czantorią są praktycznie pozbawione cienia.
Czy chcielibyśmy wrócić?
Tak, choć raczej poza szczytem sezonu i długimi weekendami. Najbardziej lubimy fragment pomiędzy Małą a Wielką Czantorią. Łąki, widoki i szerokie panoramy tworzą jeden z najładniejszych odcinków w tej części Beskidu Śląskiego.
Sam szczyt jest dla nas nieco zbyt głośny i komercyjny, ale trudno odmówić mu świetnych widoków z wieży widokowej. Dla nich na pewno jeszcze kiedyś wrócimy. Chętnie górską plażę.
Parking
- Parking pod lasem – bezpłatny i duży parking. Znajduje się tuż przed zakazem wjazdu i początku ścieżki przez las.
Mapa

Trasa: Parking – Kierujemy się drogą w las wypatrując oznaczeń szlaku żółtego – Mijamy tabliczki historyczne – Szlak wiedzie przez szczyt to niewielkiej łączki po drugiej stronie góry – Stąd kierujemy się w lewo i idziemy cały czas główną drogą – Dochodzimy do wieży widokowej na Wielkiej Czantorii – Powrót tą samą drogą.
Cywilizacja
- Parking – dostępna jest wiata turystyczna, ławeczki i stoliki a także miejsce na ognisko.
- Szlak na Małą Czantorię – w miejscu widokowym dostępna jest ławeczka.
- Mała Czantoria – dostępna jest ławeczka.
- Droga na Wielką Czantorię – dostępne są punkty gastronomiczne oraz toalety mobilne.
- Wielka Czantoria – wieża widokowa a także punkty gastronomiczne.
Linki
- Czantoria Kolej Linowa
- Poniwiec Ustroń narty – Stacja narciarska i noclegi
- Czantoria – wieża widokowa | Čantoryje – rozhledna












































Dodaj komentarz